Kominek: blogerowi nie trzeba talentu ani wyjątkowego pomysłu na bloga

31-08-2012, 16:53

Blogosfera jest uczciwa, nie ma żadnych przekrętów, lewej kasy, złodziejstwa i kryptoreklamy - zapewnia w rozmowie z di24.pl znany bloger Kominek.

Adrian Nowak, di24.pl: Blogujesz już od wielu lat. Kiedy zaczęto Cię tytułować najpopularniejszym blogerem w Polsce?

Tomek Tomczyk, autor bloga Kominek ES: Sam zacząłem się tak tytułować w 3 miesiące po założeniu bloga w 2005 r., po tym jak w rankingu platformy blox.pl wbiłem się na pierwsze miejsce. Prawda jest taka, że najpopularniejszym byłem także wtedy, kiedy nim nie byłem. Teraz także jestem najpopularniejszy i masz tak o mnie myśleć. To nic, że to nieprawda. Od wytykania tego mam hejterów. Oni chodzą za mną z wywiadu na wywiad i zawsze, ale to zawsze czują potrzebę poinformowania całego świata, jaki jestem beznadziejny.

Niewiele jest w naszym kraju blogów lifestylowych prowadzonych przez facetów. Z czego Twoim zdaniem to wynika?

Niewiele jest w ogóle w naszym kraju blogów, które są poczytne i wynika to z tego, że ludzie nie potrafią pisać. Nie potrafią pisać, bo m.in. nie czytają książek albo są nauczani przez durnych nauczycieli. Miałem szczęście mieć w życiu dobrych nauczycieli i rodziców, którzy karmili mnie książkami. Natomiast gatunek lifestylowy jest obcy, bo jesteśmy relatywnie biednym i nudnym narodem. Sorry Winnetou, ale o jakim lifestylu ma pisać Justynka lat 16 z Zawiercia?

Kominek

Tomasz Tomczyk znany w sieci jako Kominek. Fot. Albert Zawada

Naprawdę lubisz opisywać pasty do zębów, czy Kominek.es to raczej próba eksploracji kolejnej niszy i wynik zimnej kalkulacji? Dzielenie się swoim stylem życia to konieczność, gdy się chce dużo zarabiać na blogowaniu?

Widzę, że aż 10 sekund przebywałeś na moim blogu. Pasty do zębów opisałem raz. W dwóch, trzech zdaniach. To daje jakieś 500 znaków. Pozostałe teksty na moich blogach to łącznie kilka milionów znaków. Tak, naprawdę lubię opisywać pasty do zębów.

Wybacz, 10 sekund na pasty do zębów to i tak dużo. A tak serio, po prostu ciekawi mnie, czy właśnie takie (często krótkie) migawki prezentujące styl życia blogera nie są przypadkiem kluczowe dla wykreowania wiarygodności i pewnej spontaniczności? Można Twoim zdaniem odnosić duże sukcesy w blogowaniu, nie sprzedając przy tym części siebie?

Tak, oczywiście to jedna ze strategii bloga, przy czym głównym założeniem tej strategii jest właśnie spontaniczność. Nigdy nie biorę pieniędzy za takie teksty. Jeśli piszę, że gdzieś jestem przypadkowo, to jestem przypadkowo. Jeśli coś kupiłem, to nie dostałem. Jeśli widać na moich zdjęciach jakąś markę i nie ma opisu "współpraca" lub "reklama" to nie mam komercyjnego związku z tą marką. Natomiast co do sprzedawania się - część siebie to sprzedają dziwki. Ja jestem blogerem i coś takiego, jak sprzedawanie się, nie istnieje, bo to samo można powiedzieć o dziennikarzach piszących w pierwszej osobie, prezenterach, aktorach, miernotach aktorskich w reklamach albo nauczycielach w szkole. Czy dzieląc się swoimi doświadczeniami i wiedzą, sprzedają się? To chyba zbyt krzywdzące określenie.

Chyba jako jeden z ostatnich rozpoznawalnych blogerów zacząłeś publikować stopniowo swoje dane, aż wreszcie Kominek stał się Tomkiem Tomczykiem. Jeśli się chce być wiarygodnym dla reklamodawców, trzeba mieć imię?

Nie. Blogosfera jest uczciwa, nie ma żadnych przekrętów, lewej kasy, złodziejstwa i kryptoreklamy. Nie wskażesz mi ani jednego nieuczciwego blogera. My jesteśmy wiarygodni. Ja swoją wiarygodność budowałem sprytem. Od zawsze odrzucałem większość propozycji reklamowych, przyjmując wyłącznie oferty od dobrych i najczęściej znanych firm. Chciałem pozycjonować się jako bloger, u którego nie każdy może mieć reklamę i to mi się udało. Wejdź na Kominek ES, przejrzyj wszystkie testy i konkursy na tym blogu i wskaż mi choć jedną nieznaną lub przeciętną firmę. Nie ma takiej.

Na ile styl życia opisywany na Twoich blogach jest autentyczny? Naprawdę nie masz żadnych problemów i świetnie Ci się wiedzie, czy jest to kreacja, bo po prostu ludzie wolą śledzić osoby, które wydają się im silniejsze i lepsze od nich samych?

Dopóki ja i moja rodzina będziemy zdrowi, nie będę miał problemów. To nie pusty tekścik. Nic nie przeraża bardziej niż dramat w rodzinie, a póki co nieszczęścia nas omijały. Naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem. Żyję, jak chcę, z kim chcę i kiedy chcę. Wstaję i chodzę spać, o której chcę. W ostatnich 3 miesiącach zwiedziłem więcej krajów niż przeciętny Polak w trakcie swojego życia, a kiedy odpowiadam na Twoje pytania, jestem na kilka dni przed dwiema kolejnymi podróżami. Mam cudowne życie, choć przyznam, że przez pierwsze 4 lata pisania bloga nie było łatwo i często chodziłem spać głodny.

KominekKominek to postać, która nigdy nie będzie miała dzieci i nigdy nie znajdzie żony ze względu na niezwykle wysokie wymagania?

Prawdą jest, że żyję w celibacie, w co nikt nie chce mi uwierzyć. A wystarczy spojrzeć na mój pysk. Nieprawdą jest, że mam wysokie wymagania. Czy to, że kobieta ma być piękna, inteligenta i bardzo dobra w łóżku, to wysokie wymagania?

Masz ambitne cele, o ile dobrze pamiętam związane z własnym mieszkaniem w Stanach Zjednoczonych. Sam kiedyś przyznałeś, że realizację marzeń mogą umożliwić dopiero publikacje w języku angielskim. Na jakim etapie spełniania swoich celów jesteś obecnie?

Wejdź na Kominek ES w połowie września, a się przekonasz. W każdym razie - już nie mam wyłącznie marzeń. Zacząłem je realizować. 

Za jakiś czas do sprzedaży trafi Twoja pierwsza książka. Nie o życiu, nie o związkach, ale po prostu poradnik dla blogerów. Jakie cechy trzeba mieć Twoim zdaniem, by móc się stać poczytnym blogerem, a co zdecydowanie dyskwalifikuje w tym fachu?

Cierpliwość, charyzma i elementarna wiedza o poprawnym pisaniu i "sprzedawaniu" tekstów, a co za tym idzie - wiedza, jak grać na emocjach czytelników.

Brak powyższych cech jest dyskwalifikujący. Tak naprawdę blogerowi nie trzeba ani talentu, ani wyjątkowego pomysłu na bloga. Historia zna masę przykładów artystów, od pisarzy przez piosenkarzy na aktorach kończąc, którzy mieli z dupy talent i wyglądali jak kupa, a mimo to świat ich kochał.

Co chcesz osiągnąć przez publikację swojej książki? Uważasz, że po jej przeczytaniu więcej ludzi zacznie blogować, podniesie się jakość polskiej blogosfery, czy może po prostu chciałeś przelać swoje doświadczenia na papier, by jeszcze bardziej umocnić markę Kominka?

To oczywiste, że książka umacnia mnie jako blogera, ale patrząc na to z drugiej strony - po kiego mi takie umocnienie?

Ta książka zmieni blogosferę. Jestem o tym przekonany. Opisałem w niej wszystko, czego nauczyłem się w ciągu 7 lat. Opowiedziałem o moich porażkach i małych sukcesach, dałem dziesiątki przykładów, co i jak należy robić, aby być lepszym blogerem. Słabość polskiej blogosfery wynika głównie z tego, że wielu ludzi nie wie, jak pisać, gdzie pisać, jak często pisać, jakim stylem i jakie sztuczki stosować, by zwabić czytelnika. Wielu blogerów nie wytrzymuje ciśnienia, kończy z pisaniem tylko dlatego, że nie poradzili sobie z hejterami. Nikt im nie powiedział, jak mają to zrobić! Słaba komercjalizacja blogosfery wynika głównie z tego, że przeciętny bloger nie zna swojej wartości. Tydzień temu rozmawiałem z kolesiem, który ma dwa razy więcej czytelników niż ja. Zarabia dziesięciokrotnie mniej. A ma ogromny potencjał. Ta książka ma wydobyć potencjał z takich szarych myszek. Nie masz pojęcia, jak wielu zajebistych ludzi pisze blogi, tyle że sami nawet nie zdają sobie sprawy ze swojej zajebistości.

Jaki "termin przydatności" będzie miała Twoja książka? Zaledwie kilka lat temu blogosfera była całkiem inna, a media społecznościowe praktycznie nie istniały. Te same rady będą wciąż aktualne za kilka lat, gdy internet znów mocno się zestarzeje?

Sonda
Śledzisz systematycznie co najmniej jednego bloga?
  • Tak
  • Nie
wyniki  komentarze

Dobre pytanie. Pomyślałem o tym w trakcie pisania, dlatego po macoszemu potraktowałem tematykę Facebooka, Twittera i tylko jedną stronę poświęciłem na SEO i te wszystkie bzdury związane z Google. Z dwóch powodów. W książce nie uczę, jak zdobyć popularność w pięć minut. Uczę sztuki pisania bloga. Drugi powód jest taki, jak mówisz - ta wiedza za rok by się zdezaktualizowała. Rok temu nie było nawet osi czasu na FB, nie wiemy, co będzie za dwa lata. Dlatego koncentrowałem się głównie na tematyce, która pozwoli zachować książce świeżość przez 100 lat.

W ostatnim czasie dużą popularność zyskuje w Polsce blogowanie w formie wideo. Setki tysięcy wyświetleń niektórych materiałów na YouTube są praktycznie nie do powtórzenia na blogach, gdzie można znaleźć głównie tekst. Jak się odnajdujesz w takiej formie? Będziesz ewoluował w tym kierunku?

Tak. W książce o YouTube wypowiadają się najlepsi vlogerzy z Polski. Zależało mi na nich, na ich wiedzy i doświadczeniu, bo ja mam słabe i nie chciałem udawać przed czytelnikami eksperta. A nie mogłem tego pominąć, bo YouTube z roku na rok jest coraz mocniejszy. Zresztą w tym roku Krzysiek Gonciarz wyda książkę o tematyce video. Na pewno warto się z nią zapoznać, bo facet ma ogromną wiedzę. Vlogerzy dziś są odrębnym gatunkiem, nie tworzą blogosfery, ale nasze "światy" będą się coraz bardziej przenikały. Blogerzy zrozumieją, że video to obowiązek, vlogerzy zaś zrozumieją, że to głupota trzymać cały content na cudzym serwisie, w dodatku ryzykując utratę dorobku z powodów regulaminowych.

Czytaj także: Film Blogersi dostępny już na YouTube (wideo) 

Na blogu nie raz "linczowałeś" firmy, które eufemistycznie ujmując, nie były wobec Ciebie w porządku. Nie boisz się też ostrego języka i kontrowersyjnych tematów. Zastanawiam się, czy czasem nie myślisz po prostu: "tym razem przegiąłem"?

Nie przypominam sobie, aby jakakolwiek firma była wobec mnie nie w porządku. Współpracowałem wyłącznie z uczciwymi. Nie wiem też, gdzie widzisz ostry język i kontrowersyjne tematy. Od 4 lat nie piszę i nie wypowiadam się w takim stylu.

Jest pytanie, które chciałbyś, żeby ktoś wreszcie Ci zadał, ale wciąż nikt tego nie zrobił?

Nie ma takiego pytania, ale jest osoba, która nigdy ze mną nie robiła wywiadu. To piękna kobieta, która po skończonej rozmowie powiedziałaby mi "kocham cię".

Dlaczego ja zawsze muszę trafiać na facetów?

Za 10 lat Kominek budzi się, otwiera oczy i co widzi?

Tłustą, śmierdzącą kobietę z wałkami na głowie i hubą na piętach.


Źródło: DI24.pl
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031