Władze Chin stwierdziły, że najwyższy czas by wpisać na listę "do cenzurowania" również komputerowe gry on-line.
Gry on-line w Chinach coraz szybciej zyskują na popularności, tylko w zeszłym roku z tej formy rozrywki skorzystało trzynaście milionów mieszkańców Państwa Środka, wydając nań równowartość 240 milionów dolarów. Co więcej - prognozuje się, iż do roku 2008 kwota ta podniesie się pięciokrotnie.
Chińskie władze nie byłyby jednak sobą, gdyby nie spróbowały tego zjawiska kontrolować.
W związku z tym, przebadano profil typowego chińskiego gracza on-line. Po dojściu do wniosku, iż jest to zazwyczaj młody mieszkaniec miasta ogłoszono "obawę" o uzależnienie się graczy od rozgrywek, w których mogliby się oni zetknąć z pornografią, hazardem i przemocą.
Wraz za "obawami" pojawił się komunikat postulujący większa kontrolę gier i ogłaszający początek kampanii dotyczącej tej sprawy.
Przemocą w grach chińskie władze się "przejmują", ale nie przeszkadza to im w łamania praw człowieka na wiele różnych sposobów... Warto czasem pod tym kątem przeglądnąć strony Amnesty International.