Nowy minister edukacji postanowił ograniczyć dostęp ze szkolnych pracowni do stron zawierających treści związane z przemocą i pornograficzne - czytamy w Gazecie Wyborczej.
W tej sprawie Giertych zwrócił się już do szefa MSWiA, którego resort koordynuje prace nad rządowym programem o dostępie do szerokopasmowego internetu.
Rozmowy na temat dostępnych
filtrów będę prowadzone z firmami informatycznymi w przyszłym tygodniu.
Z wprowadzeniem blokady będą wiązały się nowe wymagania. Tylko szkoły, które wprowadziły odpowiednie zabezpieczenia będą mogły się starać o unijne
pieniądze na informatyzację.
Pomysł krytykuje Jarosław Zieliński z PiS. Uważa on, że blokady wcale nie muszą być skuteczne, a uczniowie nie korzystają z internetu wyłącznie w szkole. Jego zdaniem skuteczniejsze byłoby
edukowanie wychowawców i rodziców, by zwracali uwagę problem właściwego użytkowania internetu.
Z kolei Roman Napierała, dyrektor zarządzający D-Link na Europę Wschodnią popiera działania Ministerstwa Edukacji. Jego zdaniem rodzice oczywiście mogą wpływać na to, jak dzieci korzystają z komputera w domu, ale nie mają wpływu na to, co dzieje się w szkole.
Napierała nie zgadza się także z opiniami, że takie zabezpieczenia są bezużyteczne ze względu na łatwość ich obejścia. Jak mówi:
Możliwość złamania zabezpieczenia nie podważa sensu jego stosowania, tak jak nikt nie kwestionuje zwyczaju zamykania auta pozostawionego na parkingu.
Szczegóły na portalu Gazeta.pl w artykule:
Giertych o internecie w szkołach: koniec z seksem i przemocą!