
Mam w domu kilkanaście noży, jestem potencjalnym mordercą. Identyczny tok rozumowania. Wytwórnie muzyczne są coraz bardziej popieprzone, polecam zwykły bojkot, wtedy albo znikną, albo zmienią się na lepsze.
To podchodzi pod podżeganie do popełniania przestępstwa, ale ssijcie muzykę, ile wlezie. Może w końcu te molochy przestaną mieć czym oddychać.

"Zdaniem MPAA"...
zdaniem (albo może wolą) użytkowników MPAA nie powinno istnieć a istnieje i szkodzi zdrowiu.
Te konflikty sa juz zabawne. Co ciekawe - organizacje pokroju RIAA walcza nieraz o ziemie opuszczone. Moznaby zaryzykowac stwierdzenie, ze wiekszosc zawartosci multimedialnej i tak jest dystrybuowana obecnie via net, w legalnej, lub nielegalnej formie. Odsetek kupujacych plyt wciaz nieuchronnie spada i to sie nie zmieni, bo zmienia sie rodzaj dystrybucji. To tak naturalne jak fakt, ze nie dostaniemy dzis raczej filmu na kasecie VHS, czy muzyki na kasecie magnetofonowej wydanej w 2009 roku ...

to walka o utrzymanie swojego status quo. ostatnie podrygi ludzi którzy nagle zauważyli, że ich czas minął i jutro będą bezrobotni. robienie hałasu o coś co nazwałeś "ziemią opuszczoną" ma służyć jedynie podkreśleniu słuszności i konieczności istnienia instytucji zarządzania...czymśtam w celu ochrony interesów posiadaczy tego czegośtam.
to "cośtam" było formą biletu wymaganego przy publikacji swojej twórczości. taka opłata za nic. i dotychczas te organizacje nic nie robiły.
czasy się zmieniły i do publikacji twórczości (w internecie, który jak sam zauważyłeś, stał się podstawową formą wymiany "zawartości multimedialnej") bilecik już nie jest potrzebny i nikt też nie chce płacić komuś za "nicnierobienie".
osobiście ciekawy jestem kiedy skończy się ta walka z przyszłością. kiedy skończy się przepłacanie prawników i przekupywanie sędziów i ławników i kiedy dotychczas skazywani będą mogli zacząć upominać się o odszkodowania. o ile będzie od kogo.
Trafna diagnoza, bo nazwales rzeczy po imieniu i wskazales tych "faktycznie winnych", czyli nierobow, o ktorych mowa: firmy zajmujace sie czerpaniem profitow z dzialalnosci tworcow. Nie bez powodu wiele nowych, mlodych zespolow zaklada wlasne wytwornie plytowe, lub w inny sposob wydaje wlasne dziela [tyczy sie to rowniez innych "dziedzin" szeroko pojetej sztuki i kultury].
Co do kwestii upominania sie o odszkodowania dla skazanych "wyrokami" tego typu organizacji, to nie sadze, aby moglo sie to stac szybko. Wiekszosc tego typu pozwow dotyczyla prawdopodobnie dystrybucji via net, a kwestie prawne z nia zwiazane nie zostaly jeszcze dokladnie rozsadzone, ustalone i zweryfikowane. Jestesmy w koncu swiadkami walki organizacji, o ktorych mowa z "vox populi".
E tam, razace uogolnienie. Nie powiesz mi, ze np przedsiebiorstwo, korporacja zapisujaca male archiva na plyty DVD do wgladu np jakiegos dzialu musi byc od razu postrzegana jako pirat ... to, ze kupia na raz 20mln sztuk plyt nie oznacza jeszcze, ze chca zerznac Madonne, czy innego Misiaela Dzjeksona. To samo tyczy sie klientow indywidualnych, bo nie wszyscy na tym swiecie uzywaja Windowsa, nie wszyscy graja w gry, nie wszyscy ... itd, itd ;) Nie mozna uogolniac patrzac na swiat tylko przez pryzmat wlasnych dzialan. Na tym polega otwartosc.

"(...)kwestie prawne z nią związane nie zostały jeszcze dokladnie rozsadzone, ustalone i zweryfikowane"
właśnie mi uświadomiłeś jak głęboko tkwimy w biurokracji (skojarzyłem to sobie od razu z opisem rasy vogonów z filmu "the hitchhickers..."). zanim te kwestie zostaną
rozsądzone, ustalone, zweryfikowane na poziomie obecnie funkcjonującego systemu prawnego, ucierpi jeszcze masa ludzi (jeśli nie cała ludzkość). prawa autorskie, patenty i cała machina która za tym stoi to nie tylko organizacje typu mpaa, riaa czy choćby rodzime zaiks'y i zpav'y (one jedynie wykorzystują przestarzałe prawo dla swoich celów), to także ludzie tworzący obecny system prawny.
doszło do sytuacji w której ten system tkwi jeszcze w epoce płonących stosów a ludzie chcą juz latać z pominięciem szeregu szkoleń, egzaminów, licencji, certyfikatów, rejestracji i opłat na rzecz ludzi tworzących tabelki i z których to obowiązków każdy kosztuje tyle, że mało kogo na niego stać. gdyby te koszty przerzucić na rozwój technologii tak aby można było pominąć te wszystkie bzdety prawne (a przy okazji zaoszczędzić czas jaki traci się na kolejne zmiany w prawie) moglibyśmy już dawno latać. i to całkiem bezpiecznie.
zdaję sobie jednak sprawę, że ludzie którzy odpowiadają za ten burdel (prawnicy, ekonomiści, politycy, i cała reszta świata spod znaku dolara), nie wyobrażają sobie takich sytuacji w której nie mogliby się porządzić, posprzeczać, popieprzyć, poobrażać, nakraść i na koniec zarobić.
najlepsze w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę nie panują juz nad postępem a im bardziej się starają tym gorzej im to na zdrowie wychodzi.
Otoz to. Ustanawianiem i egzekwowaniem prawa dotyczacego nowoczesnych technologi zajmuja sie nienowoczesni ludzie niemajacy pojecia o nowoczesnych technologiach ...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.