
W sektorze MŚP, z naciskiem na MAŁYCH wybór przez kadry zarządzające ma sens, ale w większych jest to równie sensowne jak rzucanie pereł między świnie :) Czemu? Ponieważ osoby z kadr dużych firm patrzą na wszystko z własnej perspektywy i tego by im było lepiej oraz całość była możliwie jak najtańsza. Nie wiedzą też jak w dalszej perspektywie będzie to przebiegało. Widzą tylko koszt "na teraz", a nie na najbliższe lata, wychodząc z założenia, że "za kilka lat i tak kupi się coś nowego". Zupełnie nie zauważają faktu, że ludzi też ktoś będzie musiał dokształcić. W końcu "od tego są informatycy", nawet jeśli przysłowiowa pani Zosia nie będzie umiała wydrukować dokumentu "bo w starym programie to trzeba było wejść do menu A i kliknąć w B by pokazało się C do drukowania, a teraz tak nie ma...".
W małych zazwyczaj relacje kadra IT są na tyle bliskie, że obie strony znajdą sensowne porozumienie, dzięki którym pracownicy nie ucierpią z racji tego, że idąc po kosztach, firma zleciła coś firmie, która miesiąc po oddaniu oprogramowania przestała istnieć i teraz problemy ma dział IT by całość nie rozleciała się zbyt szybko. A mało jest takich sytuacji? Ile firm ma autorski CRM czy inny system dłubany przez studentów za niskie stawki? Teraz niech sobie autorka tego artykułu sponsorowanego dośpiewa ile kosztuje przedstawienie i wdrożenie rozwiązania dla firmy w typowej ( która takimi usługami się zajmuje ) i procentowo ujmie ile podmiotów na nią stać, bez serwowania zwrotów "drogo, ale w dłuższej perspektywie się to opłaca". Dłuższej? To znaczy ile? 5, 10, 15 lat? Prawda jest taka, że te rozwiązania mają sens, ale NIE W KAŻDYM przypadku. Czasem wprowadzanie systemów informatycznych tylko zwiększa liczbę problemów i wydłuża cały szereg procedur, które kiedyś musiała "pani Zosia" tylko podbić, a teraz czeka na wykonanie się kilkudzisięciu rzeczy w systemie ;)
Jeżeli mamy mówić o dobrym menedżerze, to będzie on delegował decyzje/cele/zadania na podwładnego (czyli np. Szefa IT), który ma ku temu odpowiednie kwalifikacje. Rolą amenedżera ogranicza się wówczas do dostarczenia wytycznych do potrzebnych podjęcia decyzji, czy zreliazowania celów. Takie wytyczne mogą dotyczyć finansów, strategicznych i taktycznych celów firmy oraz rzecz jasna zarysu oczekiwanych funkcjonalności, rozumianych nie jako specyfikacja, ale opis "w-czym-ma-to-firmie-pomgać". Zawarta w artykule sugestia, że menedżer powinien "przygotować listę wszystkich potrzebnych firmie funkcjonalności (...) poprosić o listę dostępnych zestawień i raportów omawiających daną technologię (...) sprawdzić, jakie funkcjonalności ma dany system (...), czy trzeba je samemu przygotować do pracy" jest zaprzeczeniem efektywnego zarządzania procesami i ludźmi. Takie podejście bardziej zaszkodzi produktywności menedżera, jakości podjętej decyzji, jak również motywacji pracowników działu IT.

Ale też dobry manager powinien orientacyjnie znać zakresy obowiązków określonych ludzi by móc na nich te zadania przenieść i oczekiwać jakichś raportów z działalności. Do tego by mógł podjąć WŁAŚCIWE decyzje, powinien choć w minimalnym stopniu rozumieć się na danej dziedzinie, by jakiekolwiek sensowne wnioski z raportu wyciągnąć. Jak to wygląda? Ano łańcuszkiem (M)anager -> (M)anager (IT) -> (I)nformatycy szeregowi
M->MIT: Mamy wprowadzić taki a taki system, mniej więcej założenia macie na papierze.
MIT-> I: Chłopaki... Jest do wdrożenia system taki a taki. Dano nam tu takie orientacyjne założenia jakie miałby on spełniać, jakie funkcjonalności wprowadzać itp. Zapoznajcie się z nimi.
I->MIT: Pogięło ich na górze? Raz że to zbędne, to jeszcze więcej po wprowadzeniu będzie papierków niż gdyby tego nie było. Lepiej byłoby gdyby wprowadzono to i tamto, bo widizmy, że najwięcej czasu przy tym ludzie siedzą.
MIT->M: Po zapoznaniu się stwierdzono, że z powodów umieszczonych w raporcie rozwiązanie to jest nieefektywne i kosztowne. Zamiast tego wysunięto propozycję zmian, które wydają się być bardziej odpowiednie w chwili obecnej.
Łatwo zauważyć, że tutaj główną rolę pełni nie menager, ale osoba tłumacząca "z języka technicznego na ludzki". I takie jest główne zadanie managerów IT. To oni w dużej mierze będą decydowali lub nawet wskazywali konkretne rozwiązania osobom wyżej i to ich sugestie w raportach będa miały największy wpływ.
To właśnie dlatego IMHO przedstawicielka MIS nie do końca ma rację. Prawda to fakt, że wybór systemu jest kluczowy, ale też nie ma sensu dla sektora MŚP strzelać z armaty do muchy. Analityk systemu z kim miałby rozmawiać w firmie mającej około 20-30 pracowników lub mniej? I jakie to byłyby koszty dla firmy? Na tym stopniu rozwoju zwykły informatyk w zupełności wystarczy. On i tak zna świetnie wszelkie procesy zachodząc w firmie. Zarówno te komputerowe, jak i stricte papierkowe, bo "przechodzą mu przez ręce".


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.