Cenzorom ch*j w pysk.
Nie wiem jak można stosować cenzurę wobec własnego dziecka.
Wystarczy wytłumaczyć, porozmawiać.
Zainstalowanie jakiegoś gówna spowoduje tylko tyle, że dzieciak będąc u kumpla poszuka jak się tego pozbyć, odkryje np. supertajne wiadomości na temat ubuntu na pendrive, zaznaczy magicznego ptaszka przy "zaszyfrowana partycja z danymi" i taki cfany rodzic nawet jak zarekwiruje pena to posra się a nie dostanie do historii przeglądarki, logów komunikatora - wolność na całego, no i ofc komputer się nie wyłączy...
Ochronić dziecko przed pornolami, wiedzą o dragach?
Jak bedzie chciał to sobie pornola obejrzy, hyperreala też poczyta.
Jedyne co na pewno się w ten sposób zyska to utrata zaufania na bardzo długo.
Nie ma procesorów ani płyt głównych "Windows only - censorship edition".
Linux z pena i szalej do woli dzieciaku.
Konia wal, trawę pal.
Tata przyjdzie z kolejnym superowym programem do wyciągania informacji o dziecku i jego aktywności w sieci, w pewnych środowiskach nazywanym "spyware" i wyciągnie sobie najwyżej miód z ucha, nie ma hasła, nie ma dostępu do danych właściciela konta niezależnie od jego wieku, coś co nazywamy polityką prywatności nie w wykonaniu M$
to fakt nie kazdy jest w stanie poswiecic czas dziecku gdy sam jest w pracy - a internet jest pelen zagrozen ktorych dziecko moze nie zrozumiec, a takie programy moga pomoc


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.