Naciąganie na umowy o dzieło może naruszać prawa konsumentów? Rozmowa z prawniczką

29-05-2014, 15:06

Czy internauta nieświadomie zawierający umowę o dzieło w sieci może być chroniony jak konsument? Prawniczka Beata Marek uważa, że tak. Przyjrzała się ona serwisom Adriana Oleszczuka, które w dziwny sposób łączą umowę o dzieło z regulaminem e-usługi.

Wielu Czytelników DI zna Adriana Oleszczuka. Jeśli słyszysz o nim pierwszy raz, powinieneś zajrzeć do naszego tekstu o serwisie vv.net.pl.

Mówiąc najkrócej, Adrian Oleszczuk uruchamiał takie serwisy, które zachęcały do rejestracji w celu "aplikowania o pracę". Oczywiście w czasie rejestracji trzeba było zgodzić się na regulamin, a był on tak skonstruowany, że sama rejestracja oznaczała zawarcie umowy o dzieło. Mogło więc dojść do tego, że pewne osoby zawarły umowę, zanim zapoznały się z jej warunkami.  

Warunki umów Oleszczuka są bardzo surowe. Co więcej, w razie ich niespełnienia przewidziana jest kara umowna w wysokości kilkuset złotych. W praktyce więc było tak, że ludzie "aplikowali o pracę", po czym dowiadywali się, że albo muszą wykonać ogromną pracę za śmieszne pieniądze, albo zapłacić np. 660 zł.

Oleszczuk próbuje teraz wyciągać pieniądze od ludzi, którzy jego zdaniem nie zrealizowali umowy. My tymczasem pytamy prawników, czy taki sposób działania jest dopuszczalny. Wypowiadał się już dla nas prawnik Olgierd Rudak, który zwrócił uwagę na możliwe nadużycie prawa oraz na zbyt wysokie odsetki przewidziane w umowach Oleszczuka.

Rozmawiała z nami również prawniczka Beata Marek, właścicielka CyberLaw.pl, specjalistka od prawa związanego z nowymi technologiami. Przedstawiła nam bardzo ciekawą opinię. Jej zdaniem problemy z serwisami Oleszczuka dotykają praw konsumentów i osoby rejestrujące się w tych serwisach mogą być traktowani jak konsumenci. 

Poniżej rozmowa z Beatą Marek.

DI: Po przyjrzeniu się tej sprawie, jakie widzi Pani możliwości dochodzenia praw przez osoby, które nieświadomie zawarły umowę o dzieło?

BM: Przedsiębiorca jest zobowiązany do posługiwania się regulaminem, który jest pozbawiony klauzul niedozwolonych. Kodeks cywilny zapewnia ochronę konsumentom i chroni ich przed postanowieniami, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, a kształtują ich prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami lub/i rażąco naruszają interesy konsumentów. Przykładem takiej klauzuli jest zapis w regulaminie, gdzie warunkiem odstąpienia od umowy jest zapłata kary umownej. Klauzule abuzywne nie wiążą konsumentów z mocy prawa, co oznacza, że nie wywierają jakichkolwiek skutków prawnych. Jednakże najpierw dane postanowienie musi zostać uznane za klauzulę abuzywną.

Jak to zrobić?

  1. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę przedsiębiorcy na fakt, że w jego regulaminie znajdują się klauzule niedozwolone oraz wezwać do ich usunięcia. Jeżeli sprawa dotyczy dużej grupy poszkodowanych, warto, by złożyli jedno pismo. Konsumentów może reprezentować pełnomocnik – prawnik.
  2. Jeżeli przedsiębiorca nie usunie wadliwych zapisów, konsumenci powinni zwrócić się do odpowiedniego rzecznika ochrony konsumentów i następnie do sądu powszechnego o uznanie danego postanowienia za niewiążące, by ostatecznie od umowy skutecznie odstąpić. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może dodatkowo nałożyć karę finansową na podmiot, który naruszył zbiorowe interesy konsumentów.

Sprawa dotyczy zawierania przez internet umów o dzieło, gdzie internauci są zleceniobiorcami. Czy w takim razie przepisy dotyczące ochrony konsumentów mają jakiekolwiek znaczenie?

Klauzule niedozwolone mogą znajdować się w jakichkolwiek umowach z konsumentami. Przykładowo, zawierając papierową umowę z bankiem, operatorem telefonii komórkowej czy biurem podróży, obowiązują takie same zasady, jak przy zawieraniu umowy przez internet w e-sklepie czy na korzystanie z e-usługi. Regulamin jest wyłącznie wzorcem umownym. Zgodnie z przepisami ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną każdy e-przedsiębiorca jest zobligowany do posługiwania się regulaminem, a Konsument ma prawo zapoznać się z nim przed zawarciem umowy. Regulamin powinien być jasny i czytelny.

Osobiście pierwszy raz spotykam się z takim dziwnym tworem, ażeby umowa stanowiła załącznik do wzorca umownego. Z prawnego punktu widzenia jest to sytuacja kuriozalna. Wzorzec umowny stanowi ogólne warunki umowy. W profesjonalnym obrocie e-przedsiębiorca powinien posłużyć się regulaminem świadczenia e-usługi (np. serwisu WWW), natomiast odrębnie zawierać umowę o dzieło autorskie wraz z przeniesieniem praw autorskich (forma pisemna wymagana dla ważności umowy, możliwość odliczenia 50% kosztów uzyskania przychodu) albo umowę o dzieło wraz z licencją niewyłączną (forma pisemna wymagana dla ważności umowy, możliwość odliczenia 50% kosztów uzyskania przychodu), a gdy przedmiotem umowy nie jest działalność twórcza można zorganizować e-usługę w taki sposób, że użytkownik będzie wykonywał pracę w chmurze (czyli logując się do serwisu, będzie przesyłał np. raporty etc.). Przy takiej organizacji serwisu, jak w ostatnim przykładzie, e-przedsiębiorca będzie przetwarzał mniej danych osobowych użytkownika (imię, nazwisko, adres e-mail, wiek, płeć, PESEL (dla wypełnienia PIT-u i księgowania rachunków), nr rachunku bankowego, opcjonalnie telefon oraz dodatkową daną: adres Urzędu Skarbowego) i to na podstawie wyłącznie regulaminu e-usługi.

Czyli... użytkownicy serwisów Adriana Oleszczuka mogą być uznani za konsumentów?

W świetle obowiązujących przepisów za konsumenta uważa się osobę fizyczną, która dokonuje czynności prawnej (np. zawiera umowę) niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.

Czy w takim razie zawieranie umów o dzieło nie będzie potraktowane jako "działalność zawodowa"?

Oświadczenie woli powinno zostać zawarte w sposób swobodny (np. bez przymusu oraz bez użycia podstępu). Należałoby ocenić, czy nie zachodzi wada oświadczenia woli. Ponadto warto byłoby rozważyć, czy nie zachodzą tutaj tak naprawdę dwa różne cele przetwarzania i tym samym zgody powinny być zbierane oddzielnie. Szczegółowe ustalenia w tym zakresie może jednak przeprowadzić Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, do którego każda osoba fizyczna, która uważa, że jego dane przetwarzane są niezgodnie z prawem, może złożyć skargę.

Jeżeli oświadczenia woli zbierane są w sposób prawidłowy, to osoba fizyczna, która zawarła umowę w celu wykonywania nie teraźniejszej, lecz przyszłej działalności zawodowej lub gospodarczej, nie może być traktowana jako konsument. Jednakże musi tu być mowa o zorganizowaniu działalności w sposób ciągły i zorganizowany (np. w drodze umowy zlecenia). Inną sprawą jest to, że najpierw należy udowodnić, że umowa została w ogóle zawarta, co wbrew pozorom może nie być takie proste. Ciężar dowodu w tym wypadku spoczywa na powodzie.

zdjecieBeata Marek
IT&IP Lawyer, cyberlaw.pl

Specjalizuje się w prawie nowych technologii ze szczególnym uwzględnieniem prawa własności intelektualnej, ochrony danych osobowych oraz prawa kontraktowego. Od 4 lat zajmuje się problematyką cyberprzestępczości, cyberzagrożeń oraz bezpieczeństwem informacji. Aktywnie działa w ISSA Polska – Stowarzyszeniu do spraw Bezpieczeństwa Systemów Informacyjnych, Cloud Security Alliance Polska, International Cyber Threat Task Force, a także w Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń. Redaktor Naczelna kwartalnika naukowego „Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review”.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031