Ze względów praktycznych (bardzo niska prędkość w porównaniu w normalnym pobieraniem) z TORa korzysta naprawdę mało osób do wymiany materiałami potocznie zwanymi pirackimi.
Natomiast znana jest akcja pewnej amerykańskiej organizacji państwowej mająca zablokować działanie TORa i to prawdopodobnie jej działania sprawiają, że pojawili się masowo wymieniający pliki w ten nie do końca wygodny sposób.
Najśmieszniejsze jest to, że Pani Clinton reprezentując administrację Obamy, mówi, że stany zrobią wszystko żeby chronić dziennikarstwo obywatelskie i walczyć z cenzurą na całym świecie, kiedy sami w tym samym czasie walczą z protokołem torrentowym (nie z powodu piractwa, ale z powodu niekontrolowanej wymiany treści np. dokumentów rządowych), wikileaks (choć trudno o przykład bardziej walczącej z cenzurą organizacji) czy teraz TORem.
Zakłamanie sięga szczytu. Ale ma pewien cen. Chcą zastąpić metody niezależna, metodami które sami będą kontrolować. Coś jak dostęp przez serwery kanadyjskiego RIM - niby wszystko zaszyfrowane, żaden rząd nie wie co tam sobie wysyłasz. Ale służby amerykańskie mają do tego bezproblemowy dostęp i wykorzystują te dane m.in. w sferze gospodarczej (szpiegostwo przemysłowe).
Piękny świat się nam gotuje w przyszłości....

zdaje się że ktoś tu zapomniał powiedzenia: potrzeba matką wynalazków. tor był odpowiedzią na potrzebę ale jest już przestarzałym narzędziem. szkoda jedynie, że za jego upadek zwala winę na piratów.
odrobinę obiektywności.

A ja myślałem ze to pedofile masowo wykorzystują TOR-a...
Czyżby miał powstać nowy "wróg publiczny" Piratofile, ewentualnie Pedoraci ?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.