Karta za 1000 zł na ogół jest warta swojej ceny, nie ma setek usterek, nie trzeba do niej pobierać 2 GB dodatkowego oprogramowania żeby dała się porządnie używać i nie jest tak, że w USA kosztuje 200 zł...
bo karta to towar !!!!!!!!!!!! a systemu nie ma to jest czego tak na prawdę nie ma a to o jest to 0000110 101001 000010 1110 11000 01
Jaka sprzedaż?? Czy oni ociepieli?
System operacyjny się pobiera z internetu za darmo albo kopiuje od kolegi wraz z karteczką z napisanym dłuuugim kodem, a nie kupuje!! :-D.
Najlepszy obecnie i jeszcze wiele lat będzie Windows XP - oczywiście tylko kopiowany i WYŁĄCZNIE Z WYŁĄCZONYMI AKTUALIZACJAMI! Nie wiem co za debil wymyślił jakiekolwiek aktualizacje do systemu, który zawsze jest stabilny i wystarczający w każdej sytuacji.
Głos wyżej, to jedne z powodów, dla których WinXP ma w PL ponad 70% rynku i długo będzie miał >50%.
Powiem tak - za MS nie przepadam, uważam że za rządów Ballmera jest tam coraz gorzej z podejściem do użytkownika, ale jednego MS nie zaprzeczam - marketng opanowali niemal do perfekcji, są zaraz za Apple z ich fanatycznymi userami, którzy kupią wszystko co Jobs każe.
MS uczy się na błędach i odrobił lekcję z Visty - poczekano, aż rynek dorósł do tych niebotycznych wymagań (nowe komputery mają standardowo 4 GB RAM i zazwyczaj już CPU 4-rdzeniowy), przy okazji ukręcono łeb WinXP za pomocą braku obsługi DX10/11 oraz poprawnej akceleracji VideoHD (do 1080p bez DXVA nawet CPU 4-rdzeniowy potrafi przyciąć) czy złej obsłudze GPGPU. Przy okazji poprawiono największe błędy Visty (poprawione zresztą i w Viscie SP2), a od kiedy pamiętam systemy MS lepiej wypadały z końcówką x.1, a używałem ich od MS Windows 3.0. Do tego dodano intensywny marketing oraz trochę lukru i gotowe. Do wymiany systemu MS na komendę z Redmond zawsze podchodziłem z rezerwą (późno przesiadłem się z DOS/Win 3.1 na Win95OSR2, potem na 98SE, tak samo z przesiadką z Win2000 SP4 na WinXP dopiero po wypuszczeniu SP2 do tego ostatniego. Vistę pominąłem całkowicie. A Win7 HP Upgrade kupiłem już w grudniu - dzięki używaniu od lutego ubiegłego roku wersji beta, a potem RC. Najpierw miałem równolegle zainstalowane WinXP i Win7 Ultimate RC, ale z czasem doszedłem do stanu, że WinXP nie używam - jeśli przez 4 miesiące po zmianie sprzętu nie zainstalowałem nie wstającego WinXP (nie przeżył tego - robi BSOD na starcie) to znaczy, że jest mi już niepotrzebny. A Win7 z obsługą nowego sprzętu radzi sobie dobrze - bez problemu działa GPGPU (dużo liczę projektów rozproszonych na ATI Stream w tle - na CPU szkoda prądu), HD 1080p na prawie już dwuletnim Radeonie 4850 działa idealnie, tak samo gry DX 10/10.1 w natywnej 1680x1050.
Jeśli ktoś ma w miarę współczesny sprzęt typu C2D/Q, PhenomII/AthlonII + 4GB DDR3/2 i grafikę DX 10/11 to od Win7 praktycznie na polu MS Win nie ma ucieczki - inaczej nie wykorzystuje się sprzętu (celowe ze strony MS). A WinXP to głównie stary sprzęt, w tym firmowy, piraci itp.
Co do porównania grafika za 1000 zł vs system za 500-600. To nie jest do końca OK porównanie. Po pierwsze koszty wytworzenia kart z górnej półki są jednak spore, cenę dóbr niematerialnych na rynkach można kształtować niemal dowolnie dopasowując ją do zasobności tego rynku. Pod warunkiem że to nie jest MS i PL z cenami wyższymi niż w USA i UK (nie było praktycznie w PL przedsprzedaży i 3-paków domowych Win7). No i jak kogoś nie za bardzo stać na nową, to może poczekać i po roku czy więcej odkupić używaną kartę graficzną za 1/3-1/4 pierwotnej ceny. Z oprogramowaniem jest inaczej - producenci stają na głowie by do tego nie dopuścić i uniemożliwić jego odsprzedawania. Do tego nawet nowe karty graficzne z czasem schodzą z ceny, MS trzyma cenę pierwotną na swoje OSy do wycofania ich z rynku. I niska ona nie jest, zwłaszcza za BOXy (trzeba pamiętać o awanturze z oemami przy premierze Win7). Po tym jak stwierdziłem, że nie potrzbuję już WinXP skorzystałem z okazji i kupiłem tuż przed świętami Win7 HP Upgrade 32/64bit BOX za 199 zł w Vobisie (promocja trwała tylko parę dni), ale trzeba pamiętać że do tego należało doliczyć co najmniej ~330 zł na licencję na wcześniej kupiony OS z którego robiło się upgrade, a to już wychodzi 550-600 zł min. IMHO gdyby w PL dłużej sprzedawano Win7 za te 199 zł wyniku legalnej sprzedaży BOXów (a nie OEMów dołączonych do laptopów czy gotowych zestawów desktopowych_ byłyby o wiele lepsze - widać to choćby po bardzo dobrej sprzedaży w PL trójpaków MS Office 2007 H&S za sugerowane 199 zł (w MM w wakacje były po 149 zł, mnie udało się wyrwać na wyprzedaży 50% off za 125 zł przy likwidacji Kolportera)
I to są ceny dostosowane do PL realiów IMHO.
@internauta
To teraz z licencjami OEM robi się takie numery? Pobiera się "karteczki legalizujące"? ;)
Miałem już odłożoną kasę na W7HP OEM, ale jak dowiedziałem się o zawirowaniach wokół tej licencji (OEM) to podziękowałem.
Do tego, gdy czytam takie mądre wypowiedzi:
http://www.pcworld.pl/news/356564/Komputer.zostal.zainfekowany.Powinien.trafic.do.kwarantanny.html
to mnie szlag trafia.
Jakoś ciągnę jeszcze na Win7RC (tylko te resety), ale coraz poważniej rozważam Ubuntu lub openSUSE z WinXP na VirtualBoxie.
Mieliby ze mnie zadowolonego klienta, ale nie palę się do wydawania 700-800zł na wersję BOX. A jeśli już to sprowadzę sobie wersję Ultimate z Anglii, bo tyle tam zapłacę razem z transportem do Polski. Żałosne.
www.emule-project.net
To jedno z najlepszych źródeł zdobycia systemu czy wielu innych, pięknych rzeczy tego świata. Instalujesz i doisz za darmo. Nie kumam jak można płacić za coś takiego jak program, po prostu żałosne. Od wielu lat kopiowanie było postrzegane jako normalna, popularna wymiana informacji między ludzikami, aż nagle w pierwszej dekadzie XXI wieku ktoś głupi wymyślił, że to jest "kradzież" i teraz nagle wszyscy się tacy legalni zrobili i piszą jak to kupują wyłącznie w sklepie. Żałosne do potęgi żałosnej. A ja doję wszystko, na co mam ochotę, w sklepie to kupuję wyłącznie sprzęt, bo jego nie da się skopiować :D
Takie myki robią chyba wszyscy teraz - na wszelki wypadek. Pomnadto warto mieć zawsze pod ręką nalepkę COA na wypadek wizyty w domu.
BOXy są dla użytkownika prywatnego w Polsce za drogie.

Ja płacę co roku 200$ na Free Software Foundation, nie dlatego że muszę. Płacę bo lubię wspierać słuszną ideę, bo stać mnie (zarabiam na Wolnym Oprogramowaniu wystarczająco dużo) i dlatego że nie znoszę Microsoftu za ich praktyki. Wolę zapłacić nawet 1000 zł rocznie na FSF, niż 50 zł Microsoftowi za dzierżawę niedorobionego produktu. Pozdrawiam.
@Kierchu
Ty se rżnij innych jak ci tak pasuje. Ale ja bym chciał, żeby mi za moje programy płacili. Jak ci się nie podoba cena to zjeżdżaj i korzystaj z programów konkurencji lub open-source, freeware, czy czego tam chcesz.
A że nie kumasz płacenia za program... Powiedziałbym Ci czego to wina, ale mógłbyś się obrazić.
W sumie smutne - ludzie tacy jak "Kierchu" udowadniają, że ubeckie metody "nalotów" na użytkowników domowych w PL są jednak potrzebne. Takiej postawy nic poza brutalną siłą nie zmieni - nieważne czy oprogramowanie kosztuje 5, 500 czy 5.000 zł - to jest postawa "tylko frajerzy kupują, cwaniacy kradną". A że ucierpi przy tym mnóstwo dzieciarni mającej "na sumieniu" jedną czy 2 gierki, parę filmów itp. obok całej reszty kupionej zgodnie z prawem - podziękować trzeba ludziom o mentalności "Kierchu" :(
k man i Kpt Żbik:
podstawowe pytanie:
CZY TU DO CHOLERY KOMENTARZE PISZĄ WYŁĄCZNIE INFORMATYCY ORAZ PROGRAMIŚCI??
Każdy stęska, że nie zarobi na programowaniu. To trudno! Programuj dla pasji (bo wszystko i tak ktoś może skopiować), a zarabiaj na czym innym, np. tworzeniu dla KONKRETNEJ, JEDNEJ firmy oprogramowania albo na totalnie innej dziedzinie życia.
I w ogóle jakie naloty? Raczysz żartować? Mój dom - moja twierdza! Mogę robić tu co mi się podoba, pod warunkiem, że nie krzywdzę nikogo (a kopiując program NIKOGO nie krzywdzę) i NIKT, nawet policja, NIE MA ZASRANEGO PRAWA wejść mi do chałupy, bo mają podejrzenie, że coś tam skopiowałem. To jest legalnie nielegalne, możnaby rzec. Po prostu trzeba zmienić to idiotyczne prawo. Zresztą fakt, że mogę skopiować program i go w domu używać, ma bardzo małą szansę wykrycia i ukarania. Także nie rozśmieszaj mnie tymi nalotami. Naloty to były... ale w trakcie II wojny światowej!!!
Programy, Windowsy (że tak powiem) kiedyś były w powszechnyn obrocie, tylko sprzedawali je cwaniacy za np. 20 zł. Był taki spis: Ecnyklopedia Przyrody 20 zł, Windows 95 20 zł, gra jakaś tam 25 zł itd. A w sklepie oczywiście wówczas z 15 razy więcej. Pamiętam lata 80-te i 90-te dobrze, więc nikt ze mnie tu dziecka nie będzie robił, chociaż fakt - każdy jest czyimś dzieckiem he he :-).
Także przestańcie pieprzyć takie pseudo-moralne głupoty, że to takie złe, kopiowanie systemu czy gry czy czegokolwiek. Natomiast kupowanie to po prostu strata pieniędzy, skoro można to pobrać za darmo.
Podobnie MAM PEŁNE PRAWO np. zrobić sobie chleb w domu z mąki, wody, drożdży (znaczy upiec) i NIE DAĆ ZAROBIĆ pieprzonej piekarni - tak czy nie? I wtedy będę złodziejem no nie? Ha ha ha, debilne rozumowanie.
A jeśli oglądam taki złodziejski TVN czy Polszajs i ewidentnie przełączam ścierwa zwane reklamami tak, że nie widzę ich ani sekundy to też okradam stację TV, ponieważ oglądam ich za darmo i bez patrzenie na ich chore i kłamliwe reklamy tak? Kolejny paradoks :P. Idźcie ludzie na leczenie, ulegacie normalnemu praniu mózgu przez media, które wciskają wszystkim ciemnotę pod tytułem "kup to! kup teraz, bądź legalny!". Wszystkie bzdury tego typu, głośno szczekane są nieprawdziwe, a mają na celu nabranie ludzi i wyłudzenie od nich pieniędzy, amen.
Nie wdam się z Tobą w polemiki, bo też pamiętam czasy Top Kanal czy raczkującej ITI gdy dorabiała się na piractwie, a ja w swym oburzeniu na kasete z nomen-omen "Robin Hoodem" na ktorej było widac tylko latające kolorowe plamy chciałem pisać skargę do WB Home Video. W "salonie" ITI uświadomili mi, że to przedruk, a nie legalna nalepka :)
Budowaliśmy kapitalizm...
Co zaś do Windows jestem za stary na zabawy z Microsoftem w kotka i myszkę, ciągłe szukanie dzialającego cracka, bo wymyślili kolejnego anty-cracka. Za ten swój spokój, za aktualizacje jestem gotowy zapłacić, bo cenię spokój.
Nie zazdroszczę ITI pieniędzy które ongiś ukradli, bo podobno "prawo było inne". Ja nie kradłem wtedy pomimo innego prawa.
Po dziś dzień gardzę ludzmi ktorzy bandyctwem doszli do majątków. To nędzarze w mojej ocenie - moralni nędzarze.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.