Przy tak negatywnym elektoracie Tusk jest skończony w polityce i może na dniach zostać wypchnięty z PO przez kolegów z innych frakcji. Jego pozycja jest bardzo słaba, a upieranie się przy niszczeniu demokracji - wprowadzaniu ACTA - osłabia ugrupowania PO.
Zyskuje na tym tylko ten szaleniec i szarlatan Palikot - teraz młodzi, nieobyci z polityką będą na niego głosować. Trzeba wyciągać wnioski z historii, Palikot to populista, pochodzi z tego samego gniazda co Tusk.
To nie mój rząd, ale zupełnie się nie zgadzam z tezami artykułu.
Skoro Zdrojewski, Tusk i Boni uważają, że internauci to – nawet w przenośni – jakieś mroczne stowarzyszenie, to dlaczego Tusk mówił, że sam do tej grupy należy?
Przejrzystość w tej sprawie była taka sama, jak w innych. Owszem nie była taka, jak należy. Konkretniej, nieprzystawała do obecnych realiów. Jednak wyrażona przez przedstawicieli rządu chęć do reformowania instytucji konsultacji społecznych i gotowość ujawnienia wszelkiej dostępnej dokumentacji dotyczącej ACTA przeczy waszej tezie.
Debata nie była teatralna. Dała *bezprecedensową* możliwość wypowiedzenia się zainteresowanym grupom społecznym. Rząd starał się – choć nie uniknął błędów – umożliwić udział w debacie możliwie szerokiej grupie zainteresowanych. Gdzie i w przypadku jakiej innej ustawy, umowy etc. można było wyrazić swoją opinię na ich temat na IRC, czy mediach społecznościowych? Może dla was to był teatr, ale ja dzięki temu rzekomemu przedstawieniu dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy.
Gdybym miał być złośliwy, to na podstawie przeprowadzonej debaty, mógłbym wyciągnąć wniosek, że oponenci ACTA w znakomitej większości nie mają pojęcia, przeciwko czemu protestują. Świadczy o tym całkowite niezrozumienie art. 40 umowy, które skutkuje absurdalnymi żądaniami wycofania podpisu pod nieratyfikowaną umową międzynarodową i żądanie przeprowadzenia procedury wystąpienia z ACTA, zgodnie z jej nieratyfikowanymi zapisami.
Podsumowując – w pełni rozumiem frustrację rządu.
Ale czy tusk naprawdę ma prawo nie wiedzieć? Z tej debaty naprawdę wynika, że nie wie, o czym mówi. A krzyczał (bo chwilami wręcz krzyczał) o internetowych piratach. Ale to jest tylko czubek góry lodowej. Dlaczego nie powiedział nic o lekach? Słyszeliście kiedyś o sumach, jakie trzeba wydać na leczenie stwardnienia rozsianego? Słyszeliście o cenach leków na raka? To co robi tusk, to akceptacja tych cen, legalizacja eutanazji, mordowanie własnego narodu. Bo leki zastępcze istnieją i są skuteczne i są tanie. W dodatku każdy kraj sam określa jak długo taki lek podlega ochronie patentowej. Sam określa, co to jest grzech. Wiele z tych leków jest całkowicie legalna w kraju producenta. ACTA to zmienia. Ale tusk widzi tylko pliki ściągane z internetu. Dla niego wybór: ochrona amerykańskiej myśli technicznej, czy zdrowie własnych obywateli, nie ma znaczenia.
To chyba zapomniałeś, że Palikota wygwizdano. Inni ludzie nie są wcale tacy głupi, a ty nie jesteś najmądrzejszy.
Całe teatrum właśnie na tym miało polegać, by wykazać, że protestujący nie wiedzą, co mówią, a rząd dał takie pole do debaty. Protestując rzeczywiście nie do końca wiedzą, co mówią, bo konsekwencje, jakie za sobą niesie ACTA wciąż są tajne. Debaty w rzeczywistości nie ma żadnej, bo rząd i tak wie, co zrobi: obecnie gra na czas, bo Stany lokajów mają wielu i prawdopodobnie umowa zostanie przyjęta przez Unię. Wtedy tusk będzie mógł powiedzieć - to nie ja, to WY!!!. Chcieliście Unii, macie unię i wszystko, co ona ze sobą niesie. Jeżeli Unia tego nie przyjmie, Polska ratyfikuje pakt o 3 w nocy. Ale z tą różnicą, że konsultacje jednak były, choć tylko jedna ze stron wiedziała, o czym tak naprawdę mówi. Wielką manipulacją jest to, że ACTA sprowadza się tylko do Internetu, podczas gdy ten pakt narzuca nam amerykańskie prawo, które nie jest dla nas korzystne, a w dodatku sprowadza nas do roli taniej siły roboczej i nic więcej.
"Świadczy o tym całkowite niezrozumienie art. 40 umowy, które skutkuje absurdalnymi żądaniami wycofania podpisu pod nieratyfikowaną umową międzynarodową i żądanie przeprowadzenia procedury wystąpienia z ACTA, zgodnie z jej nieratyfikowanymi zapisami." A co to jest "akceptacja traktatu"?! Jak można zrozumieć coś co nie jest zdefiniowane prawnie? Wiem, co to znaczy na co dzień, ale język prawny to zupełnie inna bajka. Cały problem z ACTA jest taki, że to porozumienie zostawia zbyt duże pole do interpretacji i dopóki nie zostaną odtajnione dokumenty negocjacyjne dopóty nie będziemy wiedzieli co autor miał na myśli.
Tylko jasne i przejrzyste stanowienie prawa (konsultacje społeczne) może uzdrowić ten chory system! Mamy podpisać coś, co jest niejasne, większość dokumentów jest tajna, zagraża wolności słowa, ogranicza rozwój kultury... i interes ma w tym tylko USA? Za debili nas mają czy co?
Aha, @dev niech gadaj głupot i zobacz, od kiedy Rząd udawał, że robi coś w sprawie ACTA: http://www.isoc.org.pl/201202/acta
Najważniejsze osoby, którzy zajmują sie tematem od dawna po prostu nie zjawili się na debacie! Zostali zawiadomieni w piątek wieczorem(!) i było to stanowczo za późno na odwołanie poniedziałkowych planów. Celowe działanie Tuska?
@Jedrek
Nie rozumiem jakim problemem jest zawiadomienie w piątek wieczorem. To jaka jest determinacja oponentów ACTA? Jakoś ten termin nie przeszkodził niektórym w ostentacyjnym odstąpieniu od debaty.
Premier i 2 ministrów siedziało i słuchało „głosu ludu” przez siedem godzin, ale to za mało, za późno? Zawsze znajdzie się jakieś „ale”.
@Marcin
„Akceptacja traktatu” nie pada w mojej wypowiedzi i nie widzę takiego sformułowania w treści ACTA. Do czego pijesz?
@dev bo to nie młodzież, która może urwać się ze szkoły/uczelni w każdej chwili. To poważne osoby, które maja rodziny, pracują, planują swoje życie i wielu z nich nawet nie mieszka w Warszawie (wiem - urzędnicy myślą, że całe społeczeństwo mieszka w W-wie i może się zjawić na zawołanie w 5 min.). Są też inne powody (np. Vagla), zresztą poczytaj sam:
Kominek: http://www.komin(...)probuje/
Vagla: http://prawo.vagla.pl/node/9664
Paweł Tkaczyk: http://pawel(...)remiera/
Marek Jerzy Minakowski: http://minak(...)a-pismie
Niebezpiecznik: http://niebe(...)ernecie/

nawet Ci, którzy się nie pojawili, nie sprawili iż dyskusja była bez argumentów. problem w tym, że ministrowie i premier wybierali te wygodne sobie rzeczy. Te które były sensowne ale uderzały w nich omijali, odpowiadali pokrętnie lub twierdzili, że taką interpretację muszą zbadać. Zabawne było choćby wypowiadanie się ZAIKSu, który zwyczajnie powiedział, że jedna z wypowiadających się coś wymyśla. Jak to ma być debata normalna, skoro zamiast zbadania sprawy sie ją pomija, bagatelizuje lub atakuje w bezczelny sposób rozmówcę. Ja siedziałem na IRCu jakiś czas i powiem, że WIELE pytań sensownych ne poszło na telebim, bo by do teraz siedzieli i odpowiadali. Są dostępne wszystkie pytania widoczne na telebimie i widać tam, iż niektóre trzeba było powtarzać, bo ministrowie ich unikali. Tu są te, które poszły na telebim:
https://plus.(...)ScG9PdPF
Mam zapis obu logów u siebie na dysku (od osoby, która siedziała na kanale) od samego początku do końca i dziś wieczorem udostępnię znajomym na G+ lub publicznie (IRC jak IRC... dużo na kanale prywaty było) ów ogólny, gdzie jest więcej pytań, które nie trafiły na ekran. Jest już także dostępny torrent z nagraniem całej debaty w wmv (2.5GB)
http://thepi(...)/7013855
Ale ktoś zapowiedział, że przekonwertować może go do znośniejszego formatu (avi, mpg).
Jest także propozycja dokonania transkrypcji całej debaty. Ale czekamy też co pojawi się na stronie MAC.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.