Ministerstwo Kultury nie chce otwartej rozmowy o zwalczaniu piractwa

27-10-2011, 09:31

Ministerstwo Kultury twierdzi, że wcale nie chce po cichu walczyć z piratami, że było jedynie technicznym organizatorem posiedzeń grupy dyskutującej o porozumieniu, które może zacieśnić współpracę telekomów i organizacji reprezentujących posiadaczy praw autorskich. Niestety stanowisko rzecznika ministerstwa przedstawione po nagłośnieniu sprawy niechcący potwierdza, że wszystko miało się odbyć po cichu.

Wczoraj Dziennik Internautów pisał o tym, że przy udziale Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wypracowano porozumienie, które może zacieśnić współpracę między dostawcami internetu a Organizacjami Zbiorowego Zarządzania. Zacytowaliśmy fragmenty tego porozumienia, które mówią same za siebie. Mówiąc najogólniej, porozumienie zakłada ustanowienie kanałów wymiany informacji na temat naruszeń praw autorskich pomiędzy dostawcami internetu a organizacjami walczącymi z piractwem.

Czytaj: Polscy operatorzy ułatwią ściganie piratów na prośbę Ministerstwa Kultury?

Przystąpieniu do porozumienia sprzeciwiły się Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz IAB Polska. Obydwie organizacje stwierdziły, że porozumienie jest niezgodne z prawem - może prowadzić do naruszenia zasad ochrony danych osobowych lub naruszania tajemnicy telekomunikacyjnej. PIIT i IAB odradziły swoim firmom członkowskim przystępowanie do tego porozumienia. Problem dostrzegła tez Fundacja Panoptykon, która wystosowała list do ministra z prośbą o dodatkowe wyjaśnienia.

Nieprawda?

Co na to wszystko MKiDN? Na stronie ministerstwa nie widzimy żadnego wyjaśnienia. Szkoda, bo przecież ta sprawa interesuje wiele osób. Do redakcji DI dotarło natomiast stanowisko rzecznika dotyczące tekstu w Dzienniku pt. Ministerstwo walczy z piratami po cichu (artykuł niezwiązany z tekstem DI na ten sam temat). MKiDN oświadcza, że tekst ten zawiera "błędne wnioski i opinie Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji oraz Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska". Ciekawe.

Rzecznik MKiDN nie wskazał dokładnie, które wnioski należy uznać za błędne (sporo ich było). Stwierdził natomiast, że idea stworzenia porozumienia wypłynęła także od środowisk związanych z PIIT i IAB, a obecna dyskusja o porozumieniu jest konsekwencją prac prowadzonych już w roku 2009 r.

- Projekt Porozumienia zakładał całkowitą dobrowolność w zakresie przystępowania do niego kolejnych sygnatariuszy, a model dyskusji oparty był o partnerską współpracę zainteresowanych stron - pisze rzecznik MKiDN. Tego oczywiście nikt nie neguje. Wszyscy chcą dobrze, wszyscy zgadzają się na porozumienie dobrowolnie, natomiast mimo wszystko pewne zapisy porozumienia mogą niepokoić, nawet jeśli nie mówią o niebezpiecznych rozwiązaniach wprost. Wspominaliśmy niegdyś o tym, że łagodna samoregulacja może być równie niebezpieczna jak drakońskie prawo.

O "odpowiednim forum"

Nie to jednak w stanowisku MKiDN jest najciekawsze. Redakcję DI szczególnie zainteresował ostatni akapit stanowiska MKiDN, który jest godny tego, aby umieścić go w specjalnej ramce i pogrubić. 

Jeżeli intencją Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji oraz Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska była troska o ochronę praw autorskich i pokrewnych w środowisku cyfrowym, to odpowiednim forum do wyrażenia swojego stanowiska była platforma dyskusyjna zorganizowana przez MKIDN. 

Jak to odczytać? Redakcja DI nie może się oprzeć wrażeniu, że oświadczenie MKiDN mówi: ten, komu zależy na walce z piractwem, nie przedstawia opinii publicznej negocjowanych porozumień.

Dziennik Internautów wielokrotnie zwracał uwagę na to, że polskie ministerstwa (w tym MKiDN) mają poważny problem problemy z informowaniem obywateli o podejmowanych inicjatywach. Wydaje się, że im bardziej kontrowersyjny jest nowy pomysł, tym wcześniej obywatele powinni być o nim informowani. Dzieje się dokładnie odwrotnie. O bardzo niepokojących propozycjach dowiadujemy się zwykle z drugiej ręki.

Problemy z przejrzystością nie od dziś

Podobnie było wówczas, gdy MKiDN zaproponowało "opłatę reprograficzną" od aparatów cyfrowych. Tym, którzy nie pamiętają tej sprawy, polecamy tekst z 31 lipca 2010 pt. Wydawcy chcą 1% z ceny aparatów cyfrowych.

Na stronie MKiDN dało się wówczas znaleźć projekt rozporządzenia, ale nie umieszczono niezwykle istotnego dla zrozumienia sprawy załącznika nr 3 do rozporządzenia. Ten ważny dokument opublikowała na swojej stronie właśnie PIIT, która dostała dokumenty do konsultacji.

Naszym zdaniem MKiDN powinno nie tylko opublikować komplet dokumentów. Byłoby miło, gdyby na głównej stronie ministerstwa, w dziale "Informacje" znalazł się jakiś news, który mógłby nosić tytuł "Nowe opłaty od aparatów cyfrowych". Wtedy byłoby całkowicie przejrzyście, ale czy ministerstwu na takiej przejrzystości zależało?

Inni czytelnicy DI mogą pamiętać quasi-konsultacje w sprawie ACTA. Wtedy również o konsultacjach można było się dowiedzieć ze strony PIIT. Chyba należy się Izbie jakaś nagroda za zasługi w informowaniu społeczeństwa o planach rządu.

Chcąc nie chcąc rzecznik MKiDN otwarcie przyznał, że Ministerstwo chce rozmawiać o ochronie własności intelektualnej po cichu. Dziennik Internautów otwarcie proponuje, aby to zmienić.

Czytaj: Polscy operatorzy ułatwią ściganie piratów na prośbę Ministerstwa Kultury?


Źródło: DI24.pl
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30