sprawa prosta: operator pocztowy dostaje przesyłkę o odpowiedniej wadze, więc ta nie podchodzi pod przesyłkę lekką. Gdyby chcieli sprawdzić, czy jest dowalana książeczka, pewnie musieli by naruszyć poufność korespondencji. Może wymyślą przepisy w jakiś pokrętny sposób - zakaz wysyłania pustych kartek, gdyż to wymaga ścinania większej ilości drzew etc? wtedy będą zadrukowywane...

eee, to w ogóle jest jeden wielki bubel prawny.
Gdyby przepisy nakazywały operatorowi świadczenie usług nadawczo-odbiorczych w każdej miejscowości, bez segregacji cenowej i z terminem dostarczenia od/do każdego adresu w Polsce max 3 dni, to te wszystkie InPosty szybciej by się zwinęły niż kiedykolwiek zaistniały. I nikt by nie robił z Polaków złomiarzy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.