Korzystałem już z tego jakiś czas temu (nie wiem skąd informacja, że to nowość).
Za pierwszym razem (premiera, dużo ludzi) bileter odesłał mnie spod sali do kierownika, który zeskanował kod z biletów i podstemplował je i z takimi dopiero bileter pozwolił wejść.
Za drugim razem (szmira, pusta sala) bileter po prostu mnie wpuścił (mimo, że pytałem go, gdzie do kierownika z tymi biletami).
Tak. Bo lodeczka zawsze poplynie sie gdzie chce.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.