Mąż Carli Bruni nie zostanie ukarany na podstawie HADOPI, ponieważ nie udostępniał plików za pomocą internetu. Ale można by go pociągnąć do odpowiedzialności na podstawie innych ustaw. Ciekawe czy znajdzie się jakiś odważny.
A wiecie może czy ZPAV zapłacił jakąś karę za wykorzystywanie na swojej stronie WWW skryptu Alladyn niezgodnie z licencją?

Niech go upierniczą tak silnie, jak się da! Ale pewnie zrobią na odwrót...

Nic mu nie zrobią, tacy jak on są bezkarni. Takie prawa służą tylko rządzącym, nigdy społeczeństwu. Podobnie jak traktat lisboński, który w pseudodemokratycznej europie został przepchnięty na siłę, podobnie robią z "prawami autorskimi". Te prawa w rzeczywistości służą wydawcom, nie autorom. Nie zauważyli tylko wydawcy jednego - nikt ich już nie potrzebuje. Przykład? Radiohead samo nagrało i wydało płytę na swojej stronie WWW i zarobili na tym na czysto pomiędzy 6 a 10 milionów dolarów, wytwórnie nie dostały nic :)
@MSJ
Pomijając wsteczność prawa, w artykule chodzi o ironię i ośmieszenie tego mikrocymbała i jemu podobnych.
Jak już wspomniał salceson można by zastosować inne przepisy, które wówczas obowiązywały.
Tylko że ludzi ze świecznika przeważnie się nie rusza. Wystarczy spojrzeć na aferę z Polańskim.
Ot, konserwatywne wartości prawicy. Konserwatywne — zakonserwowane w formalinie i nieużywane. Chyba że jako hasełko lub wymaganie wyłącznie wobec innych.
W przypadku niektórych przepisów prawa działają one wstecz.
Nie wiem czy tak jest i w tym przypadku. Biorąc jednak pod uwagę, że w przypadku prawa autorskiego nie działa zasada domniemania niewinności (tylko winy) to bym się nie zdziwił.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.