
widziałem takie (jak na tamte czasy bardzo zaawansowane) urządzenie u jednego z byłych działaczy wrocławskiej "S". gotowy zestaw (nadajnik - płytka ok 25 x 20 cm- wyposażona w pamięć eprom + programator + lampa ultrafioletowa) trafiły do wrocławia przez zakłady inco, których pracownikiem był wspomniany "działacz".
mogły emitować przez ok 10-15 minut sygnał w postaci stałego obrazu (pojemność pamięci wynosiła zaledwie kilka kb) w promieniu kilku km.
czy zostały kiedykolwiek użyte ? nie mam pojęcia. ale czy w tym wypadku można było nazwać ich hackerami ? raczej nie. korzystali z gotowego narzędzia a to nie jest haking.
hakingiem prędzej nazwałbym samą umiejętność obchodzenie embarga czy systemu państwowego w celu przemycania różnych urządzeń w tamtych czasach (nadajniki, drukarki offsetowe, podzespoły elektroniczne, itp) z wykorzystaniem państwowych firm czy instytucji naukowych typu instytut fizyki doświadczalnej uniwerku we wrocku.
to byli albo elektronicy albo informatycy (w tamtych czasach te dwa kierunki mialo troszke podobny material) pamiec Eprom byla do zapisywania programu(cos jak dyskietka) tyle ze kasowanie polegalo wlasnie na naswietlaniu UV przez szybke na pamiec(epromy mialy w obduowie okienko). oni sie musieli na tym znac. walczyli intelektem, dla mnie to sa hakerzy.
To byli astronomowie. Miałem zajęcia z dwoma z tych ludzi.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |