Warto przypomnieć że od paru lat w całej UE operatorzy mają obowiązek przechowywania treści smsów i e-maili oraz wykazów połączeń (i prób połączeń - tzw sygnałów) przez 5 lat. I oficjalnie w prawie nie ma nic o tym powiedziane, ale były przecieki odpowiednich instrukcji przygotowanych przez firmy takie jak facebook czy google odnośnie przeglądania danych, więc z naszymi operatorami może być tak samo. To jest na prawdę istotne - te dane niekoniecznie są trzymane w jakichś archiwach i wyszukiwane na wyraźne żądanie sądu. Jest całkiem prawdopodobne, że służby mają automatyczny dostęp do takich danych, poza jakąkolwiek kontrolą i mogą nie tylko czytać wiadomości konkretnych osób, ale też przeszukiwać wszystkie wiadomości pod kątem interesujących informacji.
A wiecie co.. a ja mam to wszystko serdecznie w d...! Zarówno te służby jak i ich możliwości czytania tego, co piszę (jak już to zrozumieją, bo niekiedy wysyłam i odbieram SMSy o treści niemożliwej do zinterpretowania przez... nazwijmy to laika). Ważne wiadomości e-mail przesyłam zaszyfrowane GnuPG i to nie ze względu na kapusiów ze służb, tylko ze względu na ogólnie pojęte bezpieczeństwo. Sorry.
Warto też powiedzieć, że pani pisząca artykuł miesza groch z kapustą. Prokuratura to nie służby specjalne. Jak pani pisząca artykuł nie zna podstawowych procedur to pisze dyrdymały. Prokuratura występując do operatora zawsze wydaje postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy telekomunikacyjnej i w jakim zakresie. POSTANOWIENIE nie Polecenie. Tak jak postanowienie o powołaniu biegłego, postanowienie o dokonaniu przeszukania itp. TAKA JEST TERMINOLOGIA.
~aaa skąd ty to wyczytałeś, że mają obowiązek przechowywac przez 5 lat. Ja wiem , że 2. I nie w całej UE, bo Niemcy jako pierwsi stwierdzili, ze to niekonstytucyjne i nie wykonują dyrektywy UE.
Cały ten artykuł to komedia pomyłek. Prokurator chce treści SMS-ów bo nie wie, że ich nie dostanie. Jest tak naumiany, jak autorka tego artykułu. Ona dorabia do tego ideolo i martyrolo i afera na całego.
Treść SMS-ów można uzyskać TYLKO w ramach kontroli korespondencji. Mało tego wstecznie nie uzyskamy żadnej treści. Pan prezes Iszkowski mówi, że jest to technicznie możliwe, aby służby bez wiedzy operatora poznały treść przekazów tekstowych i to jest prawda. Ale bzdurą totalną jest sugerowanie, że uprawnione służby na POLECENIE Prokuratury włamują się na serwery operatorów by poznać treść SMS-ów.
Większość z nas to za małe żuczki żeby nas inwigilować. więc się nie martwcie.
Problem pojawi się gdy technologicznie będzie możliwa stworzenie każdemu obywatelowi cyfrowej teczki działalności w ogólnie rozumianym środowisku cyfrowym. Wtedy przykładowo jako świadek w jakimś postępowaniu możesz usłyszeć:
"albo pan zakapuje wujka Władka albo pańscy koledzy z pracy znajdą COŚ na email'u"
Tym COŚ nie musi być od razu dowód działalności przestępczej, wystarczy plik audio rozmowy z kochanką, prywatna niepochlebna opinia o szefie, zdjęcia z popijawy,...

@ian_pink: Racja, ale to jest bardziej złożony problem. Kto ma kontrolę nad retencją w Polsce? Tak serio, kto? Cichocki? Nie, on nie. Chyba nikt nie ma tej kontroli i tu jest pies pogrzebany. Nie chodzi tylko o to, co się wydarza, ale o to, na co pozwala swobodna retencja w Polsce.
@~kai555
Może kolega wiecej w tej kwestii powiedzieć?
Pozdrawiam!


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.