Opłata "za utrzymanie łącza" ma bardzo mętny charakter, wobec tego choćby że wszyscy wiemy że nie idzie ona na żadne "utrzymywanie", a jest opłatą stałą narzuconą wchodzącą w sumę zysku TP.
Ponad pięć lat starałem się o wymianę przez TP mojej abonenckiej trzeszczącej aluminiowej linii na nowoczesny kabelek telefoniczny. TP orzekła że... mam wymienić kabel na klatce schodowej i w piwnicy na własny koszt (dlaczego miałbym dokładać do CUDZEGO interesu?) bo to nie leży w zakresie obowiązków TP.
Pobieranie złodziejskiej opłaty "za utrzymanie łącza" leży w zakresie przywilejów TP.
Czy zgodnie z prawem i logiką?
Pozwolę sibie policzyć w imieniu TP: ubiegałem się kilka lat temu o DSL TP z racji stałego IP - zwodzili mnie że "instalacja potrwa... rok", bo "nie ma możliwości technicznych", podczas gdy dla kilku mi znanych firm w tym samym czasie - były. Tajemnicą poliszynela są "wziątki" pracowników TP.
Dodatkowym warunkiem z mojej strony była wymiana mojej lini na "beztrzaskową", gdyż na tej co jest w niektóre dni rozmowa telefoniczna jest niemożliwa z powodu trzasków, a co dopiero internet tak skompresowany jak ADSL? Odmówili mi.
Ostatecznie wybrałem UPC - 100 zł brutto instalacja i kabelek koncentryczny nowiutki do lokalu, bez opłat za "utrzymanie linii".
Zastanawia mnie czasem - na czym zarabia TP SA, skoro olewa swych potencjalnych klientów?
TPSA jak każdy inny zachodni koncern zajmuje się tym co mu przynosi największe zyski. Zamiast inwestować w poprowadzenie kabelka do pojedynczego użytkownika wolą posłać tych samych ludzi do jakiejś firmy gdzie z analogicznej roboty będzie dużo większy zysk...
Jak już nie raz pisałem - pretensje to miejmy do rządu, który sprzedał monopolistę jako całość, zamiast stworzyć warunki dla wolnej konkurencji.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.