Moderowanie komentarzy zwiększa odpowiedzialność prawną... w świetle tego, co powiedział Sąd Najwyższy

04-10-2016, 10:58

Serwis nie odpowiada za bezprawne komentarze jeśli o nich nie wiedział. Sąd Najwyższy uznał, że to wydawca serwisu musi udowodnić, iż nie miał wiedzy o tych bezprawnych wpisach. Paradoksalnie może zachęcić gazety do mniej uważnego nadzoru nad komentarzami.

W Dzienniku Internautów sporo napisano o odpowiedzialności serwisów internetowych za treść komentarzy. Najczęściej zakłada się, że serwis internetowy nie odpowiada za bezprawne komentarze jeśli nie wie o ich bezprawnym charakterze. To wynika z art. 14 Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (UŚUDE). Do tej pory mogło się wydawać, że w większości przypadków ten przepis chroni serwisy przed odpowiedzialnością za komentarze użytkowników. 

Niestety w pewnej sprawie dotyczącej Romana Giertycha postawiono ciekawy problem. Kto powinien udowodnić, że administrator serwisu nie wie o bezprawnym charakterze komentarzy? Sąd Najwyższy uznał, że sam serwis powinien udowodnić, że o niczym nie wiedział. To jest... trochę dziwne. 

Niech udowodnią, że nie wiedzieli!

O sprawie pisze Prawnik.pl. Mówiąc w dużym skrócie - były polityk i aktywny adwokat - Roman Giertych - w roku 2001 pozwał wydawcę serwisu fakt.pl, spółkę Ringier Axel Springer Polska. Jak zapewne się domyślacie, pozew dotyczył właśnie komentarzy na stronie gazety. Roman Giertych podnosił, że komentarze są niczym listy do redakcji. Wydawca gazety z kolei podnosił, że mógł się zapoznać z komentarzem dopiero po jego opublikowaniu. 

W sądzie I instancji pozew został oddalony. Sąd uznał, że wydawca nie może odpowiadać za słowa komentujących. Podobnie Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok, ale Roman Giertych złożył skargę kasacyjną. Sąd najwyższy w 2014 r. zwrócił sprawę do Sądu Apelacyjnego, ten znów utrzymał wyrok i Giertych znów złożył kasację. Roman Giertych podniósł właśnie ten argument - że wydawca przez całe lata nie udowodnił, iż nie wiedział o komentarzach naruszających dobra osobiste.

Sędziowie SN uwzględnili skargę kasacyjną powoda. Sędzia Władysław Pawlak stwierdził, że przepisy UŚUDE wcale nie wykluczają przepisów kodeksu cywilnego, w myśl którego "ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne". 

- Sądy błędnie przyjęły, że to na powodzie spoczywa obowiązek ustalenia, czy pozwany wiedział o bezprawnych wpisach; ten obowiązek ciąży na pozwanym - dodał sędzia Pawlak. Podkreślił, że w tej sprawie strona pozwana tego nie wykazała.

Roman Giertych jest w tej sytuacji pewny zwycięstwa. Dlaczego? Otóż ustalono, że przy stronie fakt.pl pracowali moderatorzy, którzy również ręcznie usuwali wpisy. W tej sytuacji trudniej będzie obronić stanowisko, że wydawca w ogóle nie wiedział o nienawistnych komentarzach i mógł świadomie je utrzymać w serwisie aby napędzić dyskusję.

Moderowanie jest ryzykowne?

Cała ta sprawa może prowadzić do ciekawego wniosku - moderowanie komentarzy zwiększa ryzyko! Wszak widoczne ingerowanie w komentarze może utrudniać udowodnienie, iż nie wiedziało się o treści komentarzy pomawiających czy obraźliwych. W tej sytuacji bezpieczniejsze wydaje się pozostawienie miejsc dyskusji samym sobie. Zatrudnianie moderatorów może okazać się błędem.

W tym miejscu zwrócę uwagę, że art. 14 UŚUDE nie jest sformułowany tak jasno jak może się początkowo wydawać. Przepis mówi, iż...

Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności... 

Pytanie brzmi, co to znaczy "wiedzieć o bezprawnym charakterze treści"? To znaczy coś więcej niż tylko "wiedzieć o komentarzu". Nierzadko jeśli widzimy komentarz mogący kogoś obrażać, możemy tylko dopuszczać możliwość bezprawności przy zaistnieniu pewnych warunków, a wydawca gazety czy moderator nie musi mieć wiedzy o istnieniu tych wszystkich warunków. Z perspektywy wydawcy serwisu internetowego wcale nie jest tak łatwo ustalić, który komentarz może naruszać prawo, który go nie narusza.

Art. 14 UŚUDE wspomina, iż możliwość poniesienia odpowiedzialności zaczyna się od momentu "otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych". Moim zdaniem decyzja SN sprawa, że art. 14. przestaje mieć pierwotny sens. Niby wydawca ma prawo nie wiedzieć i niby powinien być powiadomiony, ale jednak... może coś sam wiedzieć i jak niby udowodni, że nie wiedział?  

Majstrowanie przy odpowiedzialności

Można odnieść wrażenie, że na różnych polach w różnych krajach dąży się do zwiększenia odpowiedzialności platform internetowych. W ramach reformy praw autorskich w UE może dojść do wprowadzenia cenzury serwisów internetowych pod kątem treści "pirackich". W ramach dyrektywy antyterrorystycznej może dojść do zwiększenia odpowiedzialności za treści ekstremistyczne. Jednocześnie widzimy, że polski Sąd Najwyższy skłania się ku koncepcji gazet, które mają bardziej aktywnie walczyć z hejtem (lub bardzo dobrze przekonywać, że w ogóle nic nie wiedzą o komentarzach). Jest to wszystko trochę niepokojące. 

Czytaj także: Artykuł 212: Czy obecny rząd zerwie z reliktem PRL? Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje zmiany


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać


fot. Pixabay



fot. Coindesk



fot. Allegro




fot. Shazam


  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.