
Niestety, jako że moja plakietka identyfikacyjna, za trochę ponad rok zakończy żywot, to będę pewnie jednym z "królików doświadczalnych", jeszcze nowszej jeszcze lepszej plakietki identyfikacyjnej...

Właśnie w ustawie nie ma nic sprecyzowane, ale w wielu rozmowach pojawia się "projekt zbliżeniowy", choć jest to moim zdaniem głupi pomysł i preferowałbym chip z racji prostszego programowania ustrojstwa i edycji danych. Przychodzisz do urzędu chcąc zmienić jakieś dane, cyk, chwilka zmian i masz nowe w dowodzie, bez czekania tygodni na nowy plastik. Ewentualnie dodanie jakichś danych do dowodu, informujących o ważnych rzeczach. Przykład? Masz wypadek, brak przytomności, krwawisz. Przyjeżdża karetka łapią za dowód - znają grupę krwi czy choćby Twoje choroby/uczulenia i mogą od razu skutecznie się Tobą zająć. A teraz dzieciaki nie znają nawet swojej grupy krwi i gdy są przytomne nie pomogą ratownikom z tak banalną rzeczą. Ja znam grupy krwi najbliższej rodziny (rodzice, siostra, żona, córka), ale ile takich osób jest? A to są rzeczy nieraz decydujące o życiu.
Dlatego dane krytyczne dla zdrowia i życia myślę, że powinny być zawierane w dowodzie, ale z możliwością odczytu tylko w określonych czytnikach. Dla pozostałych/ w innych urzędach dane te powinny być nieczytelne/niewidoczne. Wiadomo, że i tak szybko udzie to rozgryzą, co, gdzie i jak, ale tego się nie uniknie, czy byśmy tam te dane umiejscowili, czy też nie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.