U zarania internetu nietrudno było się wzbogacić. Wystarczyło zarejestrować domenę zawierającą nazwę znanej firmy lub nazwisko gwiazdy i czekać aż zainteresowany zechce ją odkupić. Dzisiaj już tak nie można... ale - jak donosi serwis Wired - jest inny sposób na "chodliwą" domenę...
Obecnie miejsce cybersquattingu wypiera inny proceder - soft squatting. Generalnie chodzi w nim o to samo, czyli zakup danej domeny w celach zarobkowych, jednak kupujący musi się w tym przypadku wykazać wyobraźnią i umiejętnościami przewidywania, jeśli chce zrobić na tym dobry biznes.
Wystarczy wykupić domenę np. o nazwisku znanej osoby, jeszcze zanim osoba ta stanie się sławna. Proste prawda?
Soft squatterzy rejestrują więc adresy nawiązujące nazwą do lokalnych grup muzycznych, rokujących nadzieje sportowców lub wschodzących gwiazd sztuki aktorskiej - pisze Jacob Ogles w Wired. Czasami wśród tych wielu zakupionych domen trafia się perła, która pozwoli na zrobienie interesu życia.
Ogles wskazuje też kilka przykładów soft squattingu. W październiku 2004 roku Mike Secord będący miłośnikiem łyżwiarstwa figurowego zakupił domenę kimmiemeissner.com. Na igrzyskach olimpijskich w Turynie łyżwiarka Kimmi Meissner odniosła duży sukces, a Secord, który prowadził nieoficjalna stronę sportsmenki, stał się jej współpracownikiem.
Jednak najbardziej spektakularnego zakupu - według serwisu Wired News - dokonał Don Chin. Zdobył on adres williamhung.net na krótko przed tym, jak William Hung wygrał amerykańskiego "Idola". Dzisiaj Chin jest współwłaścicielem strony Hunga i czerpie z niej niemałe zyski.
Ciekawe czy doczekamy się (a może już się doczekaliśmy) soft squattingu w polskim wydaniu? Może warto już teraz uważnie się przyjrzeć potencjalnym kandydatom na sławne osobistości? Warto dodać, że soft squaterzy odcinają się od swych korzeni cybersquattingu, twierdząc, że ich zajęcie jest dużo bardziej etyczne, a wręcz chroni potencjalne sławy przed wykorzystaniem ich nazwisk przez cybersquatterów.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Gdy posiadasz prywatny samochód, komputer czy inny sprzęt i chcesz wykorzystać go na potrzeby działalności gospodarczej, wprowadzając do ewidencji środków trwałych firmy, musisz ustalić wartość początkową, od której rozpoczniesz amortyzację danego składnika. Jest nią cena nabycia, a gdy nie możesz jej ustalić, dokonaj wyceny, uwzględniając ceny rynkowe. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej