
Podejrzewam, ze myh jako polacy mamy jakis kompleks nizszosci i wszystko musimy nazywac po angielsku. Nazwy firm na samochodach, maile typu office, sales... Nie szanujemy wlasnego jezyka, a ten artykul (oferta w nim zawarta) jest tego wybitnym dowodem.
Ja sie polskiego nie wstydze! Wybaczcie za brak ogonkow, jestem spiacy ;]
Tworzą je wykształceni, z dużych miast - dla nich polskość to obciach, ciemnogród i zacofanie.
300zł za samo podpisanie umowy a potem jeszcze 10zł za dzień korzystania z internetu.
Nie wyobrażam sobie jak coś takiego miało by się komuś opłacać.
Już lepiej kupić sobie starter pre-paid, w przeliczeniu na gigabajty cena podobna a na ich wykorzystanie jest znacznie więcej czasu niż 1 dzień i nie trzeba płacić na początku 300zł za nic.
Ale czy te nazwy są, aż tak istotne? Przecież to chyba nie o to chodzi. Jak już zrobią dobrą ofertę, to najczęściej ktoś się doszuka czegoś w nazwie. Osobiście wydaje mi się, że zmiany dość wyraźne, tym bardziej że ostatnio było ich sporo (z tego co pamiętam pojawiły się też oferty z netbookami za 1 zł - mam na myśli hp mini 210 3g)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.