"Wśród naukowców nie ma jednak zgody co do tego, kto lub co jest jednoznacznie odpowiedzialne chociażby za ocieplenie klimatu i tego liczne konsekwencje." - to może napisać tylko ktoś, kto nie wie co to nauka. Nauka opiera się o speptycyzm i wymianę poglądów, zgody nie ma nigdy. Ale większość klimatologów jednak zgadza się, że odpowiedzialny jest człowiek.
Jak jeden bardzo mądry komik powiedział. Z PLANETĄ JEST WSZYSTKO W PORZĄDKU. TO LUDZIE SĄ POPIE*****NI. Po co się przejmujecie zmianami klimatycznymi ? W najgorszym wypadku za dłuższy czas cała rasa ludzka wymrze. Planecie która ma miliardy lat zwisa i powiewa jakiś tam bezmyślny pasożyt który nazywa się człowiekiem. Bo cała ta rasa w stosunku do planety żyje tyle co mrugnięcie okiem. Potem planeta wróci do normy a nasze miejsce zajmie coś innego. Mądrzejszego. Co rozmnaża się z głową. Co dba o to by dzieci miały gdzie i jak żyć i co nie niszczy tego na czym stoi (ziemia).
Nasza atmosfera jest skażona przez wszelakiej maści wypociny z fabryk na całym globie. Jest pełna radioaktywnych pierwiastków przez te bezsensowne próby atomowe. A jak by mało było tego że natura stara się nas wybijać różnego rodzaju zarazkami - to jeszcze sami takie tworzymy, nazywamy to "bronią biologiczną", "świńską grypą" albo "szczepionką na świńską grypę" (która zabija skuteczniej i częściej jak sama grypa), puszczamy to w świat... i tracimy nad tym kontrolę.
Także nie przejmujcie się. Planeta na pewno wróci do normy. I na pewno będzie żyć wiele miliardów lat po tym jak z niej znikniemy. Co najwyżej nas szlag trafi. Ale przynajmniej ekolodzy będą zadowoleni że przestaniemy ją truć :-D
Na koniec powiem tyle. To nie planetę trzeba ratować. Tylko ludzi i ich durny pogląd że mogą tu bezkarnie robić co im się podoba.
Są naukowcy, którzy zajmują się klimatem i są pozostali naukowcy. Wśród tych pozostałych patrzy się na te sprawy z przymrużeniem oka. I niespodzianka, WIĘKSZOŚĆ nie sądzi by za zmianami klimatu stał człowiek. Panuje zgodny pogląd, że nie wiadomo jaka jest prawda i potrzebne są dalsze badania. Niestety klimat to taki temat guma, można ciągnąć go w nieskończoność, łapać kasę z grantów, i przykładać dowolne teorie do wyników badań. Jak już taki naukowiec wdepnie w taki temat to musi w nim zostać bo z czasem jest już za stary by przerzucić się na coś innego.
Dla mnie - naukowca - z badaniami klimatu jest trochę jak z ekonomią. Nazywa się to szumnie nauką, a z nauką ma to niewiele wspólnego, mimo że jakiś tam bank funduje Nobla.
Wspomniane materiały dostępne są na stronie wikileaks
http://wikil(...)996-2009
Bezpośredni link do pobrania materiałów:
http://88.80(...)data.zip
"Planeta na pewno wróci do normy. I na pewno będzie żyć wiele miliardów lat po tym jak z niej znikniemy"
Zgadzam się co do tego, że planeta wróci do równowagi, jednak z tym jej długim życiem to bym nie przesadzał. Planeta żyje dzięki słońcu, a te w końcu przemieni się w czerwonego olbrzyma i niestety, ale nasza ziemia wtedy przestanie istnieć, więc scenariusz końcowy jest już znany, pytanie jedynie co będzie w międzyczasie.

Z tego co ja się orientuje, a interesuje się tematem od 2 lat sprawa wygląda następująco:
Poziom CO2 na ziemi na przestrzeni ostatnich kilkuset lat był różny, czasami wyższy ni teraz pomimo braku przemysłu - mimo tego średnia temperatura była niższa. Wiele wskazuje na to, że to wzrastająca aktywność słońca ma bezpośredni wpływ na obserwowane zmiany klimatyczne.
"Nic nie jest takim, na jakie wygląda." - CIA
Najprościej to ujmując - analogiczne zmiany klimatyczne (ocieplenie) mają miejsce na pozostałych planetach Układu Słonecznego. Nie ma z tym nic wspólnego działalność człowieka.
W drugiej połowie XIX w. i w pierwszej XX w. emicja CO2 była o wiele wyższa niż obecnie (a zużycie węgla kamiennego w przemyśle i do ogrzewania - gigantyczne w porównaniu z obecnym). I nie wpływało to na dramatyczne zmiany klimatu.
Dlaczego nie powiedzieć ludziom wreszcie prawdy o tym, co dzieje się z aktywnością Słońca, co dzieje się z polem magnetycznym Ziemi, kiedy nastąpi kulminacja tych zjawisk (które obecnie przyspieszają) i kiedy zaczną się one cofać? Problemem jest to, że spowodowałoby to panikę w części społeczeństwa? Przepraszam, a co powiecie ludziom, gdy zobaczą zorze polarne w okolicach zwrotników? Wtedy to dopiero będzie panika, jeśli nikt nie zostanie uprzedzony wcześniej... ech.
Cieszy mnie, że pokładasz głęboką wiarę w takie teorie (kiedy Słońce zamieni się w co, co się wówczas stanie z Ziemią itd.).
Tylko zauważ, że póki co, pomimo najlepszych technik obliczeniowych, naukowcy nie potrafią przewidzieć pogody ze 100% trafnością na kilka dni do przodu, a Ty piszesz z przekonaniem, że scenariusz czegoś, co ma się wydarzyć za kilka miliardów lat jest "znany". Wybacz... ale nie przekonują mnie te scenariusze, podobnie, jak wcześniej nie przekonało, że Słońce krąży dookoła Ziemi, czy że Ziemia jest płaska... zresztą generalnie nasza wiedza wymaga zdaje się redefinicji.. polecam książkę "Pole", autorstwa Lynne McTaggart.
The Great Global Warming Swindle (PL) z napisami (Wielki przekręt z globalnym ociepleniem)
http://www.youtu(...)CCFCBAD5
Czytajcie do końca: "Wśród naukowców nie ma jednak zgody co do tego, kto lub co jest jednoznacznie odpowiedzialne chociażby za ocieplenie klimatu i tego liczne konsekwencje. Nic dziwnego więc, że obie strony konfliktu chwytają się wszelkich możliwych sposobów zdyskredytowania przeciwnika."
Czy to znaczy że przeciwnicy wykradli emaile w których zwolennicy wypowiadają się "niepoprawnie" i próbują w ten sposób ugrać swoje?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.