Szkoda, że żeby zapłacić podatek nie trzeba udowodnić, że się daną kwotę pieniędzy naprawdę zarobiło i faktycznie otrzymało od klienta (a nie np. oczekuje się dalej na przelew).
Co za paranoja. A pomyśleć, że po upadku komuny, nowy, solidarnościowy rząd obiecywał maksymalne ułatwienia dla przedsiębiorców, jeden podatek w miejsce kilkunastu itd. itd. bla bla bla...
Jak zwykle, chce się wysiadywać za biurkami za nasze pieniądze - jak najbardziej, ale najlepiej byłoby, gdybyśmy wcale niczego nie odliczali (zauważcie - zapłacenie podatku to zawsze obowiązek - wliczenie wydatków w koszty - prawo, a nie obowiązek itd.).
I dlaczego się potem tak dziwią, że zdolni Polacy opuszczają Polskę przy byle okazji?
Jest dokładnie tak jak napisałeś. Co więcej z własnego podwórka dopiszę tyle - jestem małym operatorem sieci, mam kilkuset klientów, którzy prawie zawsze zalegają z płatnościami. Obowiązek podatkowy to u mnie średnio kilka tysięcy 22VAT miesięcznie - spóźniam się, bo żyję tylko z pieniędzy za abonament od moich klientów, co miesiąc ponoszę koszty przygotowania, wydruku, spakowania, wysłania faktur do klientów, a później odprowadzenia VAT-u. W zeszłym roku zostałem wezwany do skarbówki i obłożono mnie karą kilkuset złotych za uporczywe niewpłacanie podatku w terminie. kilka miesięcy później powtórka, po trzecim razie sprawa poszła do sądu - dołożyli mi 5tys. kary, plus koszty sądowe, odsetki, windykacja, zajęcie konta itp.. razem około 7tys. zł. Uzasadnienie w mniej więcej takim brzmieniu - pan x, nie może przenosić swojej nieudolności w prowadzeniu własnej firmy, na skarb państwa. NIKOGO nie interesuje, że ten skarb państwa otrzymuje ode mnie w normalnym trybie kilkadziesiąt tysięcy złotych tytułem VAT, kolejne tyle tytułem PiT, ZUS-y pracownicze i podatki pracowników, to kolejne PiT, akcyza za paliwo (rocznie auta mojej firmy przejeżdżają około 300tys. km) to znowu jakieś kilkadziesiąt tysięcy. Inaczej mówiąc - sponsoruję skarb państwa kwotą rzędu 100tys. zł rocznie, daję pracę bezpośrednio pięciu ludziom, pośrednio kolejnym kilku i za to jestem karany - bo nieudolnie prowadzę firmę. W tym roku zwolnię wszystkich pracowników, sprzedam cztery samochody i pojadę do 30% - 50% klientów bezpośrednio - pobierając z góry pieniądze za pół roku, rok (bez faktury, za to z 20% zniżką). Państwo nie dostanie ode mnie z tego tytułu kilkunastu tysięcy podatku, pracownicy będą na zasiłkach, a dorobią na czarno. Pieniądze nie biorą się znikąd - podobnie szara strefa. Skoro za legalność się karze uczciwego człowieka, to lepiej kraść póki nie złapią. Proste? Dla mnie już tak. Ostatecznie z moją wiedzą na temat sieci, Internetu, protokołów, komputerów pracę znajdę wszędzie, niekoniecznie w Polsce, jedynie wiek utrudnia mi podjęcie decyzji by rzucić to w cholerę sprzedać, mieszkanie, dom, samochód, zlikwidować firmę i wyjechać. Ale nie mam jeszcze 40 więc może się okazać, że to jednak jest jakaś alternatywa, spokój ducha może być tego wart.
Tak samo jest z podatkiem od zwrotu za wymianę np. okien w mieszkaniu. Jeśli masz mieszkanie własnościowe i wymienisz okna to jeśli dostaniesz częściowy zwrot kosztów to jest to Twój dochód, przy mieszkaniu spółdzielczym już nie. Czyli kolejny raz opodatkowane pieniądze. Sądy twierdzą że to niezgodne z prawem ale skarbówki co innego. Chory i dziki kraj. Dlatego traktuj urzędasa jak wroga, najpierw go zabij a zastanawiaj się potem. Inaczej zjedzą cię żywcem.
Czy oby państwo ze skarbówki wzajemnie się nie wykluczają. Ja jako przedsiębiorca mogę wystawić fakturę na której nie ma pieczęci firmowej ani mojego podpisu (prawo UE), mogę taką fakturę wysłać klientowi e-mailem, on tą fakturę może wydrukować i posłużyć się nią np. podczas odliczać VAT i jest wszystką w porządku. Ale ten sam urząd kwestionuje taką fakturę przy okazji internetu. Gdzie tu sens i logika.
Elektronicznie można przesyłać tylko faktury elektroniczne (podpisane). To jest ogólna zasada.
Do wirus- wg. idiotycznych interpretacji US i IS to czy coś jest dokumentem czy nie zależy od tego kto nadusił guzik "wydrukuj" (bo faktura wydrukowana przeze mnie z pliku na drukarce klienta jest fakturą, natomiast jeżeli on nacisnał klawisz to już nie jest faktura). Nie mniej nie ma tutaj znaczenia czy chodzi o firmę, czy osobę. Należy po prostu założyć, że się odebrało fakturę osobiście i już
Wydrukować, trzymać, w razie kontroli powiedzieć, że przyszła pocztą.
Oczywiście takie porąbane prawo nie jest efektem przypadku. To zamierzone działanie. Każdy obywatel ma dzięki temu coś na sumieniu i każdego można uciszyć. Wiele się nie zmieniło, tylko nazwy. Kiedyś SB dziś UKS a za sznurkami te same osoby.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.