Wydrukować, trzymać, w razie kontroli powiedzieć, że przyszła pocztą.
Oczywiście takie porąbane prawo nie jest efektem przypadku. To zamierzone działanie. Każdy obywatel ma dzięki temu coś na sumieniu i każdego można uciszyć. Wiele się nie zmieniło, tylko nazwy. Kiedyś SB dziś UKS a za sznurkami te same osoby.
Do wirus- wg. idiotycznych interpretacji US i IS to czy coś jest dokumentem czy nie zależy od tego kto nadusił guzik "wydrukuj" (bo faktura wydrukowana przeze mnie z pliku na drukarce klienta jest fakturą, natomiast jeżeli on nacisnał klawisz to już nie jest faktura). Nie mniej nie ma tutaj znaczenia czy chodzi o firmę, czy osobę. Należy po prostu założyć, że się odebrało fakturę osobiście i już
Elektronicznie można przesyłać tylko faktury elektroniczne (podpisane). To jest ogólna zasada.
Czy oby państwo ze skarbówki wzajemnie się nie wykluczają. Ja jako przedsiębiorca mogę wystawić fakturę na której nie ma pieczęci firmowej ani mojego podpisu (prawo UE), mogę taką fakturę wysłać klientowi e-mailem, on tą fakturę może wydrukować i posłużyć się nią np. podczas odliczać VAT i jest wszystką w porządku. Ale ten sam urząd kwestionuje taką fakturę przy okazji internetu. Gdzie tu sens i logika.
Tak samo jest z podatkiem od zwrotu za wymianę np. okien w mieszkaniu. Jeśli masz mieszkanie własnościowe i wymienisz okna to jeśli dostaniesz częściowy zwrot kosztów to jest to Twój dochód, przy mieszkaniu spółdzielczym już nie. Czyli kolejny raz opodatkowane pieniądze. Sądy twierdzą że to niezgodne z prawem ale skarbówki co innego. Chory i dziki kraj. Dlatego traktuj urzędasa jak wroga, najpierw go zabij a zastanawiaj się potem. Inaczej zjedzą cię żywcem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.