Mądrzy ludzie mówią zawsze - ucz się historii, wszystko już się kiedyś wydarzyło, nie popełnisz błędów swoich poprzedników.
Sprawa wikileaks powoli (ku mojej wielkiej uciesze) zaczyna przypominać temat zabezpieczeń (DRM czy innych). Kiedyś łamali je pojedynczy ludzie, dziś jest to już nawet rodzaj sportu, gdzie poszczególne grupy konkurują ze sobą na czas. Dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki ludzi posiada wiedzę i narzędzia. Są nie do zatrzymania, a to tylko dlatego że korporacje wolały inwestować w zabezpieczenia, zamiast w produkt, a ambitni ludzie podjęli ich rękawicę (i znokałtowali).
Tu jest podobnie. Był sobie wikileaks i jego twórca. Zajmowali się wyciekami, głównie z korporacji które okradały konsumentów lub łamały prawo. I byłoby tak dalej, gdyby nie to, że korporacje chciały za pomocą usłużnych polityków wpłynąć na wikileaks. Więc wikileaks wzięło na celownik i polityków.
Gdyby znali politycy historię wiedzieli by że wdepnęli, ale że nie znają (lub nie umieją analizować faktów) to brnęli dalej atakując wikileaks za pomocą służb.
No i się doigrali. W kwestii twórcy wikileaks sprawa patowa bo ma on kwity na wiele bardzo brudnych spraw, procesy sądowe będą się ciągnęły latami.
Ale to nie koniec "ich" kłopotów. Wikileaks było jedno, ale cała sprawa aktywowała innych i teraz będzie openleaks, freeleaks, newleaks i dziesiątki innych ...leaks. Do tego dojdą grupy takie jak Anonymous i ich konkurencja. Tysiące osób zainteresują się tropieniem wycieków, publikacją poufnych danych, wyciąganiem brudów.
Czy nie lepiej było tolerować jednego znanego Pana Assange niż mieć przeciw sobie tysiące anonimowych osób w każdym zakątku świata?
Polecam http://vimeo.com/3261363 Świetne wideo o kryzysie wywołanym przez banki
Pare miesiecy minelo i nic o bankach amerykanskich nie ma www.oferty-bankowe.org, takze chyba tylko chcieli postraszyc


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.