Komentarze Facebooka: więcej "lansu", mniej kontroli

08-03-2011, 10:19

Facebook udostępnił wtyczkę dla stron WWW i blogów, która jest systemem komentarzy, oczywiście z użyciem konta Facebooka. Popularny serwis uzyska więc kontrolę nad komentarzami wielu osób. Niektórzy komentatorzy stracą anonimowość, co może podnosić poziom dyskusji albo... uczynić dyskusje nudnymi.

Osoby zainspirowane komentarzami Facebooka na swojej stronie mogą umieścić specjalny kod. Wystarczy określić URL, liczbę wyświetlanych komentarzy oraz szerokość boksu na komentarze.

Komentarze Facebooka wyglądają jak na zrzucie poniżej. Warto zwrócić uwagę na to, że zawierają nie tylko komentarz, ale także sporo informacji o komentującym.

Komentarze Facebooka
fot. - Komentarze Facebooka

Wraz z wtyczką Facebook dostarczył narzędzia do moderowania. Nowe komentarze mogą być widoczne dla wszystkich lub dla wybranej grupy osób. Można oznaczyć dany komentarz jako spam lub stworzyć czarną listę użytkowników czy słów. Komentarze zawierające elementy z czarnej listy będą miały od razu ograniczoną widoczność. Moderacja odbywa się z poziomu specjalnej strony.

Nowe narzędzie można uznać za przydatne dla komentujących. Informacja o komentarzu zamieszczonym w danym serwisie znajdzie się od razu na Facebooku. Można powiedzieć, że siła oddziaływania komentarza będzie większa. Użytkownicy zobaczą też na Facebooku powiadomienia o odpowiedziach na swoje komentarze.

Niestety, jeśli nasi znajomi odpowiedzą z poziomu Facebooka na komentarz pierwotnie zostawiony na innej stronie, ich odpowiedź powędruje na tę stronę. Odpowiadając na czyiś komentarz, musimy mieć świadomość, że trafi on do innego miejsca w sieci, niekoniecznie takiego, z którym chcemy być utożsamiani.

>>> Czytaj: Facebook i Skype znowu rozmawiają

Twórcy stron WWW i blogów powinni się dobrze zastanowić nad stosowaniem wtyczki. Rozwiązanie ma trzy podstawowe wady.

  • Po pierwsze komentarze stanowią część treści udostępnianych przez dany serwis. Czy warto oddawać je Facebookowi? Niekoniecznie. Ewentualna rezygnacja z wtyczki Facebooka może pozbawić serwis części cennych treści.
  • Po drugie komentarze Facebooka nie wspierają i nie będą wspierać logowania z użyciem konta Google lub Twittera. 
  • Po trzecie nie wszyscy ludzie publikujący cenne komentarze korzystają z Facebooka.

Istotną cechą komentarzy Facebooka jest to, że zmuszają one do podpisywania się pod komentarzem swoją "facebookową tożsamością", co nierzadko oznacza imię, nazwisko i wiele danych na temat internauty. Trudno powiedzieć, czy to wada czy zaleta.

Jedną ze znanych witryn, która sięgnęła po komentarze Facebooka jest TechCrunch. O doświadczeniach tego serwisu można poczytać w tekście pt. Facebook Comments Have Silenced The Trolls — But Is It Too Quiet?. Redaktorzy TechCrunch zauważyli, że nowo udostępniona funkcja wpłynęła ujemnie na liczbę komentarzy, ale łatwiej zapanować nad ich jakością - tak się przynajmniej wydaje. To jednak nie oznacza, że zniknęły tylko te złe komentarze.

Mówi się też, że Facebook "uciszy trolli". Problem w tym, że "trolle" wydają się częścią ekosystemu internetowych dyskusji. Czasem złośliwy komentarz może wywołać trzy komentarze rozsądne, z którymi warto się zapoznać. Czasami cienka jest granica między "trollowaniem" a mówieniem o prawdzie, z którą trudno się pogodzić.

Często mówimy, że zaletą internetu jest otwartość na różne treści, a nie ich filtrowanie i kontrola nad nimi. Ojciec internetu Tim Berners-Lee zwracał już uwagę na to, że serwisy takie, jak Facebook, oddzielają nasze informacje od reszty sieci i przejmują kontrolę nad nimi. Komentarze Facebooka to krok w tym kierunku - by nasze komentarze funkcjonowały w Facebooku a nie w internecie.

>>> Czytaj: Ojciec internetu krytykuje Facebooka


Następny artykuł » zamknij

Skype wkrótce z reklamami

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy