Komentarze:

  • de0
    m
    Użytkownik DI de0 (1069)
    [w odpowiedzi dla: ~wolianonimowy]

    dziwne żeby nie mogli mieć wpływu :) swoją drogą sprzedawanie pojedyńczych utworów z takich płyt jak the wall czy choćby inny przykład: marillion - misplaced childhood to jak wyrywanie kół od rolsa.

    co do sprzedaży całych płyt... żadna nowość bo takie rzeczy poza sklepami robi się juz od dawna: flac+cue (albo mp3+cue) i rób z tym co chcesz. apple chcąc coś z tego mieć musiało się dostosować. emi -chcąc nie chcąc - też będzie musiało. dziwi jedynie fakt, iż wytwórniom (wielkim wytwórniom) tak opornie to wszystko przychodzi. w zasadzie, to bez kopniaka nic nie robią.

    15-03-2010, 09:26

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~wolianonimowy

    Jeżeli apple nie jest w stanie sprzedawać tylko całych albumów to wystarczy z albumu zrobić jedną piosenkę? Artysta powinien móc decydować w jakiej formie chce rozpowszechniać muzykę. Co prawda DRM to szczyt głupoty ale nie nam to roztrząsać, najwyżej niektórzy będą to obchodzić ściągając "piraty", bo spójrzmy prawdzie w oczy - to jest jedynie przeszkadzajka, żadne z tego zabezpieczenie..

    15-03-2010, 09:01

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany

    Niektórzy artyści tworzą piosenki pojedynczo i płyta jest zbiorem różnych kawałków, a niektórzy jako zamkniętą całość o ściśle dobranej kolejności utworów. Skoro EMI podpisała z nimi umowę na sprzedaż w takiej, a nie innej formie to powinna się z niej wywiązywać i uszanować wolę muzyków. Pamiętam doskonale jak się irytowałem gdy jeszcze wydawano muzykę na kasetach i wydawca zmieniał kolejność utworów dzieląc je na dwie porcje o mniej więcej równej długości z kolei po to, żeby zaoszczędzić na taśmie...
    I nie ma co tu mówić o niedostosowaniu muzyków do rzeczywistości - dobrze, że niektórzy pozostali sobą i nie poszli w totalną komercję...

    13-03-2010, 14:12

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~rhino

    Być może sprawa jest bardziej skomplikowana niż rozumiem, ale...

    Mam wrażenie, że nastąpiło pomieszanie z poplątaniem. Jeśli Pink Floyd nie chce sprzedaży swojej muzyki jako pojedyncze utwory - ich prawo, ich sprawa i ich problem. Może to wynika ze względów artystycznych i estetycznych, może z czegoś innego... (pieniądze) - to nie mój problem. Jeśli Apple nie jest w stanie sprzedawać muzyki jako całe albumy - ich DRM, ich problem. Złośliwie mówiąc, pazerność i niedostosowanie się do rzeczywistości zarówno koncernów medialnych jak i artystów - to już chyba naprawdę robi się wielki problem.

    12-03-2010, 23:40

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~phihp

    "Do walczenia o swoje" - czemu nie "do walki o swoje"?

    12-03-2010, 17:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy