Taką metodą moją nauczycielka (przy okazji pozdrawiam) od przedmiotów zawodowych nauczyła mój rok jak i gdzie szukać informacji. I co najważniejsze, udało się Jej! Zostałem programistą numerycznym i programistą komputerowym amatorem ;) Nigdy nie było klasówek ipt. Każde zajęcia polegały na napisaniu samodzielnej praca np. "charakterystyki maszyn" lub udostępniała kilkadziesiąt pytań, na które trzeba było odpowiedzieć w ciągu zajęć lekcyjnych wyszukując informacje ze wszystkich dostępnych książek. Wyobraźcie sobie ucznia, który wertuje 1000 stron w poszukiwaniu najważniejszych informacji, a potem musi jeszcze to wszystko skleić do kupy ;D Teraz człowiek w locie robi procesy technologiczne znajomym, przyszłym mgr ;D
to zalezy od ucznia; patrzac przez pryzmat polski - jesli zdajacy to typ uzytkownika, ktory komputera z dwurdzeniowym procesorem uzywa do rozmow na komunikatorze, sciagania/nagrywania/ogladania filmow i przesiadywania na naszejklasie czy innyc portalach spolecznosciowych, forach to nawet takie udogodnienie mu nie pomoze, bo nie bedzie stanie sformuowac poprawnie zapytania w wyszukiwarce.
Kilka lat temu na WNSS AGH w Krakowie uczono nas jak wyszukiwać informacje w internecie. Kolokwium wygladało tak: było trzydzieści tez do potwierdzenia w ciągu 90 minut. Należało wkleić do arkusza w Wordzie link do informacji. Myślicie, że było latwe? Pytania typu: podaj średnią cene baryłki ropy w USA w czerwcu 1936r. Itp. itd. Pamiętam, że wtedy jednym z najtrudniejszych pytań było: Ile pazurów ma tygrys chiński? Ponieważ nigdzie nie było odpowiedz wprost, rozwiązaniem był sposób. Należało odnaleźć fotografie odlewu stopy tygrysa (google image) i sobie ręcznie policzyć. Ten test był trudny, największy problem był oczywiście z czasem. Myślę, że umiejętności wyszukiwania informacji powinno się uczyć już w podstawówce.

I bardzo dobrze. To co należało wkuć, można znaleźć bez problemu w internecie, a jeśli chodzi o matematykę, to znajdziesz potrzebne wzory, metody rozwiązywania zadań i to cie nauczy logicznego myślenia, kiedy będziesz umiał wykorzystać tą wiedzę. Jak ja sobie przypomnę, że trzeba się było uczyć na pamięć wzorów, to ogarnia mnie śmiech, że tak oceniano naszą wiedzę, w ilościach MB, jakie potrafimy zapamiętać... Przy czym nikt tu nie sprawdza, że niektórzy mają tę pojemność większą i są nierówne szanse :) Już nie liczę uszkodzonych komórek pamięci...

I będzie coraz więcej debilków na świecie. Mam nadzieję, że w Polsce tego nigdy nie będzie. I tak już przez poprzednią reformę spadła jakość kształcenia.
----
http://www.aikiduszki.pl/
Czy ja wiem ? Teraz to dopiero idiotów się chowa. Wykute na pamięć formułki, nauka na maturę nie na wiedzę czy logiczne myślenie ale "pod klucz", masa teorii, zero praktyki, brak zadań na logiczne myślenie itp.
Na mój gust metoda jest bardzo dobra tak długo jak zachowuje umiar. Bo śmiać mi się chciało na studiach jak ludzie kuli kilka stron reguł na pamięć (nie raz ze wspomagaczami) tylko po to by zdać przedmiot a wieczorem się uchlać jak świnia i na drugi dzień zapomnieć o sprawie (stare ZZZ). Nie mówiąc o ludziach którzy kończą szkoły, uczelnie itp a potem wysyła się ich na szkolenia albo zatrudnia na okres próbny za psie pieniądze żeby nauczyli się co mają robić.
Ważniejsza jest wiedza praktyczna i wiedza jak odszukać potrzebną nam informacje jak kucie suchych reguł i teorii. Bo jak informacja jest nam potrzebna to się ją nauczymy tak czy siak. A to co nam nie jest potrzebne i tak zapomnimy za chwilę.
MarekAC, trafny komentarz ;).
Jestem jak najbardziej za.
Wraz z rozwojem cywilizacji materiału do zakuwania będzie coraz więcej (rozwój nauki) więc prędzej czy później dojdziemy do momentu gdzie ogarnięcie stanie się nie możliwe. Dlatego właśnie należy rozwijać umiejętność odnajdywania i zastosowania informacji.
Co za debilizm! Na magisterce też będę mógł sobie do neta zajrzeć? Czy Wy już z tym internetem to nie przesadzacie?! "Czym skorupka za młodu przesiąknie(...)". Co będzie za 20 lat? Z domu nie będziecie wychodzić, bo po kiego dupsko ruszać. Szkolnictwo przez sieć to pomysł dobry w Australii, a nie w kraju ze świetną infrastrukturą.
@~Junak - nie wiem jak Ty, ale ja na swojej magisterce broniłem się z własnej pracy, więc net - nawet jakby był dostepny - do niczego by mi się nie przydał.
@~kaboom - no to byś nie zaliczył kolego, bo nie możesz zakładać, że na każdym palcu tygrysa znajdzie się pazur, własnie na to musisz mieć linka. Takim jak Ty - bez zrozumienia polecenia - to i intenet na egzaminie nie pomoże! ;)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.