E-podręczniki bardzo ułatwiłyby życie dzieciom z niepełnosprawnością ruchową, które mogłyby same chodzić do szkoły, gdyby nie konieczność dźwigania ciężkich plecaków z tymi drukowanymi. To zwyczajnie nie do przeskoczenia, a skąd brać kasę na kupowanie dwóch kompletów, żeby i w szkole dziecko książki do dyspozycji miało, i z czego w domu się uczyć.
To, że nikt nie będziesz mógł potem od sprzedać twojej kopii podręcznika to nie jest żaden problem biorąc pod uwagę, że na zakup jednego podręcznika może zrzucić się cała szkoła (można taką książkę umieścić w szkolnej bibliotece, każdy uczeń sobie ją na chwilę pożyczy i do celów dydaktycznych skopiuje).
Nie ma potrzeby sprzedawania czegoś co kosztowało będzie kilka groszy. A używane podręczniki po poprzednim roczniku (które przecież niczym nie będą się różniły od nowych) będziesz mógł dostać całkiem za darmo.
Tyle, że właśni dlatego obecna mafia wydawnicza zrobi wszytko aby elektroniczne podręczniki nie powstały.
Osobiście kibicuję projektowi wolne podręczniki - gdy się upowszechnią e-czytniki może się wreszcie coś z nimi ruszy.
To chyba "żenujący dowcip prowadzącego". Gdzie dbałość o ucznia? Nie mówiąc już o "sponsorze" czyli rodzicach. Czy Polska ma być ciągle zaściankiem? To jest totalna kpina. Jak można lekceważyć dobro obywatela? Czy jest to zgodne z konstytucją? Komuś się chyba w głowach, jeśli je mają, poprzewracało.
Każdy obywatel ma prawo wybory, zwłaszcza, że płaci podatki, ale nie bzdury i brak odpowiedzialności.
http://4m-wydawnictwacyfrowe.blogspot.com/
e-podręczniki to pomyłka. Bo co rozumie urzędnik przez e-podręcznik? Skan drukowanego. To ma być XXI wieczna edukacja? Trochę wiedzy o filozofii edukacji. Burrhus Skinner, amerykański twórca behawioryzmu, naciskał na studiowanie. Jean Piaget - samodzielne eksperymentowanie jako źródło wiedzy. Lew Wygotski, uważał, że edukacja nie polega na przyswajaniu wiedzy, ale rozwijaniu umiejętności uczenia się we współdziałaniu z innymi. Ludzie są różni zatem aby lepiej się z nimi obchodzić potrzeba różnych narzędzi i to daje nam technologia. Możemy realizować program w postaci wykładów i ćwiczeń. Możemy edukować w postaci gier. Możemy stosować techniki społecznościowe. Wszystko może być dostępne w ramach jednej platformy. 50 mln z "cyfrowa szkoła", które MEN na pewno wyda na sprzęt i pdfy podręczników (zwane e-podręcznikami), powinny iść właśnie na zaprojektowanie i rozpoczęcie budowy takiej platformy. doceluprzezlata blogspot
Jeśli każdy myśli tak jak Ty, to nie dziwę się wydawcom, że nie chcą wprowadzać podręcznika elektronicznego. Cały cykl wydawniczy ma jednak spore koszty, nawet jeśli pomijany jest ostatni etap czyli drukowanie. E-podręcznik powinien być dużo tańszy niż papierowy, ale nie może być wypożyczany, ani odsprzedawany i nie kosztowałby parę groszy. Przyjrzyj się ile kosztują obecnie e-booki, wcale nie jest tak tanio.
Myślę, że faktycznie lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby państwo zamówiło podręczniki w formie elektronicznej i oddało do użytku uczniów.
Tyle, że byłby to dodatkowy koszt dla budżetu, koszt który do tej pory ponosili rodzice.
Dlatego nie ma wyjścia wydawców trzeba się pozbyć, przy e-książkach są zupełnie niepotrzebni a tylko powodowali by niepotrzebne koszty.
No ale niestety mają za duże chody u polityków aby mogło to nastąpić łatwo, zresztą aby nie stracić tego biznesu który jest dla nich w tej chwili kurą znoszącą złote jaka w grę wchodzą naprawdę gigantyczne łapówki.
A co do finansowania wolnych podręczników to w zupełności wystarczy aby rodzice przekazali swój 1% podatku na ten cel (co ja osobiście robię już od 2 lat i w tym roku uczynię ponownie).
Myślimy o podręcznikach jako o czymś co należy się w ramach obowiązku szkolnego. Taki układ państwo wymaga by posłać dzieci do szkoły, ale rodzic wymaga, że państwo zapewni bezpłatną edukację.
Ten układ został złamany. W latach 80tych miałem elementarz i pisałem w zeszycie, elementarz był używany, a po roku odsprzedany.
Dziś nawet pierwszak ma mnóstwo podręczników, zeszytów ćwiczeń w których maluje a po roku są do wyrzucenia. Wydawnictwa zbijają ciężką kasę.
Elektroniczne podręczniki to nowa jakość.
W niepamięć odejdą kserówki rozdawane przez nauczycieli lub dyktowanie pracy domowej.
Nauczyciel języka obcego może zadać kilkanaście zdań do przetłumaczenia, nie tracąc czasu lekcji na ich dyktowanie.
Nauczyciel matematyki może przekazać zadania domowe bez ryzyka, że ktoś pomyli znaczki spisując z tablicy.
Matury z poprzednich lat dostępne bez konieczności kserowania.
Fiszki do nauki słówek dostępne dla każdego ucznia (prosty program na czytnik i bazy słówek dostosowane do podręcznika).
Teksty lektur (do Młodej Polski włącznie za darmo) dostępne wraz z podręcznikiem do Polskiego.
Narracja w podręczniku historycznym może nie tylko odnosić się do tekstów źródłowych, ale także przytaczać ich obszerne przykłady bez zwiększania rozmiarów podręcznika.

"Forma papierowa nie miała być obowiązkowa, ale elektroniczna tak."
"Wygląda na to, że pomysł upadł"
Jak to mówią:
"Socjalizm dzielnie walczy z problemami nieznanymi w innych systemach."
Mylisz się, dobry e-pub musi być przygotowany zupełnie inaczej niż PDF z książką.
Nie jest to proces trudniejszy od przygotowania papierowego wydania, po prostu jest inny.
Prosty przykład:
Do druku przypisy umieszczasz na dole strony. W e-książce przypisy są "klikalne" i pojawia się okienko z wyjaśnieniem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.