Nakaz przeszukania Dotcoma jednak był ważny - uznał Sąd. Władze i tak mają problem

19-02-2014, 10:37

Nakaz przeszukania Kima Dotcoma, założyciela Megaupload, był ważny nawet jeśli zawierał pewne błędy - uznał Sąd Apelacyjny. Niestety to nadal nie tłumaczy wszystkich błędów władz.

Minęły już ponad dwa lata od słynnego nalotu na dom założyciela Megaupload Kima Dotcoma. Do tej pory nie został on poddany ekstradycji do USA, aby odpowiedzieć za rzekome naruszenia praw autorskich. Wciąż wyjaśniane są liczne nadużycia, jakich dokonały władze Nowej Zelandii, chyba zbyt gorliwie podchodzące do egzekwowania praw autorskich na prośbę władz USA.

Jedno z tych nadużyć wiązało się z nakazem przeszukania domu Kima Dotcoma. W czerwcu 2012 roku nowozelandzki High Court orzekł, że nakaz ten nie był ważny. Był sformułowany zbyt ogólnie i nie było wiadomo jakie przestępstwa mógł dotyczyć oraz co policjanci chcieli znaleźć. Wyglądało to tak, jakby policja chciała sobie wejść do posiadłości Dotcoma i poszukać jakiegoś haka.

Nakaz przeszukania jednak ważny

Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego Nowej Zelandii, który wydał dziś swoją decyzję w tej sprawie. Tym razem decyzja jest niekorzystna dla Kima Dotcoma. Zdaniem sądu nakaz przeszukania zawierał pewne błędy, ale ogólnie rzecz biorąc był zgodny z prawem.

- ... rozsądny czytelnik na miejscu odbiorcy nakazów przeszukania rozumiałby z czym są one związane. To stanowisko jest wzmocnione faktem, że pan Dotcom był ekspertem komputerowym, który zrozumiałby bez żadnych trudności odesłania w nakazach do jego firm (...) defekty w tych nakazach nie były więc tak radykalne, aby traktować je jako nieważne (...) [te defekty - red.] nie spowodowały znaczącej szkody dla pozwanego ponad szkodę wyrządzoną nieuchronnie przez wykonanie nakazu - czytamy w decyzji sądu, której kopię opublikował NZ Herald.

Ponadto sędziowie Sądu Apelacyjnego uznali, że nie zatrzymano więcej urządzeń elektronicznych, niż gdyby nakazy zostały wydane poprawnie. W tym miejscu należy dodać, że policja zatrzymała 135 urządzeń elektronicznych zawierających w sumie 150 terabajtów danych.

FBI nie powinna dostać danych

Może się wydawać, że władze Nowej Zelandii tym razem wygrały z Dotcomem. Niestety nie było to zwycięstwo pełne. Nowozelandzkie służby nie tylko przeszukały dom Kima Dotcoma i zebrały nośniki danych, ale również skopiowały te dane i wysłały je do USA w celu analizowania ich przez FBI. Już w maju ubiegłego roku sąd High Court stwierdził, że dane Dotcoma nie powinny opuścić Nowej Zelandii.

W swojej dzisiejszej decyzji Sąd Apelacyjny potwierdził, że przekazanie danych Dotcoma za granicę nie powinno mieć miejsca. Z tego właśnie powodu należy się spodziewać, że obie strony sporu odwołają się od wydanej dziś decyzji i sprawa trafi do sądu najwyższego.

Sonda
Czy Kim Dotcom będzie wreszcie poddany ekstradycji?
  • tak
  • raczej tak
  • raczej nie
  • nie
wyniki  komentarze

Sprawa ekstradycji wciąż pogmatwana

Decyzja o ewentualnej ekstradycji Kima Dotcoma nie zostanie podjęta szybko. Była odkładana wielokrotnie, a ostatnio wskazywany termin wydania decyzji w tej sprawie to kwiecień 2014 roku. Zbliża się marzec, a sprawa nadal się komplikuje. Kwestia nakazów przeszukania to tylko jeden z wątków tej sprawy.

Sprawa Kima Dotcoma ma charakter nie tylko prawny, ale i polityczny. Założyciel Megaupload cieszy się w Nowej Zelandii pewnym poparciem. W grudniu ubiegłego roku wyszło na jaw, że służby nowozelandzkie mogły współpracować za Amerykanami w sprawie Dotcoma by "zdobyć sobie u nich punkty". Nawet jeśli był to kolejny "defekt" nie czyniący żadnych działań nielegalnymi, nagromadzenie takich defektów stawia obecne władze Nowej Zelandii w złym świetle.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Listopad 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.