Naga Emma Watson, 4chan i wezwanie do cenzury sieci. Nieładnie?

25-09-2014, 11:27

"Internet trzeba ocenzurować" - takie wezwanie zobaczyli internauci, którzy liczyli na zdjęcia nagiej Emmy Watson. Można się spierać, czy jest to udana kampania społeczna, czy nieładna forma promocji.

Emma! Jesteś następna!

Na początku września wiele mówiono o wycieku zdjęć nagich celebrytek. Ożywiło to dyskusję o prywatności w sieci oraz o bezpieczeństwie stosowanych rozwiązań.

Wspomniany wyciek został ogłoszony na forum 4chan. Potem również za jego pośrednictwem nieznani internauci zapowiedzieli ujawnienie zdjęć nagiej Emmy Watson (aktorki, która grała Hermionę w filmach o Harrym Potterze). Tym razem wyciek wydawał się lepiej zorganizowany i pojawiła się nawet strona internetowa emmayouarenext.com, na której znajdował się zegar odliczający czas do rzekomego wycieku.

Zamknijmy 4chan?

Gdy zegar odliczył wyznaczony czas, żadne zdjęcia nie zostały ujawnione, a internauci zobaczyli stronę internetową zawierającą wezwanie do zamknięcia 4chan.

zrzut

Tę stronę odwiedziło, jak dotąd, 48 mln ludzi i zapewne część z nich liczyła na zdjęcia aktorki. Okazało się jednak, że strona była apelem o to, aby bardziej kontrolować internet w zakresie prywatności. 

Reklama?

Za stworzeniem strony stała firma Rantic, która twierdzi, że została wynajęta przez "agentów prasowych gwiazd", aby zwrócić uwagę na odrażające naruszenia prywatności. Na stronie czytamy, że ostatni wyciek zdjęć na 4chan był "naruszeniem prywatności, które wysyła jasny sygnał, że internet MUSI być cenzurowany". 

Firma Rantic kieruje swój apel także do prezydenta Obamy i namawia ludzi do rozpowszechniania informacji o akcji w mediach społecznościowych. Oczywiście zdania na temat tej akcji są podzielone. Jedni dostrzegają jej prospołeczny charakter, a inni uważają, że Rantic po prostu wykorzystała zamieszanie wokół wycieków do wypromowania własnej marki. 

Cenzura? Kiepski pomysł

Dziennik Internautów zwracał już uwagę na to, że wyciek zdjęć celebrytek ujawnił pewne problemy z konsekwentnym myśleniem o prywatności w sieci. Wielu ludzi oburza się na masową inwigilację, jednocześnie uważając wycieki nagich zdjęć za rzecz normalną czy wręcz pożądaną. Firma Rantic słusznie zwróciła uwagę na ten problem, ale sama popełniła kolejny błąd, promując ideę cenzury sieci. 

Sonda
Jak oceniasz działanie firmy Rantic?
  • Chcieli się wypromować i sprytnie to zrobili
  • Zwrócili uwagę na istotny problem
  • Oszukali! chciałem zobaczyć te zdjęcia!
wyniki  komentarze

Wielokrotnie już proponowano, aby "ucywilizować" internet poprzez cenzurę. Ostatnio Rosja wiele robiła w tym kierunku, zaczynając od cenzury w imię walki z pedofilią, ale kończąc na cenzurze czysto politycznej. W Polsce możliwa jest cenzura za promowanie gier hazardowych, co również wzbudza kontrowersje. W krajach takich, jak Chiny, cenzura ma służyć ogólnemu dobru społeczeństwa. Czy takiego dobra chce firma Rantic?

Nie mamy wątpliwości, że wykradanie nagich zdjęć i udostępnianie ich w sieci to poważne naruszenie. Nie jest to jednak prosty problem sprowadzający się tylko do działalności 4chan. Jest to złożony problem, który dotyka takich obszarów jak: bezpieczeństwo chmur, bezpieczeństwo urządzeń i usług powiązanych z chmurami, nawyki użytkowników, świadomość ludzi dotycząca bezpieczeństwa, sprawność mechanizmów notice and takedown itd. Wcale nie jest tak, że zapewnimy wszystkim prywatność poprzez zamknięcie 4chan lub wprowadzenie cenzury. Nie da się rozwiązywać złożonych problemów prymitywnymi metodami. 


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy