to przykre jak niewielka jest swiadomosc spoleczna, tak niewielu rozumie jak wazne sa male i srednie firmy dla gospodarki, o wiele wazniejsze anizeli rzesze pracownikow na etacie zagranicznych firm...
zastanwiam sie dlaczego ludzi aktywnych w polsce sie gnoi, zazdrosc, zawisc?
Nikt cie nie gnoi. Wiekszosc rozumie twoja pozycje jednak nikt na sile nie bedzie walczyl w twojej obronie. Takie juz mamy spoleczenstwo. Bylem mlodszy, kielbie we lbie mialem i piracilem bo kieszonkowego nic nie dostawalem. Teraz rozpoczalem prace i umiem stwierdzic na co mi kasa najbardziej potrzebna. Jak czlowiek nie ma kasy to i tak nie kupi ksiazki. Jedyna roznica wtedy jak piracilem byla taka ze teraz bym byl biedniejszy o to doswiadczenie ktore zdobylem uzywajac piratow.
Sam sprzedaje swoje skrypty przez internet i w moim przypadku nie musze ich nawet zabezpieczac przed kopiowaniem bo czlowiek ktory je kupuje robi to zeby miec przewage nad konkurencja. Sam dba o to zeby skrypt nie wyplynal do sieci. Z prawami autorskimi jest troszke inaczej. Ksiazke sie kupuje dla przyjemnosci trzymania jej w rekach. Niektore bardzo dobre ksiazki sa tanie jak barszcz i czasem az rece mi sie zacieraja co kupic. Jednak kupienie takiej ksiazki to wydatek przykladowo 50zl (literatura IT) a przeczytanie to 4 dni z moim tempem. Pozniej 7 dni trzeba doliczyc na utrwalenie wiedzy w praktyce. Jakbym mial kupic 4 takie ksiazki to by mi zycia nie starczylo. Ciesze sie natomiast ze mlodzi zapalency maja tyle prostszy dostep do wiedzy niz ja kiedys :)
Pomijając kwestię czy piracenie książek spowoduje iż właściciele sklepów pójdą z torbami, zbudują sobie tratwy i zaczną parać się rybołówstwem aby rodziny utrzymać...
Drogi Właścicielu Sklepu, czy mogę u Ciebie kupić np "Zaginiony Symbol" w formacie txt (lub w jakimkolwiek który na txt mogę przetworzyć)?
Nie mogę?
Czyli co... ja potrzebuję formatu txt, Ty mi go nie sprzedasz bo takowym nie handlujesz... na jakiej więc podstawie śmiesz twierdzić, że ściągając wersję spiraconą z sieci obniżam Twoje dochody?
BTW. format txt to w moim przypadku nie kaprys ale smutna konieczność - czas cieszenia się papierowymi wydaniami książek minął wraz z postępującą wadą wzroku, teraz to już tylko syntezator albo (w najlepszym razie) audiobook... którego zresztą też w ofercie nie masz.
Nie należy winić tych (biednych ludzi) którzy piracą - nie robią pewno tego z bogactwa!!!
Książki są ZA DROGIE!! a Wydawcy książek i sprzedawcy chcą z nich zedrzeć ostatnią koszulę!
Biblioteki są zbyt ubogie w książki, książek jest za mało zarówno ilościowo jak gatunkowo, a to sprzyja do szukania alternatywnych dróg!
Często, przy zakupie książek przez internet (tych przecenionych do 14zł), koszty przesyłki są większe jak sama książka!
Nikt nie pochwala piractwa, to chyba jasne!!!, ale żeby cokolwiek mogło się w tym kierunku zmienić, książka musi być atrakcyjna cenowo dla polskiego biedaka i cokolwiek by człowiek nie robił (zamykał serwisy www itp.) nic tego nie zmieni, bo jeden zamknięty serwis w polsce wygeneruje 10 serwisów poza krajem, a czym wiecej powstaje takich serwisów tym mniejsze zyski mają pazerni wydawcy i sprzedawcy - jednym słowem wygląda to tak , że czym bardziej walczą tym miejsze maja korzyści z tej walki - a wystarczy zmniejszyć cenę książki do minimum i zarabiać na ilości sprzedanych książek, a nie cenie!
Z drugiej strony skoro koszty produkcji formy papierowej są duże to czemu nie robić e-boków, audio-boków za 5zł...10zł
Kolejne sierotki. Was produkują masowo czy jak ? W szkołach puszczali wam reklamy proszków do prania ?
@emool, to wydawca i sklepikarz pracowali na to by książkę wydać. ONI decydują jak ją wydają. Jak się nie podoba to trudno. Idź do salonu ferrari i wyjedź sobie ich autem. Jak już Cie policja złapie to się tłumacz że chciałeś wypożyczyć auto ale nie pozwalają więc sobie wyjechałeś bo Ci się należy.
Nie wiem czy Ty tak na poważnie czy na prawdę jesteś taki... wiesz co mam na myśli.
To że nie wydano publikacji w postaci audiobooka czy formatu txt to nie wina sklepikarza tylko wydawcy. Chcesz taką formę tej książki to napisz do wydawcy czy jest taka możliwość. Jak nie ma to po prostu żyj z tym. Albo sobie taką zrób. Wystarczy kupić książkę i zeskanować sobie OCR'em na własny użytek.
@miki, większość złodziei nie kradnie dlatego że są bogaci. Propozycja dla Ciebie skoro Twoje myślenie jest tak wspaniałe. Następnym razem jak Ci ktoś okradnie mieszkanie to zanim wezwiesz policje, zapytaj złodzieja czy jest bogaty. Jak nie to w takim razie niech weźmie Twoje rzeczy bo przecież mu się należą. Nie stać go na nie. Jesteś żałosny.
Książki nie są za drogie. Książki są tanie. Zaręczam Ci że jak by kosztowały 1/5 mniej to byś i tak mówił że są za drogie. Zastanów się najpierw ile pracy kosztuje napisanie, wydanie i sprzedanie książki, ile ludzi przy nich pracuje i jak sprzedaje się literatura w Polsce a potem mów że książki są drogie.
Biblioteki publiczne (te darmowe) nie mają fury pieniędzy na wszystko. Tak samo ludzie z bibliotek również kradną. Bo tacy są. Książki trzeba też odnawiać bo książek ludzie nie szanują. Ty myślisz że to wszystko za darmo ? I jeszcze mają Ci serwować co tylko chcesz ? Puknij się.
Jak byś odrobinę myślał to byś wpadł dawno na pomysł że jak kupujesz książki za 15zł (można prawda ?!) to można odczekać chwilkę i kupić ich 10. Wtedy może zapłacisz 150zł ale będziesz miał 10 książek a za przesyłkę zapłacisz RAZ. Reklamy proszków do prania robią swoje.
Na audiobooka ktoś musi pracować. Sorry ale tak jest. Inna sprawa jest gdy e-book kosztuje tyle co sama książka papierowa. No ale cóż, wtedy nie kupuję. Jak nie kupię to ktoś nie zarobi. Jak on nie zarobi a rynek będzie w potrzebie, pojawi się ktoś kto zrobi coś taniej. Albo sam to zrobię jak uznam że mogę odnieść sukces.
ALE NA PEWNO NIE JEST TO POWÓD BY KRAŚĆ
Jesteście żałośni.
@samson
Po pierwsze - to sklepikarz nie pracował na to aby książkę wydać i nie on decyduje jak ją wydać tylko wydawca. I gdyby to wydawca (a nie właściciel sklepu) wypowiadał się o tym jakie to on niewiarygodne straty poniósł to z nim bym dyskutował.
A sklepikarz nie ma nic do gadania - jeśli nie handluje towarem którego potrzebuję to nie jego sprawa.
Piszesz o OCR-owaniu... a przepraszam, jeśli idziesz do sklepu żeby kupić kapcie, a w sklepie kapci nie ma (bo szewcowi się kapci nie opłaca robić), to czy kupujesz półbuty i pracowicie je zmiękczasz (np. za pomocą przeżuwania) aby z nich kapcie zrobić?
Natomiast co do wydawania książek w formatach zdatnych nie tylko do wzrokowego czytania już dość dużo napisano. I przypomnę tylko jedno:
Publikacja w formie tekstowej (do dalszej obróbki, np. do wpuszczenia w syntezator czy jakiś specjalistyczny, silnie powiększający czytnik) jest dużo mniej kosztowna niż w postaci papierowej. Choćby z tego powodu, że w pewnym momencie swego istnienia książka jest właśnie w postaci elektronicznej i wystarczy z niej jakiś rtf czy inny epub zrobić. Tyle że każdemu (wydawcy) wydaje się, że po pierwsze jedynym (a w każdym razie najlepszym) sposobem na stworzenie wersji elektronicznej jest wydrukowanie czegoś na papierze a potem zeskanowanie, a po drugie wydanie książki w tej postaci zaowocuje natychmiastowym spadkiem dochodów o co najmniej 200% i koniecznością budowy tratwy z uwagi na to że ktoś zaraz natychmiast umieści książkę na chomiku, rapidzie i pięciu innych serwerach w Kazachstanie, a potencjalni czytelnicy wydawcę oleją i rzucą się natychmiast na pirata.
Tymczasem guzik prawda. Większość tych którzy naprawdę potrzebują tego typu formatów kupiłaby sobie książkę nawet za cenę równą cenie wydania papierowego (chociaż IMHO cena powinna być dużo niższa) - choćby dlatego, że odpada konieczność szukania po sieci interesującej pozycji, a i jakość znalezionych jest - oględnie mówiąc - raczej niska. I jeśli mam poświęcić jakiś tam czas na korektę błędów skanowania - to wybacz, mój czas jest cenny, i wolałbym zapłacić za książkę owych błędów pozbawioną.
Ale cóż - jeśli ktoś (wydawca) nie chce zarobić to ja mu w owym niechceniu oraz niezarabianiu przeszkadzać nie będę. Mam nadzieję że w końcu do tego dojrzeje...
"Idź do salonu ferrari i wyjedź sobie ich autem. Jak już Cie policja złapie to się tłumacz że chciałeś wypożyczyć auto ale nie pozwalają więc sobie wyjechałeś bo Ci się należy."
Ok, ale chyba źle stosujesz porównania - w przypadku tego porównania z Ferrari pominąłeś dość istotny szczegół - pierwotne Ferrari wciąż zostaje w sklepie, Ty masz drugie. Więc jak się ma Twoje porównanie do tego?
"Wtedy może zapłacisz 150zł ale będziesz miał 10 książek a za przesyłkę zapłacisz RAZ. Reklamy proszków do prania robią swoje."
No tak, tak... Tylko co w przypadku, gdy potrzebujesz jakiejś książki do nauki na TERAZ?
"Na audiobooka ktoś musi pracować. "
Chyba prościej wykupić raz licencję na syntezator mowy i zrenderować treść do audiobooka niż wymyślać nieistniejące problemy...?
"Tymczasem guzik prawda. Większość tych którzy naprawdę potrzebują tego typu formatów kupiłaby sobie książkę nawet za cenę równą cenie wydania papierowego"
Zwłaszcza, jeśli chodzi o np. Smarphone'y. Dość często mi się zdarza czytać z palmtopa i wersja tekstowa jest idealna.
"Czemu winią Chomika a nie użytkowników?"
Czemu kiedy nieletni kupują alkohol w sklepie to obrywa właściciel lokalu a nie nieletni ? Pomyśl.
@asdasd, jak już komuś wyrzucasz pomijanie faktów to zapominasz o jednym. To producent Ferrari decyduje co jak i gdzie z ich samochodem. Niezależnie czy nim wyjedziesz czy zrobisz sobie jego kopię. Jak zrobisz replikę Ferrari z ich znaczkiem i w ogóle - również dostaniesz po łapach. Tak samo z książkami. Czy kradniesz ją ze sklepu czy robisz kopię - robisz to samo - łamiesz zasady na których są wydawane. Nie podoba się ? Poszukaj sobie innej. Nadal nie widzę powodu dla którego miał byś łamać licencję a co za tym idzie - prawo.
"No tak, tak... Tylko co w przypadku, gdy potrzebujesz jakiejś książki do nauki na TERAZ?"
To masz problem. Płać. Myślisz że jak przejdziesz się do sklepu to nie stracisz kilka zł na paliwo czy na bilet ? Może pójdziesz spacerkiem ? Buty Ci się zużyją. Więc albo mieszkasz na przeciw księgarni albo tak czy siak poniesiesz koszta. Nie widzę dlaczego ma to być wymówka.
"Chyba prościej wykupić raz licencję na syntezator mowy i zrenderować treść do audiobooka"
Lepiej uciąć sobie nogi i założyć drewniane. Łatwiej się je czyści. Nie zniszczysz ich tak łatwo, nie starzeją się, nie bolą, nie drętwieją, nie łapie Cie skurcz... tylko jakoś chodzi się z nimi niewygodnie. Wy na prawdę oglądacie w szkołach reklamy proszków do prania.
Syntezator to można sobie wsadzić. Weź sobie takiego Wiedźmina Sapkowskiego puść przez syntezator a potem weź posłuchaj tego czytanego przez Rocha Siemianowskiego. Niebo a ziemia.
@emool, on też pracował. Po pierwsze tym że otworzył Ci księgarnie, zakupił książki, wystawił je i stoi za ladą by je sprzedać. Jeden z trybików w całej machinie wydawniczej. Poza tym jego straty to straty wydawcy bo to wydawca i autor dostają pieniądze właśnie od tego sklepikarza. Jaki proszek do prania pokazali Ci ostatnio w szkole ?
"przepraszam, jeśli idziesz do sklepu żeby kupić kapcie, a w sklepie kapci nie ma (bo szewcowi się kapci nie opłaca robić), to czy kupujesz półbuty i pracowicie je zmiękczasz (np. za pomocą przeżuwania) aby z nich kapcie zrobić?"
Szukam kogoś innego kto robi kapcie. Jak jest zapotrzebowanie na kapcie to uwierz mi - ktoś je na pewno robi. Proste prawda ? Na wykładach o Vizirze pewnie tego nie było.
Twoje argumenty są tyle warte co nic. To co robi wydawca to jego sprawa. Nie kupuj to poszuka innych środków zarobku. Ale nie bało, zaraz sobie wydawcy książek powołają własnego ZAIKSA. Wiesz jak to się skończy ? Ty udostępnisz książkę za 40zł. Ktoś ją pobierze 4000 razy. 40x4000 = 160.000zł. Plus jeszcze jakieś dodatkowe koszty i kary i zapłacisz 200.000zł. Będziesz na to pracował dość długo żeby ten dług oddać, zniszczysz sobie życie itp. Ale za to zapłacisz za te 4000 ludzi takich jak Ty.
Kiedy czytam te Wasze bzdury to zaczynam rozumieć czym tak na prawdę jest ZAIKS, RIAA, MAFIAA i inne pijawki przemysłu muzycznego. Oni po prostu z jednego osła zdzierają tyle co z 10.000 osłów i tyle. I tak długo jak będą osły - trzeba z osłów zdzierać.
@samson: pierniczysz bez sensu.
Próbujesz oskarżać nas o działanie na szkodę wydawcy (niechęć płacenia, udostępnianie książek, znęcanie się nad dziećmi biednego sklepikarza i oglądanie reklam Najlepszego Proszku Do Prania zamiast wpatrywania się w fotografię Jego Wysokości Wydawcy).
Tymczasem po pierwsze: chcemy zapłacić. I wydawcy. I sklepikarzowi. Tylko oni nie chcą od nas pieniędzy...
Więc jeśli wydawca ze sklepikarzem mają mnie (i nie tylko mnie, bo całą rzeszę ludzi niedowidzących czy niewidomych) w - za przeproszeniem - rzyci, to ja mam go razem z jego wydawnictwem i sklepem w dokładnie tym samym miejscu.
Po drugie: czy ktoś z nas wspominał że udostępniamy książki po chomikach i innych rapidach? Nie wspominaliśmy, prawda? Więc stul dziób i siedź cicho, bo wydaje mi się, że jeśli prostego posta na DI przeczytać ze zrozumieniem nie potrafisz, to książka jest dla Ciebie pojęciem takim więcej abstrakcyjnym.
Tak przy okazji - porównanie chomika do sklepu monopolowego nie ma najmniejszego sensu. Ale pewnie Ci się (w przeciwieństwie do książki) z czymś przyjemnym kojarzy, więc spuśćmy na to zasłonę milczenia :)
1) ksiazki kosztuja tak jak pisalem od 10-35zl, to jest tanio a sa profesjonalne, tematyka instrumenty muzyczne, prosze czytac komentarze
2) jestem rowniez wydawca, nie tylko sprzedawca, po prostu obok swoich tytulow mam rowniez kilka innych wydawnictw, malych, duzych, roznych dla bogatszej oferty
3) koszt produkcji ksiazki z profesjonalnym muzykiem jest przytlaczajacy w porownaniu z wydaniem papierowym lub tloczeniem dvd, to jest ulamek ceny
4) jelsi sprzedam 1000 ebookow za 5zl to mam 5000zl, jelsi sprzedam 1000 ksiazek za 10zl to mam 10tys zl. w pierwszym przypadku zysk nie pokrywa wydatkow wiec sie nie oplaca dlatego ceny ebookow sa tylko troche mniejsze, rozumiesz juz? to matematyka ale chetnie przyjme cie do wydawania ksiazki, ty zainwestujesz i bedzie czekal na wyniki i przychody, a ja bede zgarnial prowizje od sprzedazy, nic smiesznego... powazny wartosciowy ebook nie moze kosztowac 50% mniej, no chyba ze o sukcesie zawodowym ze zlotychmysli albo o wrozbach i magii ale nie tematyczna ksiazka dla muzykow
5) mozesz robic OCR, na to zezwala prawo lub skanowac dla siebie a nawet znajomych, twoja ksiazka, nie mozesz tego jednak publikowac w internecie, o tym tez mowi prawo
6) w moim przypadku 5 osob publikuje piracki pdf, a kolejne 100 zachomikuje... nawet jak tylko 10 osob kupi ksiazke a reszta oleje to juz jest strata, nie placiles, nie masz prawa ogladac, to nie jest fair w stosunku dotych co zaplacili wiec nalezy to scigac chocbyz tego powodu
7) ebook musi zabepzieczac i prawa kupujacego i sprzedawcy, jak podnioslem temat DRM lub umieszczania danych osobowych w ebooku to tez sie nie podobalo.. moim zdaniem to proba wyjsca naprzeciw, poza tym ponowanie, chcesz wersje elektrocnzina, kup ksiazke i zeskanuj...
nie wiem jakie argumenty majaludzie ktorzy publikuja i pliki ISO naszych plyt DVD z kursami...
8) trzeba zrozumiec ze aby cos wydac lub nawet sprzedawac trzeba najpierw zainwestowac, dla tych ktorzy nie maja swojego biznesu bedzie to ciezko zrozumiec
"ebook musi zabepzieczac i prawa kupujacego i sprzedawcy, jak podnioslem temat DRM lub umieszczania danych osobowych w ebooku to tez sie nie podobalo.. "
To tak samo, jakbym kupił samochód z kontrolką na masce "NIE WOLNO GRZEBAĆ" albo z etykietką, kto kupił. Dziękuję bardzo...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.