Kontrowersyjna umowa TISA w Parlamencie Europejskim. Reding: "To znajduje się w dobrych rękach"

, 18-01-2016, 09:17

Umowa TISA wzbudza podobne obawy jak TTIP, choć jest o wiele mniej znana. Dziś europosłowie z komisji INTA przyjrzą się sprawozdaniu w tej sprawie. Autorka raportu uspokaja, ale trudno zapomnieć o wcześniejszych obawach wobec porozumienia.

  • W Parlamencie Europejskim komisja INTA zajmie się umową handlową TISA.
  • TISA to umowa dotycząca liberalizacji handlu usługami. 
  • Rozmowy TISA toczą się od 2013 roku.
  • Posłanka Viviane Reding zapewnia, że umowa jest przejrzysta, choć to dyskusyjne  

Dziś, 18 stycznia, Parlament Europejski będzie zajmował się sprawozdaniem w sprawie TISA. Dlaczego to ważne?

W ostatnich latach dużo pisaliśmy o negocjowaniu takich porozumień handlowych jak ACTA, CETA, TPP czy TTIP. Wzbudzały one różne obawy i zawsze kontrowersyjne było to, że powstawały w atmosferze tajemnicy. Za każdym niemal razem obawiano się, że te porozumienia dadzą duże możliwości korporacjom, osłabiając pewne mechanizmy demokratyczne. 

TISA - co to takiego?

Ostatnio dużo mówiono o TTIP, ale znacznie mniej wspominano o TISA. Szkoda, bo to drugie porozumienie również jest niezwykle ważne. TISA to skrót od Trade in Services Agreement. Porozumienie ma dotyczyć liberalizacji handlu usługami takimi jak bankowość czy usługi zdrowotne. W porozumieniu może wziąć udział aż 51 krajów i są to kraje zaangażowane również w porozumienia TTIP i TPP. Dość popularna jest teoria, że TTIP, TPP i TISA to trzy porozumienia będące elementem jednego planu, którego celem jest podporządkowanie państw korporacjom. 

TISA wzbudza kontrowersje od roku 2014, kiedy to serwis Wikileaks opublikował pierwszy poufny dokument związany z porozumieniem. Kolejny wyciek miał miejsce w maju 2015 roku, a potem był jeszcze jeden w czerwcu. Ten czerwcowy wyciek był największym wyciekiem Wikileaks na temat tego porozumienia. Po wyciekach pojawiły się obawy, że TISA może zagrozić neutralności internetu, wdrażaniu open source, może ograniczyć regulowanie sektora finansowego. Generalnie celem porozumienia jest zniesienie "barier regulacyjnych", a przecież prawa konsumenckie lub antymonopolowe to również takie bariery. 

Oczywiście samo porozumienie TISA to pomysł starszy niż wycieki. Rozmowy rozpoczęły się w marcu 2013 r. Do końca 2015 roku odbyło się 15 rund negocjacji.

Parlament Europejski
Parlament Europejski (fot. © European Union 2014 - European Parliament)

Reding: TISA jest przejrzysta

Dziś wieczorem raport na temat TISA ma być przedmiotem prac komisji Parlamentu Europejskiego ds. handlu międzynarodowego (INTA). Sprawozdanie przygotowała posłanka Viviane Reding. Jej zdaniem negocjacje TISA są o wiele bardziej przejrzyste niż inne podobne negocjacje porozumień handlowych. 

- Apelowaliśmy o więcej przejrzystości i ją otrzymaliśmy. Posłowie otrzymali wszystkie dokumenty negocjacyjne. Obywatele mają dostęp online do mandatu negocjacyjnego UE, do listy unijnych zobowiązań oraz innych dokumentów. Daliśmy do zrozumienia bardzo jasno, że Parlament Europejski nie będzie czekał na gotowy tekst. Chcemy być zaangażowani w procedurę i kształtować kierunek negocjacji. w 2014 roku powołaliśmy zespół monitorujący, by bez przerwy monitorować każdy etap negocjacji i stale analizować wszystkie dokumenty negocjacyjne. Wszystkie grupy polityczne siadają wspólnie przed i po każdej rundzie negocjacyjnej, by porozmawiać z głównym negocjatorem UE. Aktywnie angażujemy się także poza instytucjami unijnymi, zwłaszcza w kontaktach ze społeczeństwem obywatelskim. Grupa monitorująca działa bardzo dobrze - mówiła Viviane Reding.

Pewne dokumenty o TISA rzeczywiście opublikowano. Na początku stycznia europoseł David Martin zwrócił nawet uwagę na to, że powinno się opublikować więcej dokumentów o TTIP w podobny sposób. Oczywiście z innych stron wciąż usłyszymy głosy, że TISA wciąż jest za mało przejrzysta.

Parlament ma kontrolę?

Interesujące są zapewnienia Viviane Reding o tym, że Parlament Europejski będzie "kształtował kierunek negocjacji". Umowy takie jak ACTA czy CETA były krytykowane właśnie za to, że Parlament Europejski miał tylko dwie opcję - przyjąć umowę w całości lub w całości odrzucić. To zmuszało do trudnego ważenia, czy niebezpieczeństwa są większe niż korzyści. Co ciekawe, twórcy ACTA czy CETA przekonywali, że po prostu nie ma możliwości włączenia Parlamentu w prace nad tekstem umowy. Teraz możliwość niby jest.

Nawet jeśli Parlament Europejski jest jakoś włączony w prace, nawet jeśli może on określać swoje "niebieskie i czerwone linie" to można postawić kolejne pytanie. Czy w prace nad tak istotną umową nie powinien być włączony ktoś jeszcze? Pojawiały się już głosy, że prace nad porozumieniem TISA powinny angażować władze krajów czy nawet regionów (zob. PES GroupNegotiations on TiSA must be more transparent and duly involve regional and local authorities", stresses Helmuth Markov).

Reding oczywiście uważa, że kontrola PE jest wystarczająca. 

- Obywatele muszą i będą rozumieć, że bezpośrednio wybierany Parlament Europejski pracuje po to, żeby zachować ich prawa nie tylko dziś, ale także jutro. Mogą być pewni, że to znajduje się w dobrych rękach - mówiła Viviane Reding. 

Niestety dziś wielu obywateli może mieć powody, aby nie ufać Parlamentowi Europejskiemu w 100%. Może przydałoby się jeszcze więcej przejrzystości, aby było mniej domysłów i więcej konkretów?

Czytaj także: Umowa TISA ograniczy neutralność sieci, open source? Jest poufna jak TTIP i mało znana


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać

fot. di24.pl















  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2016 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.