Imponuje mi sposób rozumowania, że jak ktoś mógł zarobić, a nie zarobił to stracił...
Co za wspaniała możliwość zarobku... Tworzymy np sklep, w którym jest 2 razy drożej niż w innych po czym wytaczamy reszcie na rynku proces o stosowanie za niskich cen narażających nas na straty.
Mi z kolei imponuje jak ktoś tego nie rozumie %-) Jeżeli pobrano film na dvd 100 razy, to pewnie straci się sumę 100*(cena dvd)... Problemem jest w jaki sposób to mierzyć... Może inaczej: mam pole ogórków, rośnie tam ich 1000. Przyszło paru kolesi i wzięli sobie 200 sztuk (na kiszone). Sprzedałem pozostałe 800 ogórków za 800 zeta. Gdybym miał 200 więcej ogórków, to czy bym miał o 200 zeta więcej, czy też nie? To znaczy, czy mam rozumieć, że jak ktoś weźmie mi te 200 ogórków, to nie stracę 200 zeta na sprzedaży? Bo ja myślę, że stracę...
Poza tym gdzie mieszkasz? Przyda mi się nowy telewizor, albo komp. Przecież jak Ci wezmę, to nie stracisz, ani nie zyskasz, tylko dalej będziesz płacił raty :P Co najwyżej na ligę mistrzów skoczysz do sąsiada...

a to jest ciekawe. chętnie bym zobaczył takie zestawienie.

No dobra a jak statystyki z walką z PRAWDZIWĄ przestępczością internetową? Twórcami wirusów,hakerów, fałszowanych stron w celu wyłudzenia danych? Jak statystyki zwalczania tych przestępstw może pochwalić się policja?
Totalne iście na łatwizne, łatwiej jest stać na drodze z suszarką i ścigać kierowców, tak jak i wejść do domu kogoś kto udostępnił 3 mp3, niż zająć się prawdziwymi przestępstwami które bezpośrednio dotykają obywateli...
Internet staje się coraz bardziej niebezpieczny, cyberprzestępcy czują to i z tego względu z roku na rok jest coraz więcej wirusów, stron phishingowych itd, a policje wszelkich krajów nic sobie z tego nie robią, zauważcie że nawet wielkie przepisy antypirackie słowem nie wspominają o tym procederze, tak więc sobie hula wniebogłosy...
Wiem, że policja ostatnio wydurniła się propagandowo nagłaśniając "wielkie sukcesy" w postaci np. nalotów na prywatne domy internautów (choć dlaczego to robią - pewnie temat do długiej dyskusji), ale w TYM artykule chyba mowa o takich naprawdę PRAWDZIWYCH piratach :)
@Adamo
Mieszkam we wiosce w której żyje 100 osób. Sprzedaję tam buty, każdy mieszkaniec wioski kupuje buty u mnie. W magazynie miałem 200 par butów. Przyszło paru kolesi i ukradło mi 100 par. Pozostałe sprzedałem po 100 PLN para.
Zgodnie z twoją "logiką" jestem stratny 10 000 PLN - bo przecież kupiliby te buty (chociaż ich nie potrzebują).
Porównanie jest nie trafione. Pełną analogią było by jakby Twoi sąsiedzi skopiowali Twoje ogórki (czyli wyhodowali takie same), a potem rozdawali je za darmo. Czy wtedy oskarżyłbyś ich o kradzież?

Wytwórnie muzyczne są niepotrzebne. Niestety my, zwykli obywatele nie możemy szczuć ich policją. Możemy za to łatwo przyczynić się do upadku tych wytwórni. Nic od nich nie kupować, pod żadnym pozorem. Muzykę można ściągać z sieci, a muzycy zarabiają na koncertach. Dodatkowo można płacić artystom datki, o ile wskażą jak. Pozdrawiam.
Adamoo76:
współczuję Ci tak prymitywnego, nielogicznego toku myślenia. Za to Sorcerer i OkropNick jak zwykle mają rację :D. Dobrze prawicie chłopaki.
A ja Adamoo76 wyjaśnię to jeszcze krócej, że się myli.
Czy widzisz chłopie złoty różnicę pomiędzy działaniem takich kombinacji klawiszy komputera PC jak - CTRL+C oraz CTRL+X?
Twój idiotyczny przykład z ogórkami jest jak CTRL+X. A cały system wymiany danych w internecie (pomijając złośliwe, hackerskie kasowanie danych) jest jak CTRL+C (i CTRL+V) :-)
Muzyki nie kupuję, także nie ściągam, jeśli juz potrzebuję posłuchać, to słucham radia albo idę na koncert.
Gdyby nie rozpowszechnianie w Internecie, większość wytwórni czy artystów nigdy by nic nie sprzedało, nikt by o nich słyszał i nikt by nie chodził na koncerty. Oczywiście poza prawdziwymi fanami, którzy jakimś cudem mieli możliwość zapoznania się z danym wykonawcą...
To samo dotyczy filmów, książek oraz programów komp.
Wielu ściąga tylko po to, by sprawdzić czy warto to kupić. Oczywiście istnieją odstępstwa od tego, ale to nie powód by producenci nie dostosowali się do realiów współczesnego świata.
Kamilf:
A ja nie oddycham DARMOWYM powietrzem, które nas otacza - nie potrzebuję oddychać, a jeśli już potrzebuję pooddychać to idę do specjalnego dystrybutora ulicznego i płacę 9,99 zł za litr zwykłego powietrza, które mogę powdychać :-). Bo po co za darmo odychać, skoro można iść i komuś za to samo zapłacić ha ha ha.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.