"ludzie zaczynają rozumieć, że prawa autorskie nie zostały wykute na kamiennych tablicach" - nie, jest zapisane w polskich ustawach, które pozwalają dziś na o więcej niż ta wspaniała ACTA. Warto poczytać, wiem że to ponad sto stron i nie ma bryku na Sciaga.pl.
"ja mówię o Polsce i polskiej ustawie"
O, przepraszam, a gdzie się znajduje siedziba Polskiego Internetu? Przecież właśnie o to chodzi, że politycy różnych krajów tworzą prawo pod dyktando amerykańskich koncernów. A o zmianach w prawie autorskim się rozmawia, wystarczy choćby uważnie czytać Dziennik Internautów. Tylko, że redakcja nie urządzi konferencji dla posłów gdzieś w drogim hotelu na Teneryfie, więc siła przebicia mniejsza.
Ostatnie wydarzenia sporo zmieniły w świadomości ludzi, o prawach autorskich zaczyna się rozmawiać, po raz pierwszy władze przyznały, że faktycznie jest o czym dyskutować, dominacja copyrajtowych monopoli nad konsumentami powoli przestaje być postrzegana, jako coś naturalnego. To jest dopiero początek zmian, a Ty już żądasz, by Ci pokazać gotową ustawę. W tej chwili trzeba się cieszyć, że udało się polityków posadzić przy stole i pogadać z nimi o tych sprawach. Tylko, czy zechcą o tym rozmawiać uczciwie?
I nie da się normalnie rozmawiać, jeśli protesty w sprawie ACTA sprowadzasz do wybijania szyb.
"a nie wiem, co pan poseł brał, bo to on, nie ja. Komentarz ma taką samą wagę jak ten o płaceniu."
Artykuł nie precyzuje,o którego Jarosława Zielińskiego chodzi - google zwróciło posła.
Mogę się nie zgodzić z Pana poglądami - moje prawo.Jestem po tej drugiej,nie zauważanej przez Pana stronie barykady - zakwalifikowany chyba do terrorystów (bo anonymousem nie jestem,a innych grup Pan nie wymienił).Nie zgadzam się z obecną postacią praw autorskich,gdzie po dup*e dostaje zarówno twórca jak i konsument,nie zgadzam się z obecnymi uprawnieniami ozz ani z fatalnym w formie i stylu próbami wprowadzenia tylnymi drzwiami wzmocnienia tychże (metoda "po trupach do celu") pod płaszczykiem (wylosujmy sobie,co tym razem:pedofilia już była,terroryzm już był,ale się jeszcze nada,to może chociaż od złodziei ich wyzwijmy)
Styl wprowadzania taktownie przemilczę.
Ach, jeszcze to:
"nie, jest zapisane w polskich ustawach, które pozwalają dziś na o więcej niż ta wspaniała ACTA."
Przecież napisałem wyraźnie: ludzie zaczynają rozumieć, a nie: z wolna zaczyna do mnie docierać. Zaczyna się zmieniać stereotyp wbity ludziom do głowy kampaniami w stylu "samochodu byś nie ukradł", Ludzie nagle odkrywają, że prawo autorskie jest czymś, co nas wszystkich dotyczy i może warto byłoby się zainteresować, co się z nim za naszymi plecami wyprawia. Po prostu problem staje się wyraźniejszy, zaczyna się o nim dyskutować w mediach i to mnie cieszy. Ciebie martwi?
No i przecież samo zainteresowanie tematem nie oznacza, że nagle wszyscy mają iść na prawo, by się nauczyć, jak czytać ustawy. Mnie na przykład wystarczy, że do negocjacji, które potem będą wpływać na moje życie, zostaną dopuszczone organizacje, którym ufam. Jak mam zachoruję, to nie zaglądam na ściąga.pl, ani nie idę na medycynę, tylko się konsultuję z zaufanym lekarzem, więc odpuść sobie złośliwości.
> Nie chcemy nic zmieniać w tych ustawach - prawie autorskim, ochronie prywatności i handlu elektronicznym - a przynajmniej nie ma takiej woli. Nikt nie rozbija o to szyb.
Środowiska polityczne co do zasady w ogóle nie muszą wybijać szyb. Wystarczy, że będą blokować debatę publiczną na temat proponowanych ustaw albo będą wnioski z niej ignorować bez wyjaśnienia.
> Jak będzie taka rewolucyjna wola zbiorowego Guy Fawkesa, to możemy z ACTA wystąpić.
Rozumem, że nie-rewolucyjna wola Józefa Halberstadta żeby o ACTA rozmawiać jawnie przed złożeniem podpisu w Tokio była za mało imponująca (http://www.youtube.com/watch?v=3f8nLz94oQ8&feature=youtu.be&t=55m13s – film ze spotkania grupy Dialog u Premiera, maj 2011, udostępniony przez KPRM, od 53minuty)?
I autor potem ironizuje (ja sądzę), że w Polsce prawo się zmienia poprzez rzucanie kamieniami w szyby. Smarkacze kamieniami (rzadko, ale jednak) ponoć rzucają. Ale najwyraźniej jak "dorośli" rozmawiają przy owalnych stołach i kawie, w cywilizowanej atmosferze, to nie robi to na nikim wrażenia...
Moim podstawowym zarzutem wobec ACTA nie jest to co ona zrobi, bo dla mnie jako osoby nie znającej się na prawie, nie jest to jasne (nie znam całego kontekstu, w którym ACTA jest zanurzone, np. zasad dotyczących interpretacji traktatów międzynarodowych - przeczytania samego traktatu ACTA nie uważam, za wystarczające dla wyrobienia sobie pełni zdania na ten temat, a jedynie dla określenia kilku reczy, których ACTA nie robi). Moim podstawowym zarzutem jest brak konsultacji z podmiotami społecznymi, które – jak sadzę – reprezentują moje interesy jako obywatela. ZAIKSu, KOPIPOLu czy STOARTu albo BSA za podmioty pilnujące moich praw obywatelskich nie uważam (chociaż, w bardzo niewielkim zakresie, jestem "twórcą"). Nawet PIIT, chociaż odnotować warto że wydał negatywne memorandum o ACTA a był podmiotem konsultowanym, w zasadzie nie jest organizacją obywatelską.
W konsekwencji zaś tego, że konsultacji tego typu nie było (i nie ma znaczenia, czy istnieje prawny obowiązek ich przeprowadzania), zasadniczo nie ufam rządowi, sejmowi i reszcie aparatu politycznego, który układ ACTA negocjował i zadecydował o podpisaniu (jeszcze nie ratyfikacji) traktatu.
(Analogicznie zresztą temu samemu rządowi nie ufam w zakresie niektórych innych inicjatyw legislacyjnych, którymi Dziennik Internautów raczej by się nie zainteresował.)
Deklaracje czego to żaden rząd przez 12 lat nie zrobi mnie nie interesują, bo nie będę ich Panu w razie czego mogła wypomnieć, żądając zadośćuczynienia, gdyby jednak klasa polityczna postanowiła nie zastosować się do Pańskiej diagnozy. Interesuje mnie taki stan debaty politycznej, w którym mogę mieć zaufanie do stanowiących prawo.
A swoją drogą, jeśli nie mamy zamiaru zmienić ustawy o prawie autorskim przez najbliższych 12 lat, to bardzo źle, bo jest trochę powodów żeby ją zliberalizować. Polecam od przemyślenia wystąpienie Jarosława Lipszyca na Kongresie Kultury Polskiej w 2009 roku (od od 5:10 do 28:30, mniej więcej), film umieścił organizator: blip.tv/kongreskultury/sympozjum-nr-11-2748414
chciałam dorzucić - nie swoją - cegiełkę do dyskusji:
http://www.rynek(...)7,6.html
skoro parlament europejski widzi zagrożenie, to trochę bez sensu jest twierdzenie, że wszystko jest OK, a protestujący się nie znaja na prawie i tyle.
a pomijając powyższe, to chciałam zauważyć, że problemem nie jest w tym przypadku "rozszerzanie prawa". problemem jest to, że ACTA wpuszcza na nasz teren stada dobrze opłacanych, zachodnich prawników, którzy będą sobie mieć możliwości obecnie niedostępne. w tej chwili jak ktoś sobie ściągnie film, to istnieje cała długa procedura w wyniku której delikwent ma do czynienia z _polskim_ systemem prawnym. i to jest ok.
Napisałem: W tej chwili trzeba się cieszyć, że udało się polityków posadzić przy stole i pogadać z nimi o tych sprawach. Tylko, czy zechcą o tym rozmawiać uczciwie?
No, to mam odpowiedź.
"Ostatnie wydarzenia sporo zmieniły w świadomości ludzi, o prawach autorskich zaczyna się rozmawiać" - nie ma żadnej dyskusji o prawach autorskich przy okazji ACTA.
"a Ty już żądasz, by Ci pokazać gotową ustawę" - pokaż mi trzy twoje konstruktywne postulaty do zmiany prawa autorskiego.
"ACTA wpuszcza na nasz teren stada dobrze opłacanych, zachodnich prawników, którzy będą sobie mieć możliwości obecnie niedostępne" - o ka ktory przepis ACTA to mówi? Bo wiesz, nie ma takiego, ACTA ma być zgodna z polskim prawem i to sama ACTA podkreśla. Przeczytaj, to nie boli.
"nie ma żadnej"
Jest jakaś. Czy będzie konstruktywna? Pewnie nieprędko. Strajk w Stoczni Gdańskiej też nie zaczął się od spisania postulatów.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.