Moja lokalna poczta ma trzy okienka. Jedno jest permanentnie zamknięte i obstawione kwiatkami. A od ostatniej zmiany harmonogramu, to nawet drugie okienko rzadko jest otwarte.
Co więcej w godzinach 16:00-16:30 poczta jest nieczynna, bo pracuje tam w tym czasie jedna osoba, która odprawia listy, więc nie obsługuje klientów.
W odpowiedzi na skargę napisano mi, że czas pracy został dostosowany do ilości zlecanych usług i że tak będzie, bo tak ma być (mniej więcej).
Oczywiście gdy idę tam, to o każdej porze (z wyjątkiem godzin porannych, zaraz po otwarciu) trafiam na kolejki.
No przepraszam bardzo, ale złotą trąbkę to niech oni sobie w czerwone d... wsadzą.
Co więcej - jak mi warzywniak zamkną na pół godziny, to mam obok cztery inne, ale polecony mogę odebrać tylko w tym jednym urzędzie.

Krótki: Ale innego operatora nie ma. InPost? Nie rozśmieszaj mnie. To nieszczęście działa poza wielkimi miastami tak, że pożal się boże...
A utyskiwanie na kolejki na poczcie zawsze mnie rozbawia. Zwłaszcza jak porównam z kolejką w sąsiednim banku, gdzie wszyscy stoją do kasy i problemu nie widzą...
A ich polityka kadrowa to woła o pomstę do nieba - właśnie się dowiedziałem, że poczty nie otrzymywałem, bo się listonosz nie wyrabiał i go przenieśli, a tu zapomnieli kogoś dać - śmiać się czy płakać...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.