To jest zwykłe złodziejstwo praw autorskich w wykonaniu Google, filmują za darmo obiekty, ludzi sytuacje bez zgody właścicieli tychże obiektów i zarabiają na tym ogromne pieniądze. Miasta, mieszkańcy na tym tracą fortuny, bo turysta który chce coś obejrzeć, to zostawia kasę w sklepikach, hotelach.Internauta ogladający ulice podobnie jak z odsłuchaną MP3 za darmo, nikomu nie da zarobić oprócz Google.
Miasta, państwa powinny wprowadzić jakaś opłatę za wykorzystywanie ich własności do celów zarobkowych.
Na początku 20 wieku był problem z samolotami bo przelatywały nad prywatnymi terenami, a teren należał do właściciela od podziemi do nieskończenia przez niebo. Samolot więc naruszał prywatną przestrzeń. Musiano się zgodzić, że teren własności nie rozciąga się w nieskończoność - bo samoloty by nie latały. Do tej pory było tak, że każdy nawet firmy mogły sobie robić zdjęcia które się znajdują w przestrzeni publicznej - dlaczego się robi wyjątek dla jednej firmy zakazując jej tego? - odp. google zagraża m$ więc jakoś z nim trzeba walczyć. Tym państwo wystarczył jeden dolar bo więcej im zapłacił m$ za nękanie.
@Max nie do konca masz racje ale dosyc dobrze to ujales. Nie chodzi o przetwarzanie danych tylko dla siebie ale przez nas. Firmy nie moga przetwarzac danych osobowych podczas gdy prywatna osoba moze. Tym sie wlasnie to rozni. Google jest firma wiec nie moze przetwarzac takich danych. z kolei jesli ty bys otworzyl bloga to moglbys takiego street viewa zrobic ale nie moglbys zarabiac co by sie mijalo z celem :)
DariuszP czym innym jest okazjonalne fotografowanie na własny użytek. A czym innym permanentne i systemowe po to żeby czerpać z tego korzyści. Z ochroną danych osobowych jest tak samo. To co masz w notesie z kontaktami nikogo nie obchodzi do puki przetwarzasz te dane w celach prywatnych i są w tym notesie tylko dla Ciebie. Street view to może i fajna usługa ale cel nie może uświęcać środków.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.