To jest jakaś wierutna bzdura, która utrudni życie wynalazcom niezwiązanym z wielkimi firmami oraz tym, którzy nie operują żadnym z tych 3 języków jako pierwszym.
Zwrócą koszty tłumaczenia - fajnie, ale np. ma być jeden sąd w Luksemburgu - kto zwróci koszty podróży, a przede wszystkim koszty zagranicznych kancelarii (bo po 1 ja bym wolała wtedy może i droższą kancelarię, ale z rzecznikami, dla których te języki będą pierwszymi, a po drugie, trzeba będzie mieć specjalne uprawnienia i w ogóle wiele polskich kancelarii patentowych po prostu padnie)?
I druga sprawa, cały stan techniki będzie w językach obcych dla wielu krajów. Nie każdy wynalazca u nas (i w wielu innych krajach!) zna języki, a nawet jak zna, to w patentach często bardzo ważne są niuanse, trzeba naprawdę bardzo dobrze znać język techniczny. Więc po 1. trudniej będzie polskiemu wynalazcy przygotować zgłoszenie, a po 2. wiele osób może nawet nieświadomie łamać czyjeś prawa. Patent unijny będzie pomagał tak naprawdę wielkim korporacjom europejskim i Amerykanom. Wynalazczość w takich krajach jak Polska (nie anglo-, niemiecko- i francuskojęzycznych) będzie już zupełnie leżeć i kwiczeć.
Tylko kto by inwestował furę czasu i pieniędzy, gdyby potem każdy mógł jego wynalazek produkować?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.