
Wynik eksperymentu okazał się zaskakujący – Polak nawet nie próbował dowiedzieć się, co jest przyczyną usterki. Zamiast tego, przez 20 minut przeglądał zawartość laptopa w poszukiwaniu osobistych informacji Brytyjki - ciekawe jakim cudem go uruchomił jeśli RAM był poluzowany? Btw. wykazał się niezłym lamerstwem, jak już takie numery chciał kręcić, mógł to zrobić z Live CD i podmontować NTFS w trybie read only.
"przed serwisowaniem sprzętu w miarę swoich możliwości przenosiły wszystkie kluczowe pliki w bezpieczne miejsce. "
I to jest kluczowa sprawa. Serwisy nie musza odpowiadac za dane chyba, ze klient sam poprosi o ich zabezpieczenie/odzyskanie/przywrocenie. Wrzucasz swoje dane - sam jestes sobie winien/winna. Nie oczekuje sie od uzytkownikow doglebnej znajomosci obslugi komputera, wystarczy umiejetnosc obslugi programow do zabezpieczania danych ...
Kwestie [nie]kompetencji tego 'serwisanta' pomijam. Absolwent szkoly wyzszej z umiejetnosciami gimnazjalisty i takimi samymi zapedami. Zenujace. Sam fakt, ze nie wykryl na starcie szpiegow swiadczy o jego kompletnej indolencji informatycznej.
A nie pomyślałeś, że laptop mógł mieć dwa sloty na RAM? Serwisant nie musiał wiedzieć ile RAMU jest w kompie...
Dlatego niezbędny jest dysk sieciowy (jaki posiadam). W kompie mam tylko system i jeden szyfrowany dysk dla przechowywania ciasteczek które i tak kasuję w momencie oddania kompa do serwisu. Wszystkie dane są na dysku sieciowym, który stoi sobie w bezpiecznym miejscu podłączony do routera.
Dodam, że jest także zabezpieczony przed włamaniem z zewnątrz i jest włączany tylko na czas używania.

Czy to oby napewno Polak? Wszak gościu ma zachodnie nazwisko...
Niezłe, koleś przegiął to teraz posiedzi.
A przy okazji mam małą historię w podobnym klimacie zasłyszaną od pewnego serwisanta.
Pracował on w serwisie (takim ogólnym, nie producenckim), można powiedzieć punkcie usługowym w Berlinie. Często zdarzało się, że przychodziły tam panie z pobliskich biurowców i zostawiały laptopy że coś nie działa. Było to o tyle dziwne, że raczej mieszczące się tam firmy nie wysyłały by pracownika samodzielnie do serwisu.
Bardzo często komputery były sprawne, a na pulpicie znajdowały się foldery z fotkami klientek.
Widać ekshibicjonizm kwitnie wśród pań.....
Ludzie, szyfrujcie dyski i róbcie sobie kopie bezpieczeństwa. To jest podstawa!
Żeby to kosztowało drogo, ale dobry soft do szyfrowania jest darmowy (np. doskonały TrueCrypt) a kopię bezpieczeństwa można wykonać choćby z poziomy systemu (każdego).
Dlatego jeszcze raz, szyfrować, kopiować i nie zachowywać się nieodpowiedzialnie!

Jeżeli pamięć ram była mocno poluzowana, to raczej komp by się nie uruchomił, możliwe (a raczej wysoce prawdopodobne) że to poluzowanie powodowało błędy crc które występowały w Memteście, co oczywiście przekładało się na pracę systemu (błędy crc podczas instalacji, różne błędy) lecz chyba nie o to w całej sprawie chodzi...
Cóż ciężko też nieraz zabezpieczyć dane przed serwisem kiedy laptop poprostu nie odpala - conajwyżej możemy wyjąć dysk twardy wtedy, on chyba serwisantowi potrzebny nie jest kiedy komp poprostu się nie uruchamia ;)
Cóż to opinii Polaków w Londynie napewno nie poprawi...
Hahaha, WYCZEPISTE ŹRÓDŁO :D Ale wtopa, panowie redaktorzy. A tak ładnie naściemnialiście w artykule. :D
OMFG :D


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.