W 1995 to jeszcze czarno-biały monitor, przejście z windowsa 3.11 na absolutny hit - windows 95, najbardziej zaawansowana graficznie gra - doom2/hexxen potem quake1. A internet to było coś niezwykle egzotycznego... Te tajemnicze melodie wydawane przez modem i strach przed rachunkiem telefonicznym... Aż się łezka w oku kręci... Małym szkrabem jeszcze byłem, a pamiętam.
Dokładnie. Wszystko spowszedniało. Jak jeszcze w latach 90-tych ktoś przejechał samochodem przez moją ulicę to było coś;D rzadko spotykanego. Teraz każdy głupek ma samochód a porządni ludzie muszą tłuc się autobusami. Z internetem tak samo: do 2000 obowiązywała jeszcze jako taka kultura wypowiedzi, na wp i onecie szamba nie było. Po 2000 popodłączali neta dzieciom neostrady i wieśniakom i poziom jaki jest każdy widzi.
"ale przede wszystkim postępujący proces przeniesienia całego życia do sieci." - od pewnego czasu lansuję pogląd, że tak się stanie DOSŁOWNIE. Nieśmiertelność człowieka będzie polegała na skopiowaniu "mózgu" na jakiś serwer wraz ze świadomością, sposobem myślenia, charakterem, itd. I to chyba prędzej niż myślimy bo obecne rodzące się pokolenie już koże się na to załapać.
stoll to tez pisarz ktorzy splodzil - kukulcze gniazdo - jak to natknal sie na hakiera jakiegos i na podst. tych wydarzen napisal powiesc - jaka jest, nie wiem bo jej nie mam ale nazwisko pamietam. to cale zamieszanie w newsweeku to jeden wielki dym by kupowac newsweeka i tyle
Zdziwiłbyś się ilu jest w Sieci frustratów, wściekłych partyjniaków, poboznych emerytów a nawet księży (!) z wyższym wykształceniem kryjących się pod 'gładkimi' nick'ami. Mam kilkoro (to także kobiety) takich znajomych, którzy wręcz szczyczą się swoimi 'dokonaniami' w Internecie kiedy dyskutuje,y o tym przy winku. Pozdrawiam,


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.