Słuchaj, to jest najzwyklejsza rzecz pod słońcem, jak to się mówi - Każdy diler pierwszą działkę daje za darmo. Jeżeli uczelnie (czemu piszecie akademię, to nie rozumiem) dostaną licencję na wszystko prawie za darmo, to studenci będą na tym się uczyć, a skoro studenci będą się uczyć, to potem w domu kupią to samo, co poznali w szkołach/na uczelniach. Tak samo jest z Adobe. Ostatnio widziałem gdzieś ogłoszenie na uczelni pakiet master CS4 lub CS5 za 399 i 499zł (zależnie od wersji), a jako zwykły Kowalski wchodzisz do sklepu i na dzień dobry masz ok. 16 000zł.
"Jeżeli umowa Microsoft EULA lub umowa na licencję grupową zabrania przeniesienia prawa do korzystania z oprogramowania z pierwszego użytkownika na innego, to używanie oprogramowania przeniesionego z naruszeniem tych warunków stanowi naruszenie prawa autorskiego."
To jest naruszenie umowy (o wątpliwej mocy prawnej) z MS i nie ma żadnego związku z prawem autorskim.
No niestety, ten artykuł przedstawia sytuację w taki sposób, w jaki firma M$ chciałaby, żeby ta sytuacja była przedstawiona. Brakuje tu opinii kogoś bezstronnego.
Kodeks karny: ,,Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej."
Nie jestem co prawda prawnikiem, ale jeżeli zakłada się domniemanie niewinności, to oskarżony niczego sam nie musi udowadniać. Być może te jakieś śmieszne licencje M$ wymagają dowodu od użytkownika, ale nimi bym się specjalnie nie przejmował. Jeszcze zwrócę uwagę - karalne jest uzyskanie programu, a nie jego używanie. ,,Prawo używania oprogramowania" tu w ogóle nie występuje.
Nie kupujesz programu tylko prawo do jego użytkowania. Poczytaj czasem licencję ;-)
Oczywiście że można - Microsoft może z kolei pozwać na drodze cywilnej takiego co kupił/sprzedał program. Kupuję płytkę z programem i mam święte prawo ją komuś odsprzedać. Tak samo mam prawo kupić od kogoś płytkę z windowsami OEM albo office OEM. Ale jeśli potem taki windows nie będzie mi się chciał aktywować, to pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie - ich święte prawo nie ułatwiać mi używania tej płyty...
Zupełnie inaczej sprawa się ma jeśli chodzi o licencje MOLP - tam często nawet nie ma fizycznych nośników, i jeśli ktoś kupuje na firmę licencję na 500 windowsów to nie znaczy że może komuś odstąpić 10 licencji ;)
Zwracanie się z takim pytaniem wyłącznie do Microsoftu to zupełny nonsens - równie dobrze można zwrócić się do TPSA z pytaniem czy uważają że są monopolistą :)
MS czyli jak zarobić na tym samym produkcie 2 razy. Coś mi się wydaje że Microsoft zaczyna wchodzić w nielegalny proceder sprzedaży 2x tego samego produktu. Od zawsze było że jeżeli ktoś od kogoś kupił komputer z licencją windows oem to kwestią był tylko nośnik który nawet w samej siedzibie firmy mówili żeby sobie pożyczyć od kolegi albo mogą odsprzedać po cenie 100zł plus VAT. Manipulanctwo pora aby skończyć z takimi praktykami zanim na dobre się zaczną. Na Allegro ludzi za takie coś to odrazu ścigają.
z jednej strony
"prawo producenta do zezwalania na dalszą sprzedaż egzemplarza oprogramowania (tj. fizycznego nośnika z programem) wyczerpuje się po wprowadzeniu takiego egzemplarza na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego"
z drugiej strony
"Należy sprawdzić warunki odpowiedniej umowy Microsoft EULA lub umowy na licencję grupową pod kątem możliwości przeniesienia prawa używania oprogramowania (licencji) na innego użytkownika"
No i jak kto nie kumaty to dalej nie wie co z tym fantem zrobic. A prawda jest taka:
- jezeli strony umawiaja sie co do zasad uzywania produktu, to taka umowa ma moc prawna
- jezeli dostajemy gotowa umowe, w ktorej tresc nie mozemy ingerowac, to wowczas zapisy bedace w sprzecznosci z obowiazujacym prawem uwaza sie za nieistniejace
Do tego nalezy dopisac wyzszosc prawa unijnego nad prawem polskim i mamy jasnosc sytuacji.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.