No prosze, teraz mamy nawet naukowy papier potwierdzający że antywiry/firewalle i coś tam jeszcze działa jak wirusy. A w prasie ogólnej wielkie ździwienie że ludzie nie chcą tego kupować i używać. Lepiej założyć Durexa na kabel od internetu i być zabezpieczonym.
Niemniej mam rozumieć że x64 jest na to niepodatne ?
Kupować? Antywirus? Za 150 zł na 12 m-cy? Z drzewa spadłeś? :)
Lepiej poszukać pirata albo freeware. Przynajmniej jak coś Cię dopadnie, nie czujesz się orżnięty na sporą kasę. :)
Zresztą, używałem zawsze XP z ESETem i nic mi nigdy nie wlazło, więc nie wierzę w te bajki o krwiożerczych wirusach. Teraz działam na linuksie, dla szpanu i dla spokoju.
Peace.
Taak, zdarzało mi się z drzewa spadać, ale z najniższej gałęzi, bardziej na mym zdrowiu odbiło się lanie pasem za to że na nie właże.
Heh, ja tez się lepiej czuję orżnięty za darmo. Ale proponuje freeware nie pirata.
Czasami można znaleźć promocje i nie jest to 150zł. Pozatym ja sam korzystam z x64 i niczego więcej, wirusów od lat nie mam, więc starczył jeden wydatek na 64 bitowy system.

Wszystko z mózgiem, a płacenie za antywirusa nie ma żadnego sensu. Tyle promocji na 3-6 miesięcy jest za darmo, po 2 tyle dobrych darmowych antywirów, że to mija się już dawno z sensem.
Niektórzy lubią zapłacić i to dla nich jest płatne oprogramowanie. Potem mają takie miłe złudzenie, że jak wydali fortunę to mogą się czuć bezpiecznie. :D
Zadne oprogramowanie nie gwarantuje bezpieczenstwa, jednak dzialanie w druga strone - czyli pojscie w skrajnosc 'nie potrzebuje ochrony zwlaszcza, ze tak na ogol twierdza uzytkownicy, ktorym sie wydaje, ze sie 'znaja na komputerach' - jest zlym pomyslem. Istnieje multum zagrozen NIE DAJACYCH ZADNYC OZNAK INFEKCJI i warto o tym pamietac. Komputer ni emusi spowalniac, lacze nie musi byc zapchane, etc, a nasze dane moga np plywac w internecie, lub pieniadze z naszego konta moga odplynac do kogos, kogo nie znamy.
Mogę to zdecydowanie potwierdzić na przykładzie komputerów moich klientów. Na komputerze bez porządnych zabezpieczeń po trzech miesiącach od wgrania systemu jest na ogół kilkanaście trojanów, a adware, spyware i podobnych kilkadziesiąt albo i więcej. Na jednym przykładowo było ponad 300 zainfekowanych plików. Na innym ktoś sobie w ogóle urządził własny serwer bez wiedzy właścicieli narzekających że strasznie powoli internet działa... :D
Oznaki infekcji to jedno ale nie ma wirusa ktory nie potrzebuje ingerencji uzytkownika zeby sie rozprzestrzenic. Najpierw trzeba sie zawirusowac a dopiero pozniej nie ma tych oznak.
Dlatego uzywanie komputera z glowa wystarczy zeby w 100% zabezpieczyc sie przed wirusami. Fakt ze sa "znawcy" nie jest sprzeczny z tym ze niektore wirusy nie daja oznak zainfekowania. Czlowiek ktory zna sie na komputerach to nie czlowiek ktory potrafi usunac wirusy. To czlowiek ktory nie dopuszcza do zarazenia danego komputera. Jesli ktos zarazil PC przez swoja niewiedze to oznacza ze po prostu nie wie jak korzystac z kompa. To tak jak nabrac sie na nigeryjski szwindel.
Hej, człowieku, kiedy cię odmrozili? Czas uzupełnić wiedzę przed zabieraniem głosu.
Hmm, widze, ze to jest jakis swiatowy trend, bo na OSNews rowniez wszelkiej masci 'spece' wypowiadaja sie o 'common reason' jako wystarczajacym srodku utrzymywania systemu operacyjnego w stanie spojnym.
Kilkoma slowami wyjasnienia:
Dzisiejsze oprogramowanie malware potrafi infekowac w sytuacjach jeszcze niedawno uwazanych za 'bezpieczne' i 'niewinne', jak pospolite zalogowanie sie do serwisu, otwarcie strony, etc. Zainfekowane bannery reklamowe, kod ukryty w ramkach, kodzie strony, rootkity towarzyszace pakietom instalacyjnym, przekierowania, XSS, przechwytywanie cookies, LSO cookies, itd. Mozliwosci jest bez liku, a calosc dzieje sie poza uwaga uzytkownika i niezaleznie od jego doswiadczenia, poniewaz nikt nie jest w stanie przewidziec na jakie zagrozenie napotka na stronie 'za rogiem'.
Pozostaje miec jedynie nadzieje, ze swiadomosc bezpieczenstwa IT posrod 'ekspertow' na calym swiecie nieco sie podniesie, bo opinie przez nich wyglaszane utwierdzaja w blednym przekonaniu, ze wszystko jest OK tych mniej zaznajomionych z tematem, ktorzy masowo rezygnuja z oprogramowania chroniacego komputer.
skoro wymieniles XSS jako sposob zarazania komputera to przestalem dalej czytac. Zajmuje sie komputerami od 5 roku zycia (profesjonalnie od 10 lat) i wiem o czym pisze. Ty najwidoczniej jestes w jakims letargu skoro XSS jest dla ciebie czyms co moze zainfekowac kompa.
Chodzilo o mozliwosci dokonania ataku. Malware - jak napisalem - wypelnia takie wlasnie zadanie - niezaleznie od tego gdzie ow malware sie znajduje - czy jest to kod na stronie, czy kod lokalny.
Rozumiem tez, ze zajmujesz sie komputerami od 5 roku zycia, jednak gry komputerowe to niestety kiepski desygnat bezpieczenstwa IT.
Ciekawa informacja. Używam hookups w Delphi 2010 ale nie sądziłem, że programy antywirusowe też je używają. Problem z hookup-em jest taki, każdy program może się podpiąć. Jeśli wirus był pierwszy w kolejce, to program antywirusowy może go nawet nie wykryć. Ponadto, Microsoft ma dedykowane API, więc dlaczego nie jest wykorzystywane? Zaspali?
Przypomina mi to sytuację z instalatorami. Program instalacyjny działa w takim samym środowisku co program właściwy, zatem czy instalator jest potrzebny? Oczywiście dla mas tak, ale np. w firmie, można pokusić się o exe-ka, który działa w dowolnym katalogu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.