zle porownanie, przeciez samochod ma numery nabite po ktorych mozna dojsc kto jest wlascicielem lub kto go pierwszy kupil... zapobiega to kradziezy samochodow na duza skale, dziala skutecznie na duza skale prawda?
rozmawiamy tu o ksiazkach/ebookach i dvd z kursami a nie o muzyce, czytaj komemntarze, nie ma w tym przypadku podatkow nosnikowych i tym podobnych
A ja się wciąż pytam, gdzie mogę znaleźć ZA DARMO i PEŁNĄ WERSJĘ książki "Jak mniej pracując, więcej zarabiać"? Nie da się znaleźć niczego, poza jej fragmentem 10% całości. Nawet na chomikuj.pl jest tylko ten fragment, więc skąd oskarżenia tego serwisu, skoro nawet tam nie mogę znaleźć tej książki w pełnej wersji, a jedynie jej reklamę (wersję demo)!
Wszyscy ci plujący się na rozpowszechnianie w internecie komercyjnych kopii czegokolwiek (czy to gry, muzyka, filmy czy książki) niechaj stulą dziób, bo po pierwsze cały internetowy świat to jest grono ludzi znajomych - wielka internetowa rodzina, więc można rozpowszechniać co się chce i ile się chce :-). A po drugie z wszystkim co kupiłem albo zdobyłem przez internet, a znajduje się w moim prywatnym zaciszu domowym, mogę zrobić co mi się podoba! Mogę to zniszczyć (np. płytę CD) albo mogę rozpowszechnić na cały świat. I nic nikomu do tego, prawo jest bezsilne, ponieważ nawet namierzenie takiego delikwenta nie jest jednoznaczne, gdyż numer IP nie może być traktowany jako dane osobowe, a więc takie, które wskazują konkretną osobę przed komputerem he he. A jeśli do tego wspomnę o pięknych, anonimizujących narzędziach typu TOR czy zwykłe, prymitywne proxy, najlepiej z Chin (prosta robota) to już szukanie delikwenta trwa i kosztuje tak długo i wiele, że nie opłaca się cały ten wysiłek i w ten sposób technologia jest o krok przed głupim prawem już zawsze. Kres temu może położyć tylko koniec świata, już niedługo, podobno w 2012 he he.
Ta, bo nie mam za darmo to sobie wezmę. Bo nie mam jak chcę to sobie wezmę. Bo jestem cwany to sobie wezmę. Bo on zarabia to mu można zabrać.
To widać po waszych wypowiedziach. Jesteście po prostu żałośni.
Sorry dzieci ale jak dorośniecie to się dowiecie że świat tak nie działa. Żeby ktoś zrobił coś DOKŁADNIE TAK JAK TEGO CHCECIE to albo musi Was lubić albo sami musicie się postarać. Albo musi być Was dużo - wtedy to się opłaci. Jak Wy nie działacie charytatywnie na osłów to czego jako osły oczekujecie od innych takiej działalności ?
Wasze rozumowanie jest gdzieś na poziomie 3-latka. Skoro w sklepie sprzedaje się na lewo trawę, marihuanę i parę innych narkotyków a nie ma LSD to już jest OK ? Bo tam nie ma LSD. Bajka że jest cała reszta. Czy Wy macie ćwierć mózgu czy jak ? I pewnie z tej ćwiartki nadal używacie tylko 10%...
Po drugie, Wasze reklamy proszków do prania które oglądaliście w szkołach najwyraźniej zapomniały wspomnieć o czymś. LICENCJA. Licencja którą tworzy wydawca decyduje co i jak można rozpowszechniać. Nie podoba się ? NIE AKCEPTUJCIE. Nie akceptujecie ? NIE KUPUJCIE. Może ktoś inny Wam da co chcecie.
No ale skoro osły jak osły, twierdzą że nie wolno broń boże zrobić czegoś samemu. Osioł ma pracować, być poganianym batem a następnie grzecznie wrócić do obory w której siedzi i podkradać siano sąsiadom. Bo osioł nie jest w stanie zrobić nic innego. Więc osioł podkrada siano sąsiadowi mimo że sąsiad mówi mu że tego robić nie wolno.
To taka licencja. Jak pożyczam młotek to też "licencja" tego młotka obejmuje używanie go przez sąsiada i zwrot jak przestanie mu być potrzebny. A nie żeby pół regionu mój młotek obszedł i żeby mi go przypadkiem ktoś pożyczył grzecznie kiedy młotek będzie mi potrzebny. Jak sąsiadowi nie podoba się to że nie może pożyczać mojego młotka innym to niech idzie do innego sąsiada. Może on będzie bardziej wyrozumiały.
Ludzie, tak działa świat. Nie podoba się ? Sobie samobója strzelcie i zobaczcie co jest w następnym. Jedna pijawka w społeczeństwie mniej.
I ostatnia rzecz osiołki. Na Waszym miejscu zamiast zgrywać osła, sugerował bym założenie takiego sklepiku. Włożyć kapitał i dogadać się z wydawcą o audiobooki, format txt i co tylko chcecie. Możecie nawet rozdawać książki za darmo jak wydawca dostanie już to co życzy sobie za dzieło. Może zbijecie ładne pieniądze a może Was okradną jakieś osły i sami będziecie płakać pokrzywdzeni.
Puki co, na prawdę nic innego nie mogę powiedzieć jak to że żyjecie po prostu żałosnym, nędznym życiem. I najwyraźniej narzekając i kradnąc chcecie je przeżyć zamiast coś zrobić.
Komunizm zrobił swoje. Fabryka osłów mimo że wygoniona na zachód założyła niezłe stado w Polsce. Żal
No cóż - ja nie mam nic przeciwko umieszczeniu czegokolwiek w książce którą legalnie kupiłem. Pozostaje pytanie techniczne - jak umieścisz taką informację w pliku txt? Bo przecież jeśli sprzedasz mi książkę w postaci takiej jak chcę to w teorii mogę sobie ową informację wyrżnąć, wsadzić tam dane osobowe Jarosława K., zrobić pdf-a i opublikować na stu rapidach na raz...
Zastanawiam się, dlaczego wszyscy uważają klienta za potencjalnego złodzieja i odmawiają wprowadzenia do sprzedaży produktu na którym klientowi zależy, uzasadniając ową decyzję "że to można opublikować w internecie". A może ja (jako potencjalny klient) uznam że zostałem pomówiony o chęć dokonania przestępstwa (jakim niewątpliwie jest publikacja w necie "Zaginionego symbolu" Browna i doprowadzenie przez to do upadłości kilku wydawnictw w Polsce i na świecie) i zażyczę sobie przynajmniej przeprosin (publicznych) jeśli nie odszkodowania?
Przypomina mi się historia sprzed dwóch czy trzech lat - jak Ivo Software mając gotową wersję Ivony dla Linuksa (wersja do domowego użytku) zrezygnował z wprowadzeniem programu do sprzedaży uzasadniając to wysokim poziomem piractwa... do dziś nie wiem skąd marketoid z Ivo wysnuł takie przypuszczenia, w każdym razie jak mu podesłałem znaleziony w pięć minut na góglu link do pirackiej wersji Ivony na Windowsa (wersja rehabilitacyjna, droższa kilkakrotnie od linuksowej) to się obraził.
No to teraz, szanowny Właścicielu Sklepu i Wydawco w jednej osobie mam pytanie.
Potrzebuję "Śliwkowej Wyspy" DeMille'a (a najchętniej wszystkich czterech części Johna Coreya). Bez zabezpieczeń. W txt, epub, doc lub rtf, w ostateczności pdf (ale taki żeby można z niego było tekst wyciągnąć). Audiobook też mile widziany (ale w wersji pełnej i bez żadnych DRM-ów bo ja to muszę przez soxa przepuścić i zrobić amr). Za ile mi sprzedasz?
Od razu mówię że skanowanie i OCR nie wchodzi w grę, wymagania sprzętowe Decapoda przekraczają moje możliwości finansowe, skanowanie zwykłym skanerem wiąże się z reguły ze zniszczeniem książki (a do tego mam straszną awersję)...
"Zastanawiam się, dlaczego wszyscy uważają klienta za potencjalnego złodzieja"
Odpowiedź możesz przeczytać w tytule. No i macie mentalność prosto z czasów komunizmu czego daliście dowód.
"A może ja (jako potencjalny klient) uznam że zostałem pomówiony o chęć dokonania przestępstwa (jakim niewątpliwie jest publikacja w necie "Zaginionego symbolu" Browna i doprowadzenie przez to do upadłości kilku wydawnictw w Polsce i na świecie) i zażyczę sobie przynajmniej przeprosin (publicznych) jeśli nie odszkodowania?"
Idąc Twoim tokiem rozumowania z Vizira albo innego proszku zrodzonego - zaskarż sąsiada bo zamyka między innymi przed Tobą swój dom na klucz. Tak, na pewno jesteś dumny ze swojej inteligencji.
"Potrzebuję "Śliwkowej Wyspy" DeMille'a (a najchętniej wszystkich czterech części Johna Coreya). Bez zabezpieczeń. W txt, epub, doc lub rtf, w ostateczności pdf (ale taki żeby można z niego było tekst wyciągnąć). Audiobook też mile widziany (ale w wersji pełnej i bez żadnych DRM-ów bo ja to muszę przez soxa przepuścić i zrobić amr)."
A ja potrzebuję ferrari z 5 kołami, 1 drzwiami, 18 lusterkami, najlepiej jeżdżącym na wodę i mającym wszystkie albumy Ich Troje w zmieniarce. Nikogo nie obchodzi co Ty sobie chcesz. Jak chcesz coś takiego to załóż swoje wydawnictwo i sobie tak wydawaj. Zobaczymy czy się utrzymasz wśród bandy osłów o podobnym myśleniu.
Kto wie, może jednak się mylę i odniesiesz sukces ? Wygraną w totolotka będziesz mógł palić w piecu a Intel, Google czy Microsoft będą lizały Ci buty bo ich zarobki przy Twoich to będą drobne.
Zrób coś sam dziecko i przestań płakać że ktoś czegoś nie robi. Jesteś śmieszny.
"Od razu mówię że skanowanie i OCR nie wchodzi w grę, wymagania sprzętowe Decapoda przekraczają moje możliwości finansowe, skanowanie zwykłym skanerem wiąże się z reguły ze zniszczeniem książki (a do tego mam straszną awersję)..."
Idź oglądać taniec z gwiazdami najlepiej. Albo pląsy na lodzie. Nikogo na prawdę nie obchodzi co Ty chcesz. Życie to biznes i każdy musi z czegoś żyć. Jak chcesz coś czego nie ma to to zrób. Jak nie potrafisz zrobić lub jesteś zbyt leniwy by to zrobić - nie narzekaj że nikt inny tego nie robi.
Najlepiej gadać i próbować usprawiedliwiać swoje nędzne życie tym że nikt inny nic nie robi. Żal mi Ciebie i ludzi o podobnym myśleniu.
Samson... to nie miejsce dla służby. Idź ziemniaki obierać. Jak skończysz to zgłoś się, są jeszcze śmieci do wyniesienia. A od książek to z daleka, bo jeszcze brudnymi łapami poplamisz.
Niestety... jak widać na załączonym obrazku - cham żeby nie wiem jak go edukować chamem zostanie.
A ja mysle ze mozesz dostac swoja ksiazke. Moge ci ja sprzedac zeskanowana "na lewo" za 1000zl albo wykupic licencje i sprzedac za 20000zl. Jesli jestes zainteresowany to daj znac. Jesli nie jestes zainteresowany to po co zadajesz pytanie? Jesli cena dla ciebie jest za duza to idz do pracy i zarob sobie. Mnie bedzie mniej wiecej tyle kosztowalo przygotowanie tej wersji specjalnie dla ciebie ale dam sobie rade bo jestem zaradny :)
Ludzie wy na prawde nie rozumiecie czym jest rynek. Jakies dzieci mowia ze jak sie obnizy cene z 50 do 5zl to nagle 20 razy tyle osob kupi ksiazke. G prawda! Jak cena zostanie obnizona nie znaczy to ze ilosc osob zainteresowanych dana pozycja wzrosnie. Jako klienci najpierw szukamy to co nas interesuje a pozniej patrzymy na cene. Jak nas stac to bierzemy jak nie to nie bierzemy. Jesli jestesmy programistami i ksiazki z dzialu IT sa po 50zl podczas gdy wszystkie inne ksiazki na swiecie sa po 2zl to mamy leciec kupic ksiazke o pieczeniu ciasta lub muzyce? Po co nam one? Trzeba analizowac rynek i sie dostosowywac. Zabezpieczenia sa same w sobie zle ale to dlatego ze osoba kupujaca ebooka nie kupuje tekstu bo jest on warty 10000zl ale mozliwosc jego czytania. Jesli kupujemy tradycyjna ksiazke to kupujemy mozliwosc zarzadzania wedle wlasnego uzytku tylko 1 kopia tej ksiazki (kopia zapasowa to co innego)
w empiku jest drogo, jest przereklamowany. Co z tego, że jest duży wybór??? Idę do innej większej księgarni i ot. zniżka na jedno, na drugie, książki na promocji po 5 lub 10 zł.:) przykład "Gra o tron" z 20% zniżką w Galerii Krakowskiej:) żyć nie umierać:) warto dodać, że naprawdę większość ludzi woli książki papierowe! TYLKO ŻE ZARABIAMY ZA MAŁO ŻEBY SOBIE NA NIE POZWOLIĆ!


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.