Kto pyta Google o nasze dane?

21-04-2010, 07:25

To, że Google pewne dane o nas udostępnia, a niektóre treści kasuje, nie jest czymś nadzwyczajnym. Firma musi bowiem współpracować z organami państw choćby w zakresie przestępstw. Postanowiła pokazać internautom, które państwa najczęściej zwracają się z tego typu wnioskami.

Swoboda wypowiedzi jest nie tylko jedną z podstawowych zasad zapisanych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, ale także podwaliną internetu. Dzięki możliwościom nieskrępowanego wypowiadania się w internecie rośnie nowe pokolenie, zdolne do wpływania na władzę oraz z którym władza liczyć się musi. Nie oznacza to jednak, że w sieci absolutnie wszystko jest dozwolone.

Mimo że w wielu przypadkach nie jest to jednoznacznie określone, wiele przepisów prawa odnosi się bezpośrednio do tego, co dzieje się w sieci - dotyczy to m.in. ochrony dobrego imienia, prywatności, dziecięcej pornografii czy świadczenia wszelkiego rodzaju usług. Państwa oprócz tego, że ustalają pewne reguły postępowania w sieci, sprawują też nad jej zasobami pewną kontrolę. W wielu wypadkach jest to jednak ograniczone faktem, że w internecie nie istnieją granice krajów.

Nierzadko jednak działające online firmy proszone są przez rożne organa państwa o współpracę. Dotyczy to m.in. firmy Google, obecnej w sporej części wirtualnego świata. Ze względu na charakter świadczonych usług - m.in. wyszukiwarkę czy serwis YouTube - jest ona adresatem wielu próśb ze stron krajów o usunięcie pewnych materiałów czy też przekazanie dostępnych danych na temat konkretnych użytkowników.

>> Czytaj także: 10 państw przeciwko usługom Google 

Google podkreśla, że w wielu przypadkach żądania te są całkowicie uzasadnione i mają związek z popełnianymi przestępstwami czy też szerzeniem treści nawołujących do nienawiści, przemocy czy też pornografii dziecięcej. Firma zdała sobie jednak sprawę, że brak jej działaniom pewnej przejrzystości, stąd podjęta została decyzja, by upublicznić dane dotyczące liczby wniosków, z jakimi poszczególne państwa zwracają się do niej.

Government requests
fot. Google - Government requests
Narzędzie Government requests umożliwia każdemu zainteresowanemu zapoznanie się z danymi dotyczącymi liczby zapytań w kwestii danych osobowych internautów oraz usunięcia konkretnych treści. Na początek Google udostępniła dane za okres 01.07-31.12.2009. Firma liczy, że dzięki większej transparentności uda się zmniejszyć skalę cenzury.

>> Czytaj także: Kontrowersyjne uzasadnienie wyroku na Google we Włoszech

Z przedstawionych informacji wynika, że o dane użytkowników sieci najczęściej prosiły władze Brazylii (3663 próśb) oraz Stanów Zjednoczonych (3580). Na trzecim miejscu jest Zjednoczone Królestwo (1166), natomiast Polska z 86 wnioskami uplasowała się na pozycji jedenastej.

W przypadku wniosków o usunięcie konkretnych treści także na czele zestawienia jest Brazylia (291), przed Niemcami (188) oraz Indiami (142). Polska tutaj nie została sklasyfikowana. Nie jest znana liczba zapytań, jakie napłynęły z Chin.

Dane mają być aktualizowane co sześć miesięcy.

>> Czytaj także: 25 krajów blokuje Google


Następny artykuł » zamknij

25 krajów blokuje Google

Źródło: Google Blog
Tematy pokrewne:  

tag prywatnośćtag polityka prywatnościtag Google
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930