ale to nie oznacza ze brak patentow na software jest zly tylko ze istnienie ich na samchod nie jest dobre
tak samo moglbym rzec czemu nie ma kary smierci , przeciez w prl byla
Poniewaz z tego co wiem nie powinno sie patentowac czegos do czego mozna dojsc poprzez przeksztalcanie wzorow itp matematycznych. Takze nic co jest zwiazane z mysla logiczna nie powinno byc patentowane. Jedyne co powinno byc patentowane to moim zdaniem sam sposob. I to tez tylko w wypadku gdy osoba ktora go patentuje wynajduje takze innowacyjna metode ktora dopiero pozwala uzywac tego sposobu. To znaczy ze jesli chcemy opatentowac paetlnie teflonowe to nie patentujemy patelni teflonowej ale sposob w jaki sie ja tworzy. Do tego sami musimy byc wynalazcami technologi tworzenia teflonu w taki sposob. Inaczej nie widze w tym najmniejszego sensu.
Nie efekt ale sposob powinien byc patentowany. Takwiec pisanie programow palcem wskazujacym nie ruszajac przy tym reszta reki moze zostac opatentowany ale program napisany w taki sposob juz nie moze. Tak samo samochod nie powinien byc patentowany ale specjalny sposob zaginania blachy to juz co innego.
Oczywiscie jest to tylko moje zdanie ale wszyscy moga sie zgodzic ze prawo patentowe musi zostac tak czy siak zmienione. W tej chwili kuleje i to ostro. Czlowiek w firmie jest mechanikiem i zrobi zacisk z 2 pretow i drutu ktory pozwoli przenosic w ten sposob kawalek blachy. Zacisk jest prowizorka poniewaz maszyna miala usterke. Przychodzi taki typus z koncernu i mowi ze to urzadzenie zostalo opatentowane i nalezy sie kara. To jest absurd!!!. To tak jak ja teraz pisze program i potrzebuje zrobic powiekszanie obrazka. Wiec wymyslam w 2 minuty wzor i calosc wprowadzam w 5 minut w zycie. Dostaje pozniej telefon ze ten skrypt zostal opatentowany i ze nalezy mi sie kara. Teraz wiadomo dlaczego nie wolno patentowac skryptow/logicznego myslenia/programow?
Dobrze podpis napisane.
Ja dodam jeszcze jedno. Zadaniem patentu jest ochrona włożonych w dany wynalazek pieniędzy. To jest ok, ale patenty nie powinny tworzyć monopolu.
Zawsze powinna być wolna konkurencja. Nie może być tak, że jedna firma patentuje coś oczywistego jak interfejs graficzny (gdzie taki interfejs jest najbliższy naturalnej komunikacji człowieka) i wszyscy z niego korzystający muszą za to płacić.
Oczywiście jest kwestia kasy włożonej na utworzenie danej technologii. Ale prześledźmy jak to wygląda.
Ośrodek badawczy jednego producenta wdraża technologię A która da przewagę na rynku. Producent A wdraża tą technologię. A więc A produkuje A. Ma przewagę. Ale nie ma patentów więc producent B wdraża też technologię A (z pewnym opóźnieniem) i korzysta z pracy A. Nieuczciwe? Wcale nie. Wynalazek A dałby A przewagę, ale jeśli jest to na tyle odkrywcze dałby mu też monopol. Nawet jak B i C zakupiliby licencję od A, to ten tak by ją wycenił aby utrzymać atrakcyjność swojej oferty pomimo wysokich cen. Czyli faktycznie, pomimo kilku uczestników rynku, nosił by on cechy rynku zmonopolizowanego.
No dobrze, ale w takiej sytuacji zwolennicy patentów krzyczą, że co w takim razie zmotywuje A do wydawania pieniędzy na innowacje, jeśli B i C je zaraz skopują. W rzeczywistym rynku jest wartość jeszcze bycia liderem technologicznym, ale tu celowo ją pomijam.
Więc co da nam postęp, co zmotywuje do innowacyjności. Otóż jest prosta odpowiedź! A, B i C są i działają na rynku. Jeśli ich produkty są porównywalne to jeśli nie A, to B lub C będzie chciał zostać liderem. Jeśli przyjmą wszyscy, że odpowiada im status 1/3 rynku (coś jak telkomy w PL) to pojawi się inny gracz (nie ma patentów, nie ma wysokiej bariery wejścia na rynek) który w końcu będzie chciał przejąc klientów A, B lub C. Dojdzie do rozdrobnienia rynku, jednak nie takiego aby zagrażał A, B, C czy nowym D i E. A dlaczego nie? Dlatego, że D i E muszą mieć kasę, wezmą ją od banków, a te nie dadzą jej im jeśli nie przyniesie to zysków, a więc nie dopuszczą do zbytniego rozdrobnienia rynku, bo w razie ryzyka w niego nie zainwestują. Jednocześnie będzie na tyle dużo graczy (do progu opłacalności nowych wejść) żeby nie było monopolu.
Ale wracają do sedna. Co sprawi, że ktoś będzie chciał inwestować w innowację? A no to, że nie będzie innej metody na zabranie klientów konkurencji. Więc będzie musiał inwestować w nowe technologię. Wie, że inni ją potem przejmą, ale to on uzyska przewagę, jednocześnie na tyle ostrożnie wydając środki na deweloperkę, żeby nie zmarnować ani centa.
Model powyższy jest uproszczony, ale mnie więcej ilustruje że patenty nie są potrzebne. Potrzebny jest za to WOLNY RYNEK bez koncesji, pozwoleń i innych chorych wizji polityków. Jednak dla nich taka wizja ma wadę - nie ma nad takim rynkiem kontroli i ludzie z uczestnictwa w nim są szczęśliwi - to dla polityka jest nie do przeżycia. Dlatego życzymy im .... nieprzeżycia ;)
Już wielokrotnie zabierałem głos w tej sprawie (i działam w miarę możliwości na innych polach), ale jeszcze raz powtórzę: prawo patentowe, szczególnie w kształcie obowiązującym W USA, jest PODSTAWOWYM HAMULCEM ducha przedsiębiorczości i rozwoju gospodarczego (i być może ważnym składnikiem kryzysu gospodarczego) oraz narzędziem podporządkowania "maluczkich" gigantom finansowym, których stać na milionowe wydatki na prawników (MS da sobie radę, nie martwcie się!). Jednolite prawo patentowe i centralne biuro europejskie (a nawet ogólnoświatowe) TAK ale nie na zasadach USA!!! To będzie TRAGEDIA i koniec wynalazczości i drobnej przedsiębiorczości!
Ratunkiem jest powrót do "korzeni" (obowiązujących od średniowiecza w Europie!!!). Opatentować można TYLKO WYNALAZEK, czyli coś (niezależnie od formy i materiału) co jest ORYGINALNYM wytworem nie wynikającym w sposób oczywisty z aktualnego stanu wiedzy!!! Nie WOLNO patentować odkryć naukowych! Na inne wytwory są wzory użytkowe i przemysłowe, czy znaki towarowe o krótszej ochronie.
Żebyśmy za chwilę nie mieli parodii jaka jest w stanach gdzie jeden głupi ekran dotykowy jest opatentowany na telefony, komputer, lustrzanki i... tu wstawcie sobie dowolną listę urządzeń. Za chwilę będą mieli patent na ekran dotykowy w pralce i spłuczce od kibla.
Oni tam nawet patentują nie swoje wynalazki. Weźmy jeden z ostatnich patentów MS. Wprowadzenie hasła by tymczasowo mieć uprawnienia administratora na koncie użytkownika. Wiecie co ? Taki mechanizm od lat istnieje w Linuksach i nazywa się sudo.
Ale patent jest.
Głupie ? Głupie ale prawdziwe.
Dokładnie na tej zasadzie IBM opracował Personal Computer (PC) i dobrze prosperował. Potem weszło w USA nowe prawo patentowe i IBM padł.
Patenty to nowa metoda na ściąganie haraczu. Amerykańskie korporacje dążą do przyjęcia amerykańskich patentów w Europie. Oznaczało by to, że z dnia na dzień mogliby wymagać od europejskich producentów opłat patentowych. Co gorsza niektóre patenty przyznane w USA nie są możliwe do uzyskania w Europie (np. w Europie nie można patentować oprogramowania). Przyjęcie zatem patentów z USA jako ważnych w UE tworzy dość szczególną sytuację, w której firmy europejskie muszą płacić za rozwiązania, których same nie mogły dotąd chronić i to nawet wtedy jeśli są ich twórcami.
http://panto(...)/patent/


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.