Pomysł na "chmurowe systemy" to według mnie prosta droga do katastrofy. Parę lat jest internet, a wszyscy jakby zapomnieli, że sieć może po prostu przestać działa z setek powodów i ludzie zostaną z bezużytecznymi blaszankami w domach... Nawet na czymś takim nie będzie można sobie tekstu napisać.

Sorcerer... W takim wypadku powiedz mi jak cała infrastruktura miała by paść? Rozwalenie wszystkich primary DNS servers na świecie? Są tworzone ich kopie oraz wielu dostawców tworzy własne będące ich kopiami :) Zniszczenie głównych węzłów? Protokół IP sam znajdzie nową drogę poprzez inne. To nie jest takie proste jak myślisz bo największy ruch jest niemal całkowicie zdecentralizowany. Mogą paść ewentualnie serwery konkretnej firmy, ale jeśli będzie to naprawdę "chmura" to brakujące dane same rozprowadzą się pomiędzy jej userami w sposób transparentny. Nie myśl kategoriami klient-serwer bo chmura działa bardziej na zasadzie połączenia klient-serwer oraz P2P w jednym :)
Spróbuję to jakoś wyjaśnić - jest zasadnicza różnica między grupą osobnych użytkowników którzy są całkowicie samodzielni i mogą działać niezależnie, a grupą takich, którzy bez przynależności do jakiejś grupy nie są w stanie zrobić nic.
Brak internetu może być z przyczyn zupełnie małych - wystarczy awaria na centrali, lokalny brak prądu czy przecięcie kabla przez koparkę ileś tam kilometrów dalej i w domu mamy urządzenie, które jest całkowicie nie do użytku dopóki nie ma połączenia.
Zupełnie nie rozumiem tego baraniego pędu do udostępniania OBCYM OSOBOM swoich plików czy szczegółowych danych.
W czym taka obróbka w Sieci jest lepsza od obróbki na własnym PC? Bo w czym jest gorsza to mógł bym długo wymieniać.
PS. Oczywiście mam na myśli lepsza/gorsza z punktu widzenia osoby które te pliki/dane umieszcza.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.