Kolpolter jak dostanie wezwanie do sadu to szybko zmieni zdanie i zakończy się ugodą bo na razie to oni myślą że jeżeli coś jest na GPL to znaczy że dany kawałek kodu niema żadnej licencji ani autora. A tego prawnika to bym wysłał na bezrobocie bo gada głupoty -pzdr.
Zaraz, przecież nikt pana Macieja Topolskiego nie zmuszał do używania kodu GPL.
To, że ktoś zostawia mieszkanie otwarte, nie oznacza, że można wejść i wynieś wszystko. To, że ktoś udostępnił kod źródłowy, też wymusza zachowanie takie, jakie ta osoba sobie życzy w licencji.
Tak więc panie Macieju Topolski, prezentuje pan, razem ze swoją firmą, najgorszą formę piractwa, czerpiąc z niego zyski.
Co za śmieszność... ok takie rzeczy się zdarzają ale że by firma która sama ma zarabiać na prawach autorskich (sprzedaż książek) nie szanowała praw autorskich? I co powiedzą że piracenie ebookow jest złe, a "piracenie" (o ile tak można powiedzieć w przypadku GPL) GPLa to juz jest w porządku.
Jeżeli "oni" mogą nam wciskać,że używanie programu/kodu niezgodnie z zasadami licencji jest złodziejstwem ,to trzeba mówić w ich języku. W końcu to powinno obowiązywać w obie strony. No chyba,że znowu "szef się nie spóźnia. Szef ma ważne spotkanie po drodze"
niestety ale to nie jedyny taki przypadek, firmy nie mają pojęcia co daje i co wymusza licencja GPL.
zacofanie i słoma z butów wystaje.
a co do innych przypadków, to np na pierwszą literę alfabetu - firma Alfanet sp. z o.o
używa całej litanii oprogramowania na licencji GPL, w dodatku chwali się tym na stronie (patrz: stopka), ale kodów źródłowych nie uświadczysz.
co prawda miałby i tak wartość tylko historyczną bowiem każdy program jest w wersji CHOLERNIE przestarzałej, ale jednak było by miło gdyby szanowali autorów.
Polskie piekiełko. A co z twórcami popularnego firmware (dość udanego) dla routerów wifi, którzy oparli je na linuksie itak zazdrośnie strzegą, że tylko sprzedają przerobione urzadzenia albo każą sobie wysyłać do wgrania firmware. Kodu też nie uświadczysz i biznes się kręci. Jiedy wreszcie ludzie w PL się nauczą, że jak ktoś chce robić takie numery, to powinien pisać to w systemach opartycha na licencjach typu BSD (tu nikt się nie czepia - wpisane jest to niejako w licencję), a nie na GPL!
Jak już użytkownikom od myzyki i filmów wymysla się od "złodziei" to nazwujmy rzecz adekwatnie - takie firemki to "zabójcy kodu" - a za to można dostać 25 lat, albo dożywocie. A co - jak RIAA może używać takiej terminologii, to my też ;)
A TY BYŚ SPRZEDAŁ KURĘ ZNOSZĄCĄ ZŁOTE JAJKA ??
Osioł.
Z licencji GPL wcale nie wynika, że muszą udostępniać kod calutkiego oprogramowania czytnika, bo kluczowe dla jego funkcjonalności elementy są prawie na pewno odrębnymi aplikacjami. Przykładowo Amazon udostępnia kody źródłowe z Kindle, ale nie ma tam aplikacji do wyświetlania książek w ich formacie.

Ovislink (chociażby, akurat zauważyłem przed chwilą przypadkiem) udostępnia źródła tego co musi i chce, jest link "GPL code" i można pobrać wszystko co zmodyfikowali a jest na licencji GPL.
Jak się chce to się da.
Oprócz modyfikowacji licencja GPL wymusza udostępnianie tzw "derived work", czyli aplikacji która korzysta bezpośrednio z aplikacji GPL (np korzysta z biblioteki - jest linkowana statycznie bądź dynamicznie) chyba że została wydana na licencji AGPL :)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.