Ma zapłacić, choć nie udostępniała plików

17-08-2009, 18:59

700 euro zażądano od Niemki, która rzekomo udostępniała pliki chronione prawami autorskimi w internecie. Ponieważ jest ona pewna swojej niewinności, sama wniosła pozew do sądu przeciwko firmie zarzucającej jej przestępstwo.

Dzielenie się plikami w internecie prawodawstwo wielu krajów uznaje za przestępstwo, gdyż jest to naruszenie praw autorskich. Spać spokojnie mogą tylko internauci, którzy pobierają z internetu pliki, jednocześnie żadnych nie udostępniając. Programy typu P2P albo mają taką funkcję, albo konieczne jest zainstalowanie odpowiedniego dodatku.

Serwis TorrentFreak informuje jednak, że nigdy niczego pewnym być nie można. Pewna Niemka została w lipcu 2008 roku oskarżona o udostępnianie plików w internecie za pośrednictwem klienta eD2K. W pozwie zażądano od niej odszkodowania w wysokości 700 euro. Kobieta twierdziła jednak, że jest niewinna, co miały potwierdzać logi programu.

Ponieważ jej argumenty nie zostały uznane, wniosła ona własny akt oskarżenia przeciwko posiadaczom praw autorskich, których miała rzekomo okraść. Sprawa jest w toku - niemiecki sędzia chce jednak, by głos w sprawie zabrał niezależny ekspert. Ma on zbadać oprogramowanie używane przez firmę Media Protector, która poinformowała o naruszeniu praw.

Problemem jest jednak fakt, że Niemka musi z własnej kieszeni pokryć koszty ekspertyzy. Kosztować ona będzie 5 tysięcy euro. Kobiecie brakuje jeszcze 2 tysiące.


Źródło: TorrentFreak
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy