" Średni wiek dziecka, które zaczyna szukać tego typu treści wynosi 11 lat" - wiadomo, pokwitanie. Hormony buzują, pojawia się popęd płciowy, a więc i zainteresowanie wiadomymi treściami ;) . Normalna rzecz. Czasami nie bardzo rozumiem, dlaczego dla rodziców fakt, że ich dziecko dojrzewa, jest taki przerażający...
" w 12% przypadków ich dziecko z powodzeniem odinstalowało lub zablokowało to oprogramowanie"
to świadczy o dwóch rzeczach:
1. Dziecko CHCIAŁO przeglądać wiadome strony
2. Zabezpiecznie jest do dupy
Już nie mówiąc o stronach, gdzie wystarczy kliknąć w "tak, mam 18 lat", by móc obejrzeć zawartość - chyba nawet przedszkolak mógłby w ten sposób potwiedzić pełnoletność...
Autor artykułu i przedstawicielka BitDefendera/autorka badania chyba zapomnieli jak to było w ich dzieciństwie. :D
Większość dzieci usiłuje podglądać rodziców, nawet kilkulatki często wiedzą "co tatuś robi z mamusią", a teraz po prostu nie muszą podglądać bo mają wszystko na ekranie.
95% dzieciaków oglądało porno, 97% rodziców tych 95% dzieciaków zainstalowało w ich kompach cenzurę, ale 12% z tych 95% dzieciaków tych 97% rodziców odinstalowało ją, ot i co:)
Wniosek jest prosty - dzieciaki celowo i świadomie szukają porno.
Wbrew temu, co twierdzą niektórzy wcale nie jest tak, że trafiają przez przypadek na takie strony.
Tu nie jest potrzebna cenzura (a szczególnie wprowadzana przez państwo), tylko edukacja.
Chora pruderia czyni tylko szkody.
Klip promujący Islandię na Youtube jest zablokowany, bo w gorących źródłach facet świeci gołą dupą. A przecież każdy człowiek ma na końcu pleców pośladki i nie ma się czego wstydzić. Potem się okazuje, że dzieciaki nie wiedzą jak wygląda człowiek.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.