Organizacje polityczne i społeczne wszczęły protest przeciwko systemowi opłat dla nadawców e-maili, zaproponowanemu przez AOL i Yahoo. Oprócz poruszenia kwestii finansowych takiego rozwiązania, przedstawiciele tych instytucji obawiają się, że z czasem tylko listy z e-znaczkami będą docierać do odbiorców.
O propozycji AOL i Yahoo pisaliśmy w DI na początku lutego br. Portale te - w imię obrony użytkowników swoich usług poczty elektronicznej przed spamem i phishingiem - zaproponowały firmom prowadzącym kampanie e-mailingowe system e-znaczków, czyli drobnych opłat pobieranych od nadawcy za każdą przesłaną wiadomość.
Taki znaczek upewniałby odbiorcę co do tego, że odebrana wiadomość nie służy próbie oszustwa. Firmy prowadzące kampanie mogłoby łatwo monitorować jej wyniki i miałyby pewność, co do dostarczenia listu. Znaczki nie są jednak darmowe. Za każdą wysłana wiadomość trzeba zapłacić centa.
Przeciwko rozwiązaniu wystąpiły już m.in. organizacje MoveOn (zrzeszacjąca amerykańskich liberałów), konserwatywna RightMarch.com, U.S. Humane Society, a także organizacje działające na rzecz ochrony środowiska i zdrowia.
Niektórzy z protestujących rzeczywiście mogą czuć się źle potraktowani. Przykładowo, Association of Cancer Online Resources dostarcza osobom chorym na raka najświeższe informacje na temat ich chorób, metod leczenia itd. Organizacja działa od 11 lat. Teraz obawia się, że jej maile nie będą dochodziły lub zostaną odfiltrowane przez użytkowników jako nie wzbudzające zaufania.
Atak przypuszczony jest głównie na firmę AOL, która w czerwcu zamierza wyeliminować używany obecnie system oparty na "białej liście" adresów IP. Yahoo zapewnia, że nadawcy nie korzystający z e-znaczków będą traktowani tak samo jak dotychczas, ale w te zapewnienia nie wszyscy wierzą.
AOL pozostaje nieugięta wskazując na to, że większość osób organizujących kampanie e-mailingowe po prostu czerpie z tego zysk. Dlatego za masowe wysyłki nadawcy powinni płacić. W przeciwnym razie grozi nam lawina spamu.
Patrząc na cała sprawę z boku można odnieść wrażenie, że nikt nie szuka kompromisu. Być może firma Goodmail zgodziłaby się udostępnić tańsze znaczki organizacjom społecznym? Może powinna powstać jakaś biała lista takich organizacji? A może dla użytkowników skrzynek poczty elektronicznej, listy od ekologów i polityków to taki sam spam, jak reklamy taniej viagry?
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej